Czytasz dzięki

Polonia nie chce Andrzeja Dudy

opublikowano: 30-06-2020, 22:00

Państwowa Komisja Wyborcza (PKW) przez noc z poniedziałku na wtorek czekała z ogłoszeniem oficjalnych wyników pierwszej tury wyborów na dwa protokoły z konsulatu generalnego w Manchesterze.

O godz. 6.20 postawiła formalną kropkę nad i, zarazem zapowiadając, że od spóźnialskich zażąda wyjaśnień. Trudno pojąć ten pomruk, przecież wystarczy spojrzeć na liczby. Dwie komisje w szkockim Edynburgu otworzyły i policzyły po około 6 tys. korespondencyjnych pakietów, na każdą z pięciu w Londynie przypadło po mniej więcej 11 tys., natomiast w Manchesterze każda policzyła ponad 13 tys.! To dowód bezmyślności MSZ, które w tamtejszym konsulacie powinno głosy rozdzielić oczywiście na trzy obwody zamiast na dwa — wtedy PKW ogłosiłaby wyniki w poniedziałek wieczorem. Ujmuję się za krzywdą wykończonych członków gigantycznych komisji, ponieważ sam przewodniczyłem takowej na macierzystym osiedlu, spośród 2100 dusz w spisie miałem pakietów z głosami zaledwie 28 — a mimo to po żmudnym otwieraniu choćby tylu kopert już kląłem…

Według rodaków z USA Andrzej Duda uzyskałby reelekcję w pierwszej turze, ale Polonia całego świata generalnie go nie chce.
Zobacz więcej

Według rodaków z USA Andrzej Duda uzyskałby reelekcję w pierwszej turze, ale Polonia całego świata generalnie go nie chce. FORUM

Protokół PKW jedynie doprecyzował końcówki liczb w wynikach znanych od niedzielnego wieczoru. Andrzej Duda ostatecznie uzyskał 43,50 proc. ważnych głosów, zaś Rafał Trzaskowski 30,46. Przewaga 13,04 pkt proc. to jednak różnica ogromna. Historia dotychczasowych wyborów bezpośrednich prezydenta RP od 1990 r. podpowiada, że przed drugą turą 12 lipca właściwie jest już pozamiatane. Jedyny wyjątek od reguły zdarzył się w 2005 r., gdy Lech Kaczyński z drugiej pozycji w turze eliminacyjnej ostatecznie wygrał, ale był wtedy za Donaldem Tuskiem tylko o 3,23 pkt proc. i w drugiej turze otrzymał potężne zasilenie 2 mln głosów z elektoratu brązowego medalisty Andrzeja Leppera.

Kompletne wyniki z 28 czerwca potwierdziły bardzo gorzką dla urzędującego prezydenta prawdę zapisaną w tytule. Rafał Trzaskowski zdecydowanie wygrał głosowanie zagraniczne z wynikiem 48,13 proc. ważnych głosów, gdy Andrzej Duda otrzymał zaledwie 20,86 proc. Różnica wyniosła zatem aż 27,27 pkt proc. Podobnie jak w kraju trzeci był Szymon Hołownia. Zwracam uwagę, że ze względu na blokadę podróży tym razem w 169 obwodach zagranicznych głosowała „czysta” Polonia, czyli stali mieszkańcy oraz okresowo pracujący lub uczący się, bez osób z kraju głosujących na podstawie zaświadczeń. W polonijnych głosach jak zawsze dominowało Zjednoczone Królestwo, gdzie Trzaskowski wypadł podobnie, natomiast Hołownia strącił Dudę na trzecie miejsce. Natomiast w dalekiej Australii prezydent stolicy już 28 czerwca zostałby prezydentem RP…

Andrzej Duda na całym świecie może liczyć na Polonię tylko w USA oraz Kanadzie. Według rodaków z Ameryki Północnej to on zostałby wybrany na drugą kadencję od razu 28 czerwca. Wyniki sumaryczne są jednak mylące, największy wpływ na nie mają liczne wspólnoty parafialne w Chicago i Nowym Jorku oraz w Toronto z przyległą Mississaugą. Tam kiedyś królował Lech Wałęsa, później trwał okres wielkiej smuty elektoratu, a od 2005 r. dominują kandydaci PiS. W obwodach cywilnych naturalnie wygrał jednak Rafał Trzaskowski — w ambasadach w Waszyngtonie i Ottawie oraz nad Pacyfikiem, czyli w konsulatach w Los Angeles i Vancouver. Bardzo znamienny okazał się wynik w nowym konsulacie w Houston, czyli w części USA, którą Andrzej Duda w ubiegłym roku odwiedził przy okazji kontraktu gazowego. Polska społeczność w Teksasie i okolicach również go nie widzi jako prezydenta RP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane