Połowę polskiego PKB wiozą ciężarówki

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2022-04-06 20:00

Przewoźnicy są motorem wzrostu gospodarki Polski i całej UE. Ich pozycji zagrażają jednak m.in. problemy kadrowe.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • za jaką część PKB bezpośrednio odpowiadają firmy transportu drogowego
  • jaka jest ich pozycja na unijnym rynku transportowym
  • jakie wyzwania stoją przed branżą
  • w jakim tempie rosną płace kierowców

Transport drogowy towarów jest jedną z trzech największych branż polskiej gospodarki, obok handlu hurtowego i handlu detalicznego. Bezpośredni udział sektora transportu i magazynowania w polskim PKB to 6 proc. Bez transportu jednak inne branże, zwłaszcza handel i przemysł, nie mogłyby funkcjonować. Jest kluczowy dla sektorów wytwarzających aż połowę polskiego PKB - wynika z raportu „Transport drogowy w Polsce 2021+”, przygotowanego przez centrum analiz SpotData na zlecenie organizacji Transport i Logistyka Polska (TLP) przy współpracy z Grupą Wielton i Inelo.

Dodatkowo firmy transportowe wożą 85 proc. polskiego eksportu i płacą ponad 16 mld zł podatków rocznie. Przewoźnicy znad Wisły mają też spory wkład w europejską gospodarkę. W 2008 r. polskie ciężarówki przewiozły tylko 8 proc. towarów między Niemcami a Francją, ale w 2020 r. już 25 proc. Polacy wożą też ponad 20 proc. towarów w transporcie z Niemiec do Włoch, Czech i Wielkiej Brytanii.

Branżowy napęd

Transport odgrywa dużą rolę w rozwoju wielu branż - przede wszystkim handlu. Jedna czwarta popytu na usługi transportu drogowego pochodzi z tego sektora gospodarki. Istotny są też: przemysł przetwórczy (głównie spożywczy), materiałów budowlanych, motoryzacyjny, metalowy, chemiczny i papierniczy oraz budownictwo.

- Można powiedzieć, że transport drogowy wozi polski sukces gospodarczy. Wzrost PKB w ostatnich dwóch dekadach opierał się w dużej mierze na wzroście eksportu. Firmy transportowe odgrywają w tym ogromną rolę, przewożąc towary innych firm i sprzedając usługi klientom zagranicznym – mówi Ignacy Morawski, dyrektor SpotDaty.

Warto dodać, że transport odpowiada również za duży popyt na nowoczesny sprzęt transportowy. W ostatnich latach polskie firmy na dużą skalę inwestowały we flotę samochodów i przyczep. Ponad połowa przewozów jest dziś wykonywana pojazdami nie starszymi niż 5 lat. Przewoźnicy będą inwestować nadal. Ma to związek m.in z transformacją technologiczną.

- Digitalizacja, automatyzacja, pojazdy autonomiczne, zrównoważony transport to aspekty, które będą miały duży wpływ na branżę – mówi Mariusz Golec, prezes Grupy Wielton.

Kłody pod koła:
Kłody pod koła:
Potencjał polskich przewoźników ograniczają bariery administracyjne, a także braki kadrowe, które łagodził napływ imigrantów. W latach 2015-21 liczba kierowców z innych krajów wzrosła o ponad 900 proc. - z 13 tys. do 131 tys.

Konsolidacja i kłopoty

Obecnie w Polsce działa 125 tys. firm zajmujących się transportem drogowym towarów (38 tys. ma licencję wspólnotową). Najwięcej jest mikroprzedsiębiorstw, trwa jednak konsolidacja - większym podmiotom łatwiej spełnić rosnące wymagania dotyczące warunków zatrudnienia. W transporcie drogowym pracuje ok. 750 tys. osób. W ostatniej dekadzie przeciętny przyrost zatrudnienia wynosił 4,6 proc. rocznie, podczas gdy praca przewozowa rosła w tempie 6 proc. Dlatego w 2019 r. kłopoty kadrowe zgłaszało aż 50 proc. przewoźników (w 2011 r. ok. 10–15 proc.). Duży popyt na pracowników przekłada się na wzrost płac. Z danych firmy Inelo wynika że przeciętna wypłata netto kierowcy międzynarodowego wynosiła w 2021 r. 7,2 tys. zł. (12 proc. r/r). Dla porównania wzrost płac w sektorze przedsiębiorstw wyniósł w tym czasie 8,6 proc.

Brak pracowników to największe wyzwanie dla rynku. Firmy przyznały mu 8,1 pkt. w 10-punktowej skali ważności. Identyczną ocenę uzyskało wyzwanie związane z wprowadzeniem tzw. Pakietu mobilności, który m.in. zwiększa wymagania związane z komfortem pracy kierowców i ich wynagrodzeniem.

- Przyszłość polskiego transportu drogowego zależy w dużej mierze od polityki państwa. Aby sprostać opisanym w raporcie wyzwaniom oraz nieprzewidywalnym zdarzeniom, takim jak pandemia COVID-19 lub wojna na Ukrainie, potrzebne jest systemowe wsparcie rządu i jego współpraca z branżą. Bez likwidacji barier administracyjnych, wprowadzenia mechanizmów zapobiegających skokowemu i drastycznemu wzrostowi kosztów pracy i paliwa, uproszczenia zasad rozliczania pracy kierowców i uruchomienia funduszy na transformację klimatyczną transportu drogowego w niedalekiej przyszłości pozycja naszej branży może się pogorszyć. Skutki zaniechań lub błędów odczuje cała polska gospodarka i budżet państwa - ostrzega Maciej Wroński, prezes TLP.