Podróbki pod walec

Rafał Kerger
opublikowano: 2007-04-19 00:00

Władek Meller twierdzi, że zegarek zegarkowi nierówny.

Rynek luksusowych zegarków w Polsce Stadionem Dziesięciolecia stoi. Jaskrawe przykłady? Tylko z grzeczności nie podamy nazwiska prezesa pewnej firmy, który w czasopiśmie miłośników zegarków „Chronos” wywodzi, jak lata za granicę na zakupy i jakim to wielkim miłośnikiem Roleksa jest. A że podrobionego — nie zamierza już dodawać. Piotr Adamczyk (Kornel) w wiosennym hicie kinowym „Testosteron” też nosi podróbkę powszechnie znaną wśród tropicieli internetowo-aukcyjnych naciągaczy, tyle że marki Maurice Lacroix z charakterystyczną literką M na pasku. Wystarczy?

Strzegę dobrego smaku

Dla Władka Mellera, właściciela stołecznego salonu Od Czasu do Czasu z luksusowymi zegarkami i aktywisty Klubu Miłośników Zegarów i Zegarków, wystarczy. Dlatego w swoim sklepie w prestiżowym centrum handlowym Złote Tarasy przy Dworcu Centralnym zaczął zbieranie podróbek „szwajcarów”. Do słoika. Podróbki zniszczy walec drogowy 23 czerwca.

— Czy czuję się stróżem dobrego smaku? Raczej tradycji i dobrego smaku. Jeżeli ktoś bardzo chce, niech już nosi te podróbki, byleby nie chwalił się, że ma wart 40 tysięcy złotych oryginał. Nie ukrywam też, że w walcowaniu podróbek mam swój interes. Przecież sprzedaję oryginały — Władek Meller szczerze zaczyna rozmowę o swojej akcji.

Stołeczny przedsiębiorca wyrósł w kulcie dobrych zegarków. Jego ojciec miał w Inowrocławiu zakład zegarmistrzowski. Dziś punkt prowadzi tam jego brat.

— Uczyłem się od taty, popołudniami i w wakacje. Potem poszedłem na mechanikę precyzyjną na Politechnikę Warszawską. Założyłem hurtownię zegarków, a później salon z dobrymi zegarkami w centrum Warszawy, przy Puławskiej. Dziś sprzedajemy w Złotych Tarasach, bo nastąpił upadek znaczenia głównych ulic miast — opowiada Władek Meller.

Władek Meller nie ukrywa, że rynkowi luksusowych zegarków mechanicznych najbliżej obecnie do rynku biżuterii. Sprzedaje marki: IWC, Chopard, Ulysse Nardin, Chronoswiss, H. Moser, Eberhard, Carl F. Bucherer, Maurice Lacroix, Longines, Perrelet, Fortis, Friderique Constant, Rado czy Roamer i Certina. Ceny niektórych modeli sięgają ponad 50 tysięcy złotych.

Sprzedaję biżuterię

— Kiedyś posiadanie zegarka było wyznacznikiem luksusu. Dziś dobry chronometr to po prostu element biżuterii. Do dokładnego mierzenia czasu służą elektroniczne zegarki w komórce, w samochodzie, w komputerze. W dokładności mechaniczne nie mogą konkurować z elektronicznymi — uważa Władek Meller.

Na rynku luksusowych przedmiotów króluje konserwatyzm. Modnie jest mieć lampę naftową, jeździć do pracy na rowerze i mieć mechaniczny zegarek.

— Elektronicznych nie da się ulepszyć od czasu, jak może je nastawiać satelita. W mechanicznych zawsze da się coś udoskonalić, poprawić, dołożyć. Na tym rynku królują zresztą także stare marki, uznawane za elitarne — mówi Władek Meller.

Żeby sprzedać nad Wisłą zegarek wart choćby 30 tys. złotych, trzeba się sporo napracować.

— Klient musi wiedzieć, że ma do czynienia z zapaleńcami i z ekspertami. Nie zlekceważą go, gdy zada jakieś pytanie albo kiedy przyjdzie naprawić swój nabytek. Dlatego mamy na miejscu także wprawionego zegarmistrza, który się szkolił u najlepszych szwajcarskich producentów i odpowie na każde pytanie — dodaje Władek Meller.

Kupiec niebawem w swoim sklepie zacznie także puszczać filmy o historii zegarka, wymości również kącik czytelniczy z prasą zegarkową i biżuteryjną.

Swoich klientów wspierają także producenci, dzięki temu, że mają skrupulatnie skatalogowane modele. Czasami, nie znając nawet dokładnie specyfikacji zegarka sprzed 30 lat — po konsultacji z autoryzowanym salonem można do niego zamówić części.

Producenci szwajcarscy prowadzą zresztą także inne katalogi.

Ostatnio polska policja zatrzymała zegarek marki Chopard, wart ponad sto tysięcy złotych, jako przedmiot pochodzący z kradzieży. Największą zasługę w tym miał producent — firma Chopard, która prowadzi centralną listę skradzionych przedmiotów (zegarków i biżuterii) i wymaga od koncesjonowanych sprzedawców oraz od autoryzowanych serwisów sprawdzania i podawania numerów indywidualnych, a w razie stwierdzenia, że dany przedmiot został skradziony, zawiadamia policję.

Dbam o klasę

Pisząc o zegarkach, nie można uciec od tematu, co ostatnio jest na topie. Dla bogatych panów — duże i bardzo duże oraz grube i bardzo grube tarcze na skórzanych paskach, które tylko na wyjątkową okazję (strój sportowy) można zastąpić finezyjną bransoletą lub paskiem na przykład z kauczuku.

— Panie? Tu też zaczyna królować zegarek mechaniczny. Przede wszystkim modele zdobne w kamienie szlachetne — białe, czarne, czekoladowe brylanty oraz rubiny przewodzą u wszystkich liczących się producentów. Co ciekawe, kamienie zdobią nie tylko bransolety, ale także tarcze, podkreślają linię cyfr — mówi Władek Meller.

W modelach dla pań i dla panów finezję działania mechanizmu zegarka, a także jego dodatkowego wyposażenia podkreśla się przez „okienka” na tarczy lub przez szklany dekiel, co umożliwia wgląd we wnętrze chronometru.

Władek Meller nie twierdzi, że akcja „Walcujemy podróbki” rozwiąże problem falsyfikatów i poprawi sprzedaż oryginałów w Polsce. Może jednak dzięki takim inicjatywom coraz więcej osób zrozumie, że totalnym obciachem jest nosić Roleksa za 500 złotych, bo fan marki (a takich na świecie jest dużo) z pięciu metrów zobaczy, że model pachnie tanim bazarem. Lepiej kupić szwajcarską elektroniczną, ale oryginalną Adriaticę.

— Podróby służą snobom do udawania, że mają więcej, niż mają. Ich noszenie to kradzież i może wprowadzić w zakłopotanie. Takie przesłanie należy nieść. Bo to najprawdziwsza prawda — reasumuje Władek Meller.

Według danych Interpolu, każdego roku wartość światowego obrotu pirackimi towarami wynosi 450 mld euro, czyli 5 do 7 procent globalnego rynku. W Polsce w 2005 roku Służba Celna zatrzymała około 2,3 miliona sztuk podrobionych towarów, z czego 9,1 proc. stanowiły zegarki. n

Skąd wiadomo, że Maurice Lacroix Kornela (Piotr Adamczyk) z filmu „Testosteron” Tomasza Koneckiego i Andrzeja Sarmonowicza jest podrobiony? Zegarek, który nosi bohater, to bardzo popularna i często spotykana kopia inspirowana produktami firmy Maurice Lacroix z charakterystycznym dużym znaczkiem „M” na pasku.

W ofercie firmy Maurice Lacroix, były zegarki„Jumping Hour” (skacząca godzina), które posłużyły jako pierwowzór tejże podróbki.

W oryginalnych zegarkach wskaźnik godziny znajdował się w okienku i „skakał”, a odczyt czasu nie był zupełnie prosty. W podróbce mechanizm Maurice Lacroix został „ulepszony” przez dodanie wskazówki godzinowej i datownika. „Jumping Hour” pozostało tylko w nazwie.

Możesz zainteresować się również: