Międzynarodową operacją było przejęcie ciężarówki z osoczem. Policja chciała też namierzyć oodbiorców, ale podsłuchiwane telefony złodziei milczały. Później okazało się, że brak głosów był spowodowany awarią “Moniuszki”.
- Policjanci z pionów operacyjnych stale donoszą mi, że nie rejestrują się rozmowy podsłuchiwanych osób albo nagrywa się tylko jeden rozmówca – mówi jeden z komendantów wojewódzkich.
- Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że "Moniuszko" kosztował podatnika 10-15
mln zł. Nie jest oryginalnym produktem stworzonym specjalnie dla polskiej
policji, ale przeróbką izraelskiego systemu – czytamy w “Dzienniku Gazeta
Prawna”.