Choć od kilku dni pada, to w Polsce nadal panuje susza i pewna część kraju objęta jest zagrożeniem pożarowym. Rozprzestrzeniające się pożary mogą uszczuplić również majątek wielu przedsiębiorców. Warto mieć ubezpieczenie.

Tanio dla wszystkich
Tym bardziej, że ubezpieczenie od ognia i innych żywiołów można dzisiaj nabyć tanio. Sytuacja zmieniła się diametralnie od 2011 r., kiedy to po katastrofalnym 2010 r. ubezpieczyciele nagle zaczęli podnosić ceny ubezpieczeń ogniowych, wprowadzać zastrzeżenia dotyczące limitów odpowiedzialności dla trudnych branż albo wręcz wyłączać ryzyko ogniowe całkowicie z ubezpieczenia do czasu, kiedy klient nie poprawi zabezpieczeń przeciwpożarowych.
— Wtedy nie tylko stawki ubezpieczeń były stosunkowo wysokie, ale wiele przedsiębiorstw miało problem z uzyskaniem jakiejkolwiek ochrony z uwagi na obszar swojej działalności czy niskie standardy zabezpieczeń. Dzisiaj wymagania ubezpieczycieli nie są bardzo wygórowane — mówi Rafał Firląg, konsultant do spraw zarządzania ryzykiem majątkowym w Marsh Polska.
— Stawki spadają, konkurencja rośnie i jest popyt na prawie wszystkie rodzaje polis. Ubezpieczyciele często wymagają tylko spełnienia podstawowych przepisów ochrony przeciwpożarowej, które nie są dostosowane do ochrony majątku, ale mają przede wszystkim na celu chronić ludzi. Nawet jeśli na rynku znajdzie się gracz, który wymaga poprawy zabezpieczeń, to klient i tak prędzej czy później znajdzie firmę ubezpieczeniową, która zaakceptuje ryzyko bez żadnych obostrzeń przy porównywalnej cenie — twierdzi Izabela Król, underwritting manager w AIG. Dodaje, że do tego dzisiaj marginalne znaczenie ma fakt, że pewne branże charakteryzują się zwiększonym ryzykiem pożaru z definicji, czy też ze względu na palną konstrukcję.
— Sprzedaż ubezpieczeń góruje nad oceną ryzyka i stawki dla wszystkich tych firm wydają się wyrównane. Już nikogo nie dziwi 0,2 promila na ryzyko produkcyjne, czyli tyle ile niedawno kosztowało ubezpieczenie biurowca czy centrum handlowego, kiedy z zasady cena ubezpieczenia produkcji powinna być wyższa niż za nieruchomość komercyjną — tłumaczy Izabela Król.
Jej zdaniem, na przestrzeni ostatnich lat stawki w branżach mało ryzykownych spadły o około połowę, natomiast dla działalności charakteryzujących się wyższym ryzykiem zmniejszyły się nawet o 60-70 proc. — Z prostej przyczyny — w branżach o wysokim ryzyku stawka bazowa była wyższa kilka lat temu, więc jest z czego schodzić — mówi Izabela Król.
Wszyscy dostaną polisę
Fakt, że żadna firma nie będzie dzisiaj miała problemu z zawarciem ubezpieczenia od ognia, potwierdza PZU. — Dzisiaj w zasadzie trudno sobie wyobrazić firmę, która nie dostanie oferty ubezpieczenia albo z zaporową stawką za polisę — przyznaje Piotr Frąckiewicz, ekspert w PZU. Dodaje, że PZU ubezpieczy w zasadzie każdą firmę, to tylko kwestia ceny. Zastrzega jednak, że stawki mogą się znacznie różnić w zależności od branży z wysokim albo niskim ryzykiem pożaru. Przy tym zdecydowanie łatwiej o dobrą ofertę ubezpieczenia małym i średnim firmom.
— W ich przypadku z powodu niższej wartości majątku możemy sobie pozwolić na uproszczoną ocenę ryzyka. Duże firmy są znacznie wnikliwiej badane, dlatego, że nawet jedna szkoda może być poważnym kosztem dla ubezpieczyciela — tłumaczy Piotr Frąckiewicz. Magdalena Kowalska, główny specjalista do spraw ubezpieczeń małych i średnich firm w Gothaer, przekonuje, że spadki cen w ubezpieczeniach dla MSP spowodowane są nie tylko brakiem masowych szkód żywiołowych w ostatnich latach, ale także pojawieniem się nowych graczy.
— Kilku ubezpieczycieli rozszerzyło swoją ofertę o ubezpieczenia dla MSP w ostatnim czasie — mówi Magdalena Kowalska. W efekcie to wyjątkowo dobry moment na ubezpieczenie swojego majątku. — Na pewno warto wykorzystać obecną sytuację wytchnienia w zakresie wysokości stawek, którą daje rynek ubezpieczeniowy — przyznaje Rafał Firląg.
— Przedsiębiorcy mogą skorzystać z obecnej sytuacji i ubezpieczyć się kompleksowo za stosunkowo niską cenę — wtóruje mu Izabela Król. Tym bardziej, że sytuacja na rynku ubezpieczeń w każdej chwili może się zmienić. Historia już nie raz pokazała, że ubezpieczyciele potrafią gwałtownie reagować na trudniejszą sytuację spowodowaną większą liczbą szkód, podnosząc stawki i wymagania. A potem ni stąd, ni zowąd znów zaczyna się konkurencja, spadki cen i apetyt na wszystko.