
W ostatnich trzydziestu latach nie mieliśmy nigdy tak wielkiego kryzysu energetycznego w Polsce jak obecnie. Dysponując jednymi z największych zasobów węgla kamiennego w Europie, nikt logicznie myślący nie zakładał, że może dojść do tak ogromnych zagrożeń energetycznych, które stanowią już potężny hamulec w rozwoju gospodarczym kraju. Przyczyn obecnego stanu rzeczy jest wiele. Zapaść szeroko pojmowanego sektora energetycznego ma swoje źródła i przyczyny, których upatrywać należy w braku odpowiednich decyzji i błędnych decyzjach. Nie można wykluczyć, że podejmowano je świadomie, a jeśli tak, to ich autorzy powinni za to ponieść stosowną odpowiedzialność prawną.
Pierwszym ciosem, niszczącym bezpieczeństwo energetyczne Polski, było bezwzględne i totalne uderzenie w dziesiątki najzdolniejszych i najważniejszych menedżerów polskiego górnictwa w 2009 roku, które zdeformowało pracę całej branży na wiele lat. Ten niezwykły cios został wykonany przez „wybitnych specjalistów” z obszaru decyzyjności Katowic. Dlatego niezbędnym wymogiem staje się by diagnozująca analiza tego uderzenia była wyłączona z obszaru decyzyjności Śląska.
![[fot. ARC]
[fot. ARC]](https://images.pb.pl/filtered/ea2d8fda-37c8-4115-ab02-7f6b21b07a10/a122ae7e-f020-5907-8886-2c40bb0c4fb8_w_830.jpg)
Następnym wektorem, niszczącym nasze struktury energetyczne, było i jest w dalszym ciągu blokowanie wdrażania i stosowania innowacyjnych technologii, mogących zdecydowanie umożliwić zwiększenie wielkości produkcji, czyli wydobycia węgla, bez konieczności wzrostu zatrudnienia i wyposażenia sprzętowego rejonów wydobywczych. Również trudnym do zrozumienia jest kierunek bezwzględnego niszczenia polskich innowatorów – twórców szeregu innowacji technicznych i technologicznych, prawnie chronionych.
Możliwość dynamicznego rozwoju naszego górnictwa, by w okresie nie dłuższym niż trzy lata mogło ono osiągnąć wydajność rzeczową na jednego zatrudnionego w wysokości co najmniej 1000 ton w skali roku, przedstawiłem na łamach „Pulsu Biznesu” w artykułach: z dnia 15.02. 2019r. pt. „ Rezerwy w innowacjach i nowoczesnych technologiach”, z dnia 18.03.2021r. pt. „Szanse w innowacyjnych technologiach”, i z dnia 02.12.2021 pt. „Jak zlikwidować hamulce i bariery rozwoju gospodarczego w Polsce”, które są dostępne także na stronach internetowych.
Niezwykle ciekawym kierunkiem pracy w obszarze decyzyjności –Katowic jest tzw. bezradność w zlikwidowaniu przeszkód, które umożliwiłyby upowszechnienie stosowania tylko w Jastrzębskiej Spółce Węglowej (JSW) nowości w skali świata chronionej patentem NR 236062 pt.”Sposób głębokiej iniekcji chemicznej w obszarze górotworu przed linią frontu ścianowego w pokładzie węgla kamiennego”, którego stosowanie w ciągu trzech lat w jednej tylko kopalni „Pniówek” pozwoliło wypracować zysk brutto w wysokości ok. 900 mln zł. Ten efekt został osiągnięty bez zwiększenia zatrudnienia i wyposażenia ścian wydobywczych.
