W ostatnim czasie Senat dwukrotnie odrzucił ustawy ograniczające swobodę działalności gospodarczej. Odrzucenie nowelizacji ustawy o rzemiośle, nadającej monopol w wydawaniu uprawnień zawodowych Związkowi Rzemiosła Polskiego, okazało się skuteczne — Sejm nie zebrał głosów dla obalenia senackiej uchwały, bo koalicyjne przystawki zdradziły PiS. Inaczej potoczyły się losy ustawy o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych. Senat ją zdyskwalifikował, uznając że zawiera tyle błędów, iż nie nadaje się do poprawiania. Tym razem jednak koalicja rządowa, wzmocniona posłami PSL, stosunkiem 206:134 przywróciła w Sejmie wersję uchwaloną pierwotnie.
W tej sprawie najbardziej zdumiewa postawa Prawa i Sprawiedliwości. Przecież Senat nie składa się z jakichś kosmitów, lecz jest opanowany przez tę partię. Wychodzi na to, że PiS prowadzi w obu izbach parlamentu zupełnie inną politykę. Przeciwko ustawie o wielkich sklepach negatywnie wypowiedział się także rząd. Mimo to bubel prawny, forsowany przez Samoobronę, a personalnie przez posła Waldemara Nowakowskiego, w końcu przeszedł! Ustawa stała się przedmiotem politycznego handlu — wielkie sklepy za obniżenie składki rentowej oraz wybór prezesa NIK.
Fatalnie się stało, że zamiast uregulować tworzenie wielkich sklepów poprzez nowelizację ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, przyjęto specustawę wprowadzającą niespotykane procedury biurokratyczne i korupcjogenną uznaniowość.
IV RP może być z niej dumna.
Jacek Zalewski