Polska będzie w stanie spłacić 100 mld zł długu

Lesław Kretowicz
opublikowano: 14-11-2001, 00:00

Zagraniczny dług Polski to 100 mld zł. Największy ciężar jego obsługi przypada na lata 2003-2009, bo wówczas musimy spłacić 90 proc. całej sumy. Analitycy twierdzą, że Polska nie powinna mieć z tym problemu.

Według danych Ministerstwa Finansów, zadłużenie zagraniczne naszego kraju wynosi obecnie 25 mld USD. W ostatnim czasie zmniejszyło się o ponad 12 proc. po wykupieniu naszego długu wobec Brazylii oraz spłacie rat na przełomie września i października. Analitycy twierdzą, że kwota 100 mld zł nie jest mała, ale Polskę stać na spłatę takiej sumy.

Z około 100-mld zadłużenia największą jego część musimy spłacić w latach 2003-09. W najtrudniejszym okresie będą to kwoty około 15 mld zł rocznie. Na tle innych krajów zagraniczny dług Polski nie jest duży. Argentyna, która przeżywa głęboki kryzys finansów publicznych, zadłużona jest na 130 mld USD.

Według szacunków MSP wynika, że z prywatyzacji można jeszcze pozyskać 140 mld zł. Ostatnie lata pokazały jednak, że za pomocą tych pieniędzy finansuje się głównie deficyt budżetowy.

Jest kilka sposobów spłacania zadłużenia zagranicznego. Jeden z nich polski rząd wykorzystał w ubiegłym tygodniu. Dług wobec Brazylii, który wynosił 3,321 mld USA wykupiono siedem lat przed terminem za niecałe 75 proc. jego wartości. Pozwoliło to zaoszczędzić 860 mln USD, z czego 200 mln USD to koszt odsetek do 2008 roku. Ekonomiści oczekują, że w najbliższych latach podobnych operacji będzie więcej.

— Polska na pewno poradzi sobie ze spłatą zadłużenia zagranicznego, potrzebne będą jednak działania ułatwiające jego obsługę. Największym problemem są tzw. kominy płatnicze przypadające na 2008 i 2024 rok — mówi Jacek Wiśniewski, kierownik zespołu analiz i prognoz rynkowych Pekao SA.

Resort finansów ma trzy główne źródła pozyskiwania dewiz na obsługę długu zewnętrznego: środki z prywatyzacji, zamiana na dług krajowy lub tzw. rolowanie, czyli zaciąganie nowych kredytów na spłatę bieżących zobowiązań. Wykorzystanie wpływów z prywatyzacji jest mało prawdopodobne, bo będą one potrzebne do spłaty kredytu zaciągniętego w NBP na wykup długu brazylijskiego oraz na bieżące łatanie dziury budżetowej. Zdaniem ekonomistów, minister finansów zdecyduje się na zamianę jak największej części długu zagranicznego na krajowy. Reszta będzie spłacana poprzez zaciąganie nowych kredytów, ale na korzystniejszych warunkach.

Obydwa rozwiązania, czyli zamiana i rolowanie mają wspólny mianownik — ułatwiają obsługę zadłużenia głównie poprzez poprawę wiarygodności naszego kraju. Zamiana długu zagranicznego na krajowy oznacza emisje obligacji złotowych, a następnie wykup dewiz z liczącej 29 mld USD rezerwy NBP, którymi płaci się zobowiązania zagraniczne. Podobny skutek przyniesie zaciąganie nowych kredytów w celu regulowania należności bieżących lub zaległych. Takie działania zredukują wielkość zadłużenia, zmniejszą koszty jego obsługi w przyszłości, a także poprawią wizerunek Polski za granicą. Przykładem mogą być obligacje typu Brady. Obecnie jest to ponad 4 mld dolarów zaległych zobowiązań, a niedługo nastąpi kolejny, znaczny wzrost odsetek. Ich wcześniejszy wykup pozwoli więc sporo zaoszczędzić. Polska zyska także na prestiżu, bo będzie postrzegana jako sumienny płatnik. To z kolei ułatwi zaciąganie kolejnych, tańszych już kredytów.

— Rząd powinien szybko wykupić obligacje Brady’ego. Inwestorzy wolą euroobligacje, a likwidacja zaległych długów dodatkowo zachęci ich do lokowania kapitału w polskie papiery dłużne — tłumaczy Jacek Wiśniewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Lesław Kretowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Aktualności / Polska będzie w stanie spłacić 100 mld zł długu