Polsat renegocjuje warunki odkupu od BRE Banku akcji Elektrimu. Chce to zrobić taniej. Komplikacje mogą niekorzystnie odbić się na wynikach finansowych banku, a nawet zaowocować wyborem nowej rady nadzorczej Elektrimu.
Zygmunt Solorz, właściciel Polsatu, podtrzymał wczoraj zamiar kupna akcji Elektrimu od BRE Banku. Transakcja miała zostać zrealizowana do końca czerwca.
— Prowadzimy negocjacje — powiedział agencji ISB Zygmunt Solorz.
W lutym tego roku BRE Bank podpisał umowy sprzedaży akcji Elektrimu spółkom Polsat Media i TCF po 7,5 zł za sztukę. W środę na GPW za papiery płacono znacznie mniej, bo około 2,5 zł. W lutym cena akcji była jednak podobna i Polsat ją zaakceptował. Teraz już nie — mówią analitycy. Dlaczego? Nie wiadomo.
Niezrealizowanie zaplanowanej na czerwiec sprzedaży części akcji Elektrimu przez BRE Bank może utrudnić czyszczenie ksiąg i wychodzenie z ryzykownych transakcji — mówią analitycy cytowani przez agencję Reuters.
— Wydaje się, że inwestorzy uwierzyli, że ten rok będzie rokiem stabilizacji. Wychodzi jednak na to, że BRE uwikłał się w dziwne transakcje — mówi Marcin Jabłczyński, analityk DB Securities.
Analitycy zwracają uwagę, że konsekwencje nieudanej transakcji znajdą odzwierciedlenie w bilansie banku za drugie półrocze.
Od momentu zawarcia umowy do końca czerwca BRE Bank sprzedał w transakcjach pakietowych prawie 8 mln akcji Elektrimu, stanowiących 9,55 proc. kapitału spółki, i zmniejszył swój udział do 17 mln akcji, czyli 20,31 proc. kapitału. Zygmunt Solorz, mimo że przejął niecałe 10 proc. akcji Elektrimu, praktycznie zdobył kontrolę nad spółką. Jest przewodniczącym rady nadzorczej, a pełniącym obowiązki prezesa został Piotr Nurowski, jego wieloletni współpracownik. Stało się tak, bowiem na roszady pozwolił BRE Bank, licząc, że Polsat odkupi od niego akcje Elektrimu. Teraz może się okazać, że liczył niepotrzebnie. Problemy ze sprzedażą walorów w skrajnym przypadku oznaczają kolejne walne zgromadzenie i wybór nowej rady nadzorczej — ostrzegają analitycy.