Podwyżka w PKO BP prawie o 9 proc.

Eugeniusz TwarógEugeniusz Twaróg
opublikowano: 2022-05-05 20:00

Podwyżka składa się z części stałej i uznaniowej. Oferta nie podoba się związkom. W przyszłym tygodniu przedstawią własną.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jaką podwyżkę wynagrodzeń zaproponował pracownikom zarząd PKO BP
  • dlaczego związki zawodowe odrzuciły ofertę
  • o ile wzrosną koszty pracownicze w sektorze bankowym w tym roku
  • jak rosną pensje w bankach za granicą
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Po KGHM, PKN Orlen przyszedł czas na podwyżki wynagrodzeń w państwowych bankach. Przed majowym weekendem zarząd PKO BP wysłał do pracowników mejla z informacją o zatwierdzonym na ten rok wzroście wynagrodzeń. Nie było w nim jednak szczegółów dotyczących jego wysokości.

Świadczenia rosły:
Świadczenia rosły:
W 2021 r. w PKO BP, kierowanym przez Iwonę Dudę, koszty świadczeń pracowniczych były o 7,6 proc. wyższe niż rok wcześniej, głównie w związku z wypłatą nagród, premii i wzrostem zatrudnienia w spółkach zależnych.
materiały prasowe

„Analizując dane z rynku pracy oraz zmiany makroekonomiczne już w styczniu tego roku podjęto decyzję odnośnie podniesienia poziomu minimalnego wynagrodzenia w banku. Poprawiło to w sposób istotny sytuację grupy najniżej zarabiających. W kolejnym kroku strategii płacowej na 2022 r. od maja wzrosną wynagrodzenia pracowników o określony wskaźnik procentowy. Jednocześnie uruchomiony został dodatkowy budżet przeznaczony na podwyżki wprowadzone po przeglądzie wynagrodzeń” — informuje biuro prasowe banku.

Podwyżkach w dwóch częściach

PKO BP nie ujawnia szczegółów oferty. „PB” udało się do nich dotrzeć. Podwyżka składa się w dwóch komponentów: stałego i zmiennego. Pomysł zarządu jest taki, żeby całej załodze — z pewnymi wyjątkami — podnieść pensum o 4 proc. Dodatkowo wynagrodzenie może wzrosnąć o 4,8 proc. w ramach premii uznaniowej. Maksymalnie zarobki w banku mogą więc wzrosnąć o blisko 9 proc.

PKO BP twierdzi, że wielkość budżetu na podwyżki w tym roku daje mu pozycję lidera w sektorze. Recz w tym, że dla pracowników punktem odniesienia są też inne spółki skarbu państwa — w porównaniu z nimi oferta zarządu nie wygląda źle, ale mogłaby być lepsza. Zarząd KGHM dał wszystkim pracownikom równo po 10 proc. i dodatkowo 2 tys. zł gratyfikacji, i to już od początku bieżącego roku. W PKN Orlen pracownicy dostali 6,5-7 proc. w zależności od zaszeregowania. Plus 3 tys. zł brutto jednorazowej premii. Daniel Obajtek, szef koncernu, uzasadniał, że spółka miała dobry 2021 r. i na podwyżki ją stać.

O planach podwyżki PKO BP powiadomił i pracowników i związki zawodowe, które nie zaakceptowały oferty.

— Podwyżka nie pokrywa wzrostu kosztów życia spowodowanych inflacją. Bank ma za sobą rekordowy rok. Zarząd na każdym kroku podkreśla, że to zasługa pracowników. Uważamy, że powinien uruchomić dodatkowe środki na podwyższenie wynagrodzeń, aby pracownicy mogli odczuć udział w wypracowywanym co roku większym zysku. Rynek jest konkurencyjny. W ostatnim czasie coraz więcej pracowników składa wypowiedzenia — mówi Mirosław Olejniczak z NSZZ Solidarność.

Uznaniowość budzi kontrowersje

Formalnie zarząd nie potrzebuje zgody reprezentacji załogi, niemniej zawsze lepiej mieć ją po swoje stronie. Związki na razie dalekie są od wchodzenia w spór zbiorowy, ale chcą utargować od zarządu więcej. Mirosław Olejniczak zapowiada, że w przyszłym tygodniu, po uzgodnieniu ze Związkiem Zawodowym Pracowników PKO BP, przedstawi zarządowi stanowisko w sprawie podwyżek.

Kontrowersji nie budzi wysokość podwyżki, ale struktura i wysoki udział uznaniowej części nowego pensum. Dysponentem tej puli są dyrektorzy, którzy będą dzielić pieniądze stosownie do wyników. Dla niektórych pracowników podwyżka może skończyć się tylko na podstawie 4 proc.

Menedżerom średniego i wyższego szczebla nie podoba się, że podwyżki obejmą tylko dyrektorów biur. Szefowie departamentów i pionów jej nie dostaną.

Koszty pracownicze 9 proc. w górę

Michał Konarski, analityk DM mBanku, prognozuje, że presja płacowa w bankach w tym roku będzie narastać, szczególnie w państwowych, w których nadal silną pozycje mają związki zawodowe.

— Negocjacje płacowe będą zresztą toczyły się na całym rynku bankowym. Sądzę, że w tym roku koszty pracownicze wzrosną w sektorze o 8-9 proc. — mówi Michał Konarski.

Fala podwyżek przetacza się już od ponad roku przez rynek bankowy na całym świecie. Początkowo miała charakter prewencyjny: zarządy banków podnosiły pensje, żeby utrzymać pracowników, szczególnie najsłabiej opłacanych. W ubiegłym roku w USA np. stawka godzinowa wzrosła z 15 do 18 USD w PNC Banku, do 20 USD w JP Morgan i Wells Fargo, a do 2025 r. Bank of America podwyższy minimalną stawkę do 25 USD. Pod koniec 2021 r. banki w Polsce również podniosły gaże najniżej uposażonych pracowników do co najmniej 4 tys. zł.

Od początku bieżącego roku podwyżki są coraz częściej wymuszane przez pracowników w związku z rosnącą inflacją. Na początku kwietnia 60 tys. pracowników sektora bankowego w Niemczech (landesbanki) wynegocjowało wzrost pensji o 3 proc. w czerwcu i 2 proc. w lutym przyszłego roku. Załoga Deutsche Banku (dokładniej — detalicznej części Postbanku) utargowała więcej: odpowiednio 3,1 i 2,1 proc. Obecnie trwają negocjacje w Commerzbanku. Żądania płacowe sięgają 4,5 proc. jednorazowej podwyżki.

Również ratach, ale wyższych niż w Niemczech, będą rosły pensje w Irlandii. Bank of Ireland podniesie wynagrodzenia o 7,5 proc. w ciągu dwóch lat, a w AIB podwyżka wyniesie 10 proc., ale zostanie rozłożona na trzy lata.

W Kanadzie pensje bankowców wzrosły w ubiegłym roku średnio o 6,3 proc. Był to koszt wojny o talenty. W tym roku Toronto-Dominion Bank podniósł uposażenie pracowników o 3 proc. plus 1,5 tys. CAD premii w ramach walki ze skutkami inflacji.