Pogarsza się sytuacja w JSW

Maria Trepińska
opublikowano: 2008-08-12 00:00

Spada produkcja węgla koksowego, złoty się umacnia, a pracownicy wyciągają ręce po pieniądze. Zarządowi nie ma czego zazdrościć.

Spada produkcja węgla koksowego, złoty się umacnia, a pracownicy wyciągają ręce po pieniądze. Zarządowi nie ma czego zazdrościć.

Od kilku tygodni toczą się negocjacje płacowe między związkami zawodowymi a zarządem Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW). Trudno się dziwić, bo tylko w cztery miesiące tego roku przychody producenta węgla koksowego — z powodu wzrostu cen węgla w kraju i na świecie — zwiększyły się o ponad 400 mln zł. To jeden z argumentów załogi. Drugi to rosnąca inflacja.

W miniony piątek nie doszło do zawarcia porozumienia płacowego. Zarząd JSW, którym kieruje Jarosław Zagórowski, ujawnił związkowcom, że w pierwszym półroczu wydobycie węgla w JSW spadło o 0,7 mln ton w stosunku do ubiegłego roku, który był wyjątkowo kiepski. W 2007 r. z planowanych 13,5 mln ton wydobyto około 11,8 mln ton węgla. Powód? Brak wystarczających inwestycji w nowe złoża w minionych latach, kiedy spółka notowała rekordowe zyski. Teraz w okresie znakomitej koniunktury na węglu koksowym można zarobić krocie, ale to — jak się okazuje — nieosiągalne dla jastrzębskich kopalń. Co więcej, zarząd JSW obawia się, czy uda się utrzymać wynik z pierwszego półrocza (około 300 mln zł zysków). Poza tym JSW argumentuje, że nie stać spółki na oczekiwane podwyżki, ponieważ m.in. spadły kursy walut.

Związkowcy nie dają za wygraną. Domagają się wzrostu płac od 1 sierpnia o 16,5 proc. oraz przyznania jednorazowego deputatu węglowego dla wszystkich pracowników (8 ton węgla). Jarosław Zagórowski, prezes JSW, zgodził się na wzrost wynagrodzeń o 12 proc. W poniedziałek toczyły się rozmowy tzw. ostatniej szansy. Zaczęły się o 12.00 i trwały kilka godzin.

— Zakończyły się spisaniem protokołu rozbieżności. Zostanie wyznaczony mediator — mówi Zenon Dąbrowski, przewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce w KWK Borynia JSW.

Brak porozumienia płacowego może oznaczać, że wkrótce dojdzie do protestów w kopalniach. Przypomnijmy, że strajk w KWK Budryk, którą z początkiem roku dostała w ramach dokapitalizowania JSW, trwał 46 dni, a potem i tak związkowcy dostali to, czego ostatecznie zażądali. Czy historia zatoczy koło?

Możesz zainteresować się również: