Polacy stawiają na technologię

Wojciech Chmielarz
opublikowano: 17-10-2007, 00:00

Polscy przedsiębiorcy, w odróżnieniu od zachodnich kolegów, nie do końca jeszcze wiedzą, jak posługiwać się BI. Ale szybko się uczą...

Nasze firmy lubią nowości

Polscy przedsiębiorcy, w odróżnieniu od zachodnich kolegów, nie do końca jeszcze wiedzą, jak posługiwać się BI. Ale szybko się uczą...

Czy polscy przedsiębiorcy różnią się od swoich zachodnich kolegów w podejściu do systemów business intelligence (BI)? Opinie są różne.

— Nie zauważyłem specjalnych różnic w przebiegu wdrożenia pomiędzy firmami polskimi i międzynarodowymi. Potrzeby w dziedzinie zarządzania czy też określonych informacji mają charakter uniwersalny i wynikają raczej z globalnego rozwoju nauk o zarządzaniu niż np. z lokalnych uwarunkowań prawnych. Rozmowy o naszym systemie prowadzone z klientami w Berlinie, Wilnie czy w Warszawie różnią się głównie… językiem konwersacji. Natomiast pytania i wątpliwości wyglądają podobnie — twierdzi Witold Kilijański, prezes firmy Controlling Systems.

A jednak się różnią

Witold Kilijański jest jednak wyjątkiem. Inaczej komentują inni polscy dostawcy oraz przedstawiciele zachodnich koncernów informatycznych.

— Istnieje pewna różnica w podejściu do BI w Polsce i na Zachodzie. U nas traktuje się te systemy jako narzędzia analityczne, podczas gdy tam podchodzi się do tematu bardziej całościowo. Business intelligence służy głównie do wsparcia zarządzania przedsiębiorstwem przez cele. Dlatego do modułów analitycznych zachodnie firmy dodają np. oprogramowanie do budżetowania i prognozowania — mówi Ryszard Sadowski, prezes firmy Solemis, która wdraża systemy duńskie i kanadyjskie.

Skąd się biorą takie różnice? Z wieloletniej praktyki w posługiwaniu się narzędziem, które mają firmy zagraniczne, dzięki czemu wypracowały odpowiednie wzory postępowania.

— Można odnieść wrażenie, że klienci zagraniczni mają większą świadomość wykorzystania narzędzi, które są niezbędne dla optymalnego funkcjonowania nowoczesnej kadry menedżerskiej, a co za tym idzie, osiągnięcia maksymalnego efektu biznesowego. Sam projekt BI traktowany jest wówczas jako inicjatywa międzydepartamentalna, która swoim zasięgiem obejmuje kluczowe obszary firmy — mówi Tomasz Szatecki z Oracle, jednego z największych dostawców rozwiązań BI na świecie.

Swoją rolę odgrywają też odmienne standardy.

— 80-90 proc. firm w Ameryce przygotowuje plany i budżety. W Niemczech jest to około połowy przedsiębiorstw. U nas 20-30 proc., i wynika to głównie nie z własnych potrzeb, ale raczej z norm narzuconych przez biznesowych partnerów — twierdzi Ryszard Sadowski.

Ryszard Sadowski zwraca również uwagę, że o ile za granicą decyzję o zakupie systemu klasy business intelligence podejmują ludzie, którzy z nich będą rzeczywiście korzystali, czyli np. dyrektorzy finansowi, o tyle u nas kompetencję w tym względzie ma zarząd przedsiębiorstwa. Nie zawsze przynosi to dobre skutki. Może bowiem dojść do sytuacji, w której to, czy wdrożenie BI wpłynie pozytywnie na działanie firmy, zależy od siły przebicia odpowiedniego dyrektora i od tego, czy będzie on w stanie wywalczyć dla siebie te funkcjonalności, na których mu zależy.

IT, a nie biznes

Taka sytuacja prowadzi do tego, że systemy BI są w Polsce rozpatrywane jako kolejne narzędzie informatyczne, a nie biznesowe. Inne są oczekiwania. Na Zachodzie ważny jest efekt finansowy, w Polsce — technologiczny.

— Częstym inicjatorem projektu BI jest dział IT, który dąży do odciążenia swoich zasobów od pracochłonnego zajęcia, jakim jest uzyskiwanie raportów i analiz w odpowiedzi na coraz bardziej zaawansowane potrzeby użytkowników biznesowych — twierdzi Tomasz Szatecki.

Tomasz Szatecki obserwuje jednak wzrost świadomości użytkowników biznesowych, którzy coraz częściej są inicjatorami wdrożenia systemu.

Istnieje jeszcze jeden aspekt, o którym warto wspomnieć.

— Na Zachodzie następuje proces konsolidacji. Wielkie firmy łączą się ze sobą, ale raczej po to, żeby wchłonąć konkurenta, niż żeby ulepszyć produkt. W Polsce jest większa różnorodność wśród dostawców niż za granicą — mówi Ryszard Sadowski.

I to akurat pozytywna różnica.

okiem praktyka

Tomasz Zembaczyński

kierownik projektu BI w BPSC

Ukraina zauważa BI

Ukraina rozwija się bardzo dynamicznie. Zauważalny jest wzrost inwestycji zagranicznych i „zbliżenie” do Europy, zwłaszcza w kontekście organizacji wraz z Polską w 2012 r. piłkarskich mistrzostw Europy. Wiele przedsiębiorstw działających na rynku ukraińskim zdaje sobie sprawę, jak ważne dla ich funkcjonowania są nowoczesne narzędzia informatyczne. To dotyczy również systemów business intelligence (BI). Wiele firm, które nie mają systemów w pełni zintegrowanych, dysponuje rozproszonymi danymi. Wymagania rynku wymuszają jednak posiadanie informacji czytelnej, skonsolidowanej, odzwierciedlającej w sposób faktyczny stan przedsiębiorstwa. Systemy BI są w tym wypadku idealnym narzędziem, integratorem rozproszonych danych.

Koszt wdrożenia w dużych spółkach jest oczywiście wyższy niż w sektorze MSP, ale na rynku ukraińskim to właśnie największe podmioty gospodarcze częściej — przynajmniej obecnie — decydują się na wdrożenia. Ale rynek wymusi jednak wdrożenia także przez mniejsze spółki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Chmielarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu