Na początku XIX wieku na terenie Półwyspu Arabskiego przebywał także znany podróżnik, hrabia Wacław Rzewuski. Już w czasach studenckich brał we Wiedniu lekcje języka arabskiego. A od swoich wujów podróżników - Jana hr. Potockiego i Adama ks. Czartoryskiego - przejął pierwszą wiedzę na temat krajów arabskich oraz wspaniałych koni, dosiadanych przez Beduinów. Odwiedzając Sławutę, Antoniny i Białą Cerkiew, zaczął kupować konie arabskie, a w pierwszych latach XIX wieku jego stado liczyło około 60 matek. Po okresie wojen napoleońskich, kiedy Europa stanęła przed koniecznością odbudowy pogłowia koni, Rzewuski mógł zrealizować swoje plany podróży na Wschód. Stał się inicjatorem i organizatorem wypraw po konie do Arabii.












Lata 1817-1820 spędzone na Wschodzie całkowicie odmieniły Hrabiego. Poznał pustynię i jej mieszkańców. Pozyskał zaufanie i przyjaźń przywódców szczepów beduińskich. Z wodzem rodu Roualla, Edre ibn Shalanem, zawarł przymierze krwi. Rzewuski zżył się z Beduinami - mieszkał z nimi, polował, świętował i brał udział w ich wyprawach wojennych. Kunszt wojenny i odwaga przyniosły mu uznanie, sławę i zaszczytny tytuł Tage el Faher Abd el Nischaane, co oznacza 'wieniec sławy'. Wrażenia z podróży do Arabii Rzewuski spisał po francusku w pamiętnikach "Sur Les Chevaux et Provenants des Races Orientales". Zainteresowanie zakupieniem książki zgłosili ostatnio władcy Arabii Saudyjskiej ze względu na brak pamiątek piśmienniczych z tego okresu.
Z Arabii Rzewuski sprowadził 137 koni, które dały podwalinę kilku znanym europejskim hodowlom. Sam hrabia po powrocie do rodzinnych stron tak tęsknił za Arabią, że wybudował stajnię w beduińskim stylu, nosił się na modę wschodnią, podobnie kazał ubrać służbę. Kiedy wybuchło Powstanie Listopadowe wystawił oddział jazdy, dla którego poświęcił swe ukochane konie. Po przegranej bitwie pod Daszowem jego ogier wpadł zdyszany na dziedziniec majątku. Ciała Rzewuskiego nie odnaleziono, co zrodziło legendę o jego kolejnej, już ostatecznej podróży na Półwysep Arabski.
Momentem kluczowym w stosunkach polsko-saudyjskich był przyjazd do Dżuddy - ówczesnej siedziby władców królestwa - delegacji polskiej z naczelnikiem Wydziału Wschodniego w MSZ hrabią Edwardem Raczyńskim i muftim Jakubem Szynkiewiczem. Delegacja przywiozła list od prezydenta Ignacego Mościckiego uznający legalność władzy króla Abdel Aziza. Saudyjski monarcha zrewanżował się natomiast deklaracją, że darzy naród polski uczuciami szacunku i miłości. 3 maja 1930 delegacja polska spotkała się po raz pierwszy z królem Abdel Azizem w Dżudda. Również w maju 1932 złożył wizytę w Warszawie ówczesny saudyjski wicekról i minister spraw zagranicznych książę Fajsal. Rzeczpospolita Polska była dziewiątym krajem uznającym niepodległość młodego państwa.
>>>ZOBACZ ZDJĘCIA ARABII Z PIERWSZEJ POŁOWY XX WIEKU
Rozpoczęto wtedy rozmowy na temat eksportu broni, samolotów bojowych i pomocy polskich inżynierów przy projektach infrastrukturalnych. Rozmowy toczyły się jednak bardzo długo, a druga wojna światowa ostatecznie je przerwała. Kontakty między Polską a Arabią Saudyjską zostały wznowione dopiero na przełomie lat 80. i 90. Ministrowie spraw zagranicznych Polski i Arabii Saudyjskiej spotykali się podczas sesji plenarnych Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Do Arabii Saudyjskiej przyjeżdżały polskie delegacje polityczne i wojskowe. Zawarto porozumienia między rządami w sprawie rozmieszczenia polskiego kontyngentu wojskowego, składającego się z grupy medycznej oraz dwóch okrętów ratowniczych, działających w rejonie Zatoki Perskiej podczas pierwszego konfliktu z Irakiem w 1991. Oficjalnie jednak Rzeczpospolita i Arabia Saudyjska nawiązały stosunki dyplomatyczne dopiero 3 maja 1995, dokładnie 65 lat po pierwszej oficjalnej wymianie pism.
