Amerykańscy inwestorzy nie są przekonani, że sytuacja przemawia za dalszym biciem rekordów przez rynek akcji. W trakcie sezonu wyników kwartalnych trwa nieustanna huśtawka nastrojów i stałe oczekiwanie na publikację kolejnych raportów, co oznacza nielubianą przez inwestorów niepewność. Konfuzję giełdowych graczy wywołał także w pierwszej fazie handlu jednoczesny wzrost cen akcji i obligacji, przy czym rentowność „dziesięciolatek” USA spadła w środę najmocniej od miesiąca. Nie pomagało również umocnienie dolara do 22-miesięcznego maksimum.

Na finiszu sesji spadki dominowały w 8 z 11 segmentów S&P500. Pierwszy od czterech sesji spadek cen ropy po zaskakującym dużym wzroście zapasów spowodował przecenę akcji spółek naftowych (-1,85 proc.). Rozczarowanie wynikami AT&T i duża przecena akcji drugiego w USA operatora komórkowego pociągnęła w dół segment telekomunikacyjny (-0,75 proc.). W trójce najmocniej tracących znalazł się jeszcze segment materiałowy (-0,6 proc.). Rosły segmenty „defensywne”: dóbr codziennego użytku (0,1 proc.), użyteczności publicznej (0,55 proc.) i nieruchomości (0,8 proc.). Pomimo spadku indeksów kursy 51 proc. spółek z S&P500 rosły na zamknięciu. Staniała natomiast większość blue chipów ze średniej Dow Jones. W trójce najmocniej przecenionych znalazły się dwa największe amerykańskie koncerny naftowe: Chevron (-3,1 proc.) i Exxon Mobil (-1,9 proc.) oraz producent ciężkiego sprzętu budowlanego Caterpillar (-3,0 proc.). Trzy najmocniej drożejące blue chipy, to Nike (1,1 proc.), McDonald's (1,2 proc.) i Walt Disney Company (1,3 proc.).