Być może ważniejszym tematem jest bezdowodowe przekroczenie prawa, któremu w ciągu 5.lat przypisano kwotę 2,744 mln zł, niż bezprawne wrogie przejęcie zarządzania firmą, która została w okresie dwóch lat doprowadzona do bezwzględnej upadłości, skutkującej stratą w państwie polskim na przestrzeni 10. lat w wysokości ponad 79,5 mld zł. W tym przypadku za kwotę 2,744 mln zł można było zapewnić roczne koszty utrzymania dla 114 osób, a za kwotę 79,5 mld zł dla 3,312 mln osób, tj. 29057 razy więcej. Poniżej przedstawię jeszcze tylko straty jakie JSW ponosi z tytułu niskiej wydajności rzeczowej na podstawie danych z 2021roku. Uzyskana roczna wielkość wydobycia osiągnęła poziom 13.589.000 ton, zaś przy wydajności rzeczowej 1000 t na jednego zatrudnionego, roczna wielkość wydobycia byłaby w wysokości 22 mln ton, tj. wyższa o 38,23%, czyli o 8.410.600 ton. Zaś koszty wydobycia osiągnęłyby poziom 214,28 zł/t (346,91x61,77% = 214,28 zł/t). Uwzględniając dzisiejsze ceny węgla kamiennego w uśrednionej wielkości 300 USD/t, to zysk brutto wyniósłby 2.523.180.000 USD, czyli ponad 10 mld zł./ r-k.
W następnej części analizy problemów, dotyczących zagrożeń energetycznych kraju, należy postawić pytanie: dlaczego niezależnie od wielkości zasobów, jakie kopalnia posiada w swoim obszarze górniczego nadania, podlega ona fizycznej likwidacji, a nie likwidacji technicznej, która pozwala na ponowne uruchomienie wydobycia w okresie ok. 1,5 roku jeśli wystąpi taka potrzeba. Przykładem bardzo negatywnej decyzji, jaka została podjęta w zakresie fizycznej likwidacji, jest kopalnia „Krupiński”, której zasoby do poziomu 1300m wynoszą 742 mln ton, w tym ponad 70% stanowią zasoby węgla koksowego typu 35,1 hard. Kopalnia, zgodnie z planem PTE na rok 2016, miała wydobywać 8100 ton/ dobę, co przy kosztach wydobycia, wynoszących 261 zł/t i cenie zbytu 199 zł oraz zatrudnieniu2250 osób gwarantowało osiągnięcie rocznego wydobycia w wysokości 2.025.000 ton i wydajności rzeczowej na jednego zatrudnionego 900t/rok. Była to najwyższa wydajność rzeczowa ze wszystkich kopalń JSW i trzecia w całym polskim górnictwie, poza kopalniami „Bogdanka” i „ Silesia”. Przy tej wydajności zysk na jednej tonie był w wysokości 3,19 zł. Trudno jest zrozumieć dlaczego Zarząd JSW zmniejszył dobowe wydobycie kopalni „Krupiński” do 6100 ton/d i tym samym spowodował stratę na każdej tonie wydobytego węgla w wysokości 61 zł., która za 2016r., zamiast zysku w wysokości 6,475 mln zł, spowodowała stratę w wysokości 93,025 mln zł. I ta strata, na własne życzenie, stała się argumentem dla Komisji, której przewodniczył pełnomocnik Zarządu JSW, by wydać w dniu 30.11.2016 r. zgodę na przekazanie kopalni do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Jej fizyczna likwidacja miała być zakończona w 2021 r. Natomiast 31 marca 2017 r. została ona wyłączona z eksploatacji. Gdyby kopalnia „Krupiński” była obecnie czynna, to tylko 35% jej zasobów stanowiących węgiel koksowy 35,1 hard, w ilości 259,7 mln ton, przy aktualnych cenach byłoby warte 103,88 mld USD.
Wydaje się zasadne żeby specjaliści z obszaru decyzyjności Katowic sprawdzili ten niezwykle ciekawy przypadek, bądź też przekazali to do sprawdzenia specjalistom spoza Śląska. Przytoczone przykłady dobitnie świadczą o tym, że problemy w zakresie bezpieczeństwa energetycznego w kraju stworzyliśmy sobie sami stosując metody niszczenia kadr zarządczych - w szczególności w górnictwie - i blokowaniem wdrażania i stosowania innowacyjnych technologii, a także w wielu przypadkach eliminowaniem twórców innowacyjnego rozwoju gospodarczego w Polsce.
Gdyby nie tworzono wobec mojej osoby negatywnego klimatu, to w kopalniach JSW drążylibyśmy obecnie wyrobiska korytarzowe innowacyjną technologią, pozwalającą na zmniejszenie, od natychmiast, o co najmniej 50% stosowanie obudowy podporowej, a w dalszej kolejności całkowite jej wyeliminowanie. Technologia ta jest zgłoszona do ochrony prawnej w Urzędzie Patentowym RP. Trudno jest zrozumieć dlaczego kraj o tak wielkich zasobach węgla kamiennego jest zmuszony do jego importu już od 10-ciu lat w ilościach od 16 do 20 mln ton rocznie. Przecież podstawową zasadą bezpieczeństwa energetycznego jest posiadanie własnych nośników energetycznych, których mamy w nadmiarze. W 2021 roku wydobyliśmy 56 mln ton węgla ogółem w tym energetycznego – 45,12 mln ton i 10,879 mln ton węgla koksującego typu 35,1. Istotnym jest, że niedobór węgla energetycznego od szeregu lat powinniśmy likwidować wzrostem wydobycia w kraju i wzrostem wydajności rzeczowej na jednego zatrudnionego, a także stosowaniem polskich innowacyjnych technologii, które osiągnęły parametry zarówno techniczne jak i ekonomiczne o globalnym zasięgu. Zasadne jest pytanie: dlaczego już od 2010 roku utrzymujemy poza krajem od 80 do 100 tys. miejsc pracy w przemyśle, importując tak duże ilości węgla kamiennego. Warto podkreślić, że w roku 2021 w Polsce wytworzono z węgla kamiennego energetycznego 90,051 TWh energii elektrycznej zużywając do tego 45,025500 ton węgla, czyli całość jego krajowego wydobycia (90,051TWh x 500,000 t/1TWh = 54,025500 t). Niedobór węgla dla zabezpieczenia przemysłu, budownictwa, rolnictwa i odbiorców indywidualnych, który osiągnął poziom co najmniej 20 mln ton został uzupełniony importem. Najwięcej z Rosji – ok. 13,8 mln ton, a resztę z kilku innych krajów świata. W 2021 roku stan zatrudnienia w polskim górnictwie osiągnął poziom 77885 osób, co pozwoliło uzyskać wydajność rzeczową na jednego zatrudnionego w skali roku 719 ton. Średnioroczne zużycie węgla kamiennego w Polsce oscyluje w ostatnich latach pomiędzy 70 a 75 mln ton. Dlatego tak ważnym warunkiem dla zabezpieczenia potrzeb krajowych jest bezwzględne osiągnięcie wydajności rzeczowej w wysokości co najmniej 1000 t/1zatr/r-k. Umożliwiłoby to obniżenie kosztów wydobycia o 28,09% ( 77885 osóbx1000t/osobę=78.885.000t);(56000000t:78885000t=0,719x100-100=28,09%). Przy obecnej wielkości wydobycia sięgającej 56 mln ton, jego przyrost osiągnąłby 21.885.000t. Tym samym nasz kraj w okresie transformacji energetycznej byłby w pełni zabezpieczony we własne nośniki energetyczne, co pozwoliłoby w całości wyeliminować import węgla, a powstałe nadwyżki w wysokości ok. 5 mln ton/r-k skierować na eksport. Przyrost wydobycia przy obecnych cenach na światowych rynkach, sięgających minimum 300 USD/t zapewniłby roczny dochód brutto dla górnictwa w wysokości 26.262.000.000 zł (21.885.000x300 USDx4 zł/USD =26.262.000.000 zł.).
Trudno jest nie odnieść się do krytyki wybitnych specjalistów, że kopalnie trwale nierentowne, a także deficytowe należy zlikwidować fizycznie, a nie technicznie i to niezależnie od wielkości posiadanych zasobów w obszarze górniczego nadania. Natomiast ciekawe jest dlaczego tak wybitni krytycy, mający tak duże osiągnięcia w niszczeniu polskiego górnictwa węglowego nie mają nawet mikroskopijnych osiągnięć w innowacyjnym jego rozwoju. Warto przypomnieć, że do krytyki i niszczenia nie trzeba mieć ani wiedzy ani wykształcenia. Osiągnięcie wydajności rzeczowej w wysokości 1000t w 2021r zmniejszyłoby koszt wydobycia jednej tony węgla z 358,20 zł do 257,58 zł.
Na koniec należy zadać jeszcze pytanie: Kto i dlaczego zniszczył polskie górnictwo oraz wprowadził nasz kraj w obszar największych problemów energetycznych na przestrzeni ostatnich 30 lat.