Politycy o wniosku LPR w sprawie koncernu Axel Springer

(Paweł Kubisiak)
03-12-2006, 15:48

Jako "ekstrawaganckie podejrzenie", "całkowicie nonsensowną tezę" ocenili goście Radia Zet pomysł zbadania związków Axel Springer z niemieckim wywiadem.

Jako "ekstrawaganckie podejrzenie", "całkowicie nonsensowną tezę", "daleko posunięty pomysł" ocenili goście audycji "Siódmy dzień tygodnia" w Radiu Zet plany LPR, która chce złożyć do sejmowej komisji ds. służb specjalnych wniosek o zbadanie ewentualnych związków wydawnictwa Axel Springer z niemieckim wywiadem.

O zamiarze tym poinformowali w sobotę posłowie Ligi Polskich Rodzin Witold Bałażak i Szymon Pawłowski. Ich zdaniem, polityka koncernu może być kontrolowana przez niemieckie służby specjalne.

Powodem złożenia wniosku są sobotnie artykuły "Gazety Wyborczej" i "Rzeczpospolitej", które napisały, że niemiecki koncern, ten sam, który w Polsce wydaje m.in. "Fakt", "Dziennik", "Newsweeka", był gotów ocenzurować miesięcznik "Forbes", wydawany w Rosji.

Historia Jeleny Baturiny, żony mera Moskwy, jedynej Rosjanki miliarderki, miała być głównym tekstem grudniowego numeru. Jednak po interwencji Baturiny, Axel Springer postanowił przeznaczyć wydrukowane egzemplarze na przemiał. W wyniku interwencji amerykańskiego "Forbesa", na licencji którego Axel Springer wydaje magazyn w Rosji, koncern poinformował jednak, że "Forbes" ukaże się w najbliższych dniach z niezmienionym artykułem o żonie mera.

Zdaniem posłów LPR ten przypadek może wskazywać na to, że "ktoś musi pilnować polityki koncernu, by nie kolidowała ona z interesami niemieckimi". Ich zadaniem zachodzi podejrzenie, że mogą być to niemieckie służby specjalne, niemiecki wywiad, który w jakiś sposób wpływa na politykę koncernu, żeby była ona zgodna z polityką państwa niemieckiego i niemieckimi interesami.

Szef klubu PiS Marek Kuchciński ocenił w Radiu Zet, że podejrzenie to jest "aż nadto ekstrawaganckie". Dodał jednak, że jeżeli są jakiekolwiek "okoliczności i powody" do zbadania związków koncernu z niemieckim wywiadem, to należy sprawę zbadać.

Jan Rokita z PO podkreślił, że opinia publiczna nie oczekuje od polityków "stwarzania atmosfery podejrzeń wobec działalności mediów polskich". Rokita ocenił też, że w Polsce Axel Springer, nie jest wydawcą, którego można by podejrzewać o "szczególne schlebianie polityce niemieckiej".

"Mam czasem nawet wrażenie, że najbardziej krytyczne akcenty wobec polityki niemieckiej pojawiają się akurat w tych mediach, które w Polsce należą do Axel Springer" - dodał.

Tezę o powiązaniu wydawnictwa z niemieckim wywiadem określił mianem "całkowicie nonsensownej". "Nie ma czego badać" - podkreślił.

Szef Kancelarii Prezydenta Alekander Szczygło ocenił, że wejście kapitału niemieckiego na polski rynek, w postaci dwóch tytułów - tabloidu "Fakt" i gazety codziennej "Dziennik" - "na pewno podniosło poziom dyskusji publicznej".

"To zbyt daleko posunięty pomysł, żeby komisję ds. służb specjalnych angażować w działania, które wiążą się jednak z wolnością słowa" - uznał Szczygło.

Wicepremier Roman Giertych (LPR) zaakcentował jednak, że jeżeli "okazałoby się, że polityka niemiecka jest kształtowana za granicą przy pomocy niemieckich koncernów medialnych, które inwestują w media zagraniczne, to jest to temat, który należy zbadać". (PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Paweł Kubisiak)

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Politycy o wniosku LPR w sprawie koncernu Axel Springer