Historia ostatnich lat spółki Polimex- -Mostostal jest jak dobry film z recepty Hitchcocka — trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie. Trzęsieniem ziemi było odsunięcie od zarządzania firmą twórcy i wieloletniego prezesa budowlanego giganta Konrada Jaskóły oraz specjalny audyt PwC, którego konsekwencją było obniżenie zysku grupy z ponad 100 mln zł do straty prawie takiej samej wysokości. Napięcie do dziś utrzymuje się na wysokim poziomie, kolejni szefowie spółki trzymają w szufladzie wniosek o upadłość. W najbliższych dniach wierzyciele po raz kolejny będą decydować o przesunięciu terminów spłaty części zobowiązań budowlanej grupy.
![CISZA:
Konrad Jaskóła nie jest prezesem Polimeksu od połowy 2012 r. Wkrótce po jego rezygnacji w raporcie śledczym zleconym przez spółkę pojawiły się pod jego adresem poważne zarzuty. — Od tego czasu nic w tej sprawie się nie dzieje — mówi były prezes. [FOT. GK]
CISZA:
Konrad Jaskóła nie jest prezesem Polimeksu od połowy 2012 r. Wkrótce po jego rezygnacji w raporcie śledczym zleconym przez spółkę pojawiły się pod jego adresem poważne zarzuty. — Od tego czasu nic w tej sprawie się nie dzieje — mówi były prezes. [FOT. GK]](http://images.pb.pl/filtered/9deedc04-8db5-44cb-ab77-355ab9afe553/96ba714c-a059-57ba-b8ba-a42fee975e1e_w_830.jpg)
Gest dobrej woli
PwC w swoim raporcie stwierdziło m.in. nieujmowanie w kluczowych kontraktach dużej części kosztów, co miało zawyżać wyniki. Krytycznie opisany został tam także Konrad Jaskóła, który miał naciskać podwładnych na nierzetelne księgowanie kosztów. Raport budził wątpliwości, bo nie był skonfrontowany z byłym zarządem, a audytorzy nie mieli dostępu do wielu dokumentów. Dlatego spółka zleciła jego drugą część, która miała wskazać źródło nieprawidłowości i ewentualnych winnych. Jakie były jego konsekwencje?
— Byli członkowie zarządu, którym kierował Konrad Jaskóła, zwrócili do spółki wypłacone im premie za 2011 r. Przeprowadzony został audyt w celu wyjaśnienia, czy w tamtym czasie w spółce doszło do nieprawidłowości oraz jakiej były one natury. W toku są działania adekwatne do wyników kontroli, tym samym temat relacji między spółką a byłym zarządem nie został zakończony. Nie podajemy w związku z tym szczegółów — mówi Paweł Szymaniak, rzecznik Polimeksu. Konrad Jaskóła, były prezes Polimeksu, potwierdza, że jego zarząd zwrócił wypłacone premie, ale zaznacza, że z własnej woli.
— W 2011 r. zarządzałem spółką, w której pracowało 14,5 tys. ludzi, a miesięczny fundusz wynagrodzeń wynosił około 60 mln zł. Po każdym kolejnym kwartale roku wypłacałem sześćdziesięciu kluczowym menedżerom należną część premii jako zaliczkę, do czego miałem pełne prawo. Po pozytywnym zaopiniowaniu przez radę nadzorczą i przyjęciu przez walne sprawozdania za 2011 r. wypłaciłem pozostałą część należnej premii. Choć zarząd nie zgadzał się z tezami przedstawionymi w raporcie, jego członkowie zwrócili premie — mówi Konrad Jaskóła.
Moc księgowania
Grupa Polimeksu w 2011 r. wypracowała 103 mln zł czystego zysku. Po odejściu z zarządu Konrada Jaskóły i wprowadzeniu korekty starego bilansu w miejsce zysku pojawiło się kilkadziesiąt milionów złotych straty. Za pracę czteroosobowy zarząd zainkasował wówczas 4,9 mln zł. Spółka nie podaje, jaką część stanowiły premie.
— W firmie budowlanej o 5 mld zł obrotów, prowadzącej równolegle co najmniej kilka miliardowych, wieloletnich kontraktów, łatwo jest w danym momencie tak oszacować rodzaje ryzyka i koszty, by wykazać stratę w postaci zawiązanych rezerw. Wyników tego raportu nie konfrontowano z nikim z mojego zarządu. Z tego, co mi wiadomo, spółka nie prowadzi żadnego postępowania z naszym udziałem. To potwierdza, że problemy Polimeksu nie wynikały z błędów naszego zarządzania, ale przede wszystkim z działań Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, która bezpodstawnie wstrzymywała nam wielomilionowe płatności.
Niedawna wiadomość o sądowym nakazie zapłaty 112 mln zł to potwierdza — mówi Konrad Jaskóła. Były prezes Polimeksu dodaje, że duże firmy budowlane działające w Polsce, które miały strategicznego, branżowegoinwestora, w czasie kryzysu otrzymywały wsparcie dla poprawy swoich przepływów finansowych. W przypadku Polimeksu głównymi akcjonariuszami były fundusze inwestycyjne, które takiego wsparcia nie udzielały.
— Spółka jest w procesie głębokiej restrukturyzacji, który objął m.in. redefinicję procesów i wprowadza najlepsze standardy branżowe. Prace te obejmują szerszy zakres zagadnień, niż by to jedynie wynikało z przywoływanego raportu — mówi Paweł Szymaniak. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, Polimex wysłał do nagrodzonych przez Konrada Jaskółę kilkudziesięciu pracowników żądanie zwrotu wypłaconych w 2011 r. premii, lecz szansa na ich zwrot jest znikoma.
Upadłe mocarstwo
Polimex-Mostostal to dziecko Konrada Jaskóły, który z podupadającej spółki o 100 mln zł obrotów, przez liczne akwizycje stworzył giganta, który mógł budować niemal wszystko i miał ponad 5 mld zł przychodów. Trafił na dobry czas: po wejściu Polski do UE zaczęły napływać pieniądze na inwestycje. Polimex budował, rósł i zadłużał się. Po 2011 r. rynek budowlany zaczął się chwiać, instytucje finansowe baczniej obserwować swoją ekspozycję na ten rynek, a publiczni zamawiający — egzekwować kary za opóźnienia. Przed Polimeksem stanęło widmo bankructwa, któremu zapobiegło zaangażowanie Agencji Rozwoju Przemysłu. Od tego czasu spółka jest pod silną kontrolą wierzycieli i regularnie musi gasić kryzysy.