Obyśmy zdrowi i szczęśliwi byli — składa się sobie wzajemnie życzenia, wychylając sylwestrową lampkę szampana, kieliszeczek — u cioci na imieninach, kufelek piwa na integracyjnym spotkaniu firmowym. Okazuje się, że — jak mówi przysłowie: uważaj czego sobie i innym życzysz, bo może się to spełnić — to powszechne, najpopularniejsze życzenie, powoli się... spełnia.
Wbrew obiegowej opinii Polacy są coraz szczęśliwsi i zdrowsi.
Obecnie prawie trzy czwarte Polaków (74 proc.) jest zadowolonych z życia, podczas gdy na początku lat 90. było ich tylko 57 proc. — tak przynajmniej wynika z raportu „Diagnoza Społeczna 2005”, przygotowanego przez prof. Janusza Czapińskiego. Między 2003 a 2005 r. najbardziej wzrosło zadowolenie z perspektyw na przyszłość i ze stanu bezpieczeństwa w miejscu zamieszkania. Jesteśmy coraz zdrowsi, mniej jest wśród nas palaczy papierosów, za to — niestety — trochę więcej zażywających narkotyki i nadużywających alkoholu. Najbardziej spadła w tym czasie satysfakcja z życia seksualnego i związana z tym satysfakcja z małżeństwa. Najbardziej się nam nie podoba ogólna sytuacja w kraju.
Szczegółowe badania ujawniają wiele ciekawych zjawisk, ale generalny wniosek jest optymistyczny: patrzymy w przyszłość śmielej, jesteśmy bardziej otwarci na świat i ludzi. A przecież wiadomo, że uśmiechniętemu optymiście łatwiej żyć. A zatem: obyśmy zdrowi i szczęśliwi byli.