Polska giełda zaprasza Bałtów

Katarzyna Latek
opublikowano: 2008-11-20 00:00

Latvian Shipping Company rozmawia z władzami polskiej giełdy, które ostrzą sobie apetyt na więcej debiutów firm z regionu bałtyckiego.

Łotewski armator planuje debiut. Będą kontrowersje

Latvian Shipping Company rozmawia z władzami polskiej giełdy, które ostrzą sobie apetyt na więcej debiutów firm z regionu bałtyckiego.

Kierownictwo warszawskiej giełdy stara się o przyciągnięcie na parkiet zagranicznych spółek. Atrakcyjne pod tym względem wydają się kraje bałtyckie. Wśród firm, z którymi negocjuje, jest największy łotewski armator — Latvian Shipping Company (Latvijas Kugnieciba, LK).

— Rozmawiamy ze spółką Latvian Shipping Company o wprowadzeniu jej na warszawską giełdę. Mam duże nadzieje związane z tą firmą i bardzo liczę na to, że uda się ją przekonać do debiutu na GPW — mówi Ludwik Sobolewski, prezes giełdy.

Uldis Pumpurs, prezes łotewskiego armatora, także potwierdza, że takie rozmowy trwają. Podkreśla jednak, że żadne decyzje jeszcze nie zapadły. Czy warszawska giełda stawia zbyt wysokie wymagania?

— GPW stawia wiele nieuzasadnionych warunków, chociaż giełda i spółka powinny być partnerami. Współpraca nie może być jednostronna — mówi Uldis Pumpurs.

Konflikt udziałowców

Według łotewskiego dziennika "Dienas Bizness" (siostrzanej gazety "Pulsu Biznesu"), LK chce wejść na GPW, by przyciągnąć uwagę międzynarodowych inwestorów. Jednak w grę mogą wchodzić też mniej czyste intencje. Trwa konflikt między udziałowcami łotewskiej spółki. Firma International Balitc Investments ma 28 proc. udziałów w LK, ale nie ma żadnych reprezentantów w radzie nadzorczej, ani w zarządzie. Jej przedstawiciele uważają, że LK chce się przenieść na GPW, by ukryć swoją sytuację. Ich zdaniem, w Warszawie spółce będzie łatwiej unikać przekazywania niewygodnych informacji.

Media i finanse

Latvian Shipping Company to niejedyna spółka, którą chciałyby ściągnąć władze giełdy.

— GPW przeprowadziła w tym regionie wiele spotkań ze spółkami notowanymi na rynku, głównie z sektorów: mediów, transportu, odzieżowego, spożywczego i finansów — mówi Robert Kwiatkowski, dyrektor działu rozwoju biznesu GPW.

Dodaje, że w dotarciu do tych spółek pomaga sieć biznesowa utworzona w ramach programu WSE IPO Partner, wśród których na szczególną uwagę zasługuje bank Hansapank (zmieniający nazwę na Swedobank).

Robert Kwiatkowski wyjaśnia, że kryzys sektora bankowego osłabia popyt na akcje ze strony inwestorów obecnych na tamtejszych rynkach giełdowych. To przekłada się na niskie obroty i płynność spółek.

— Niewątpliwie na tym tle GPW jawi się jako bardzo atrakcyjne i kuszące miejsce dla spółek. Jesteśmy przekonani, że w najbliższym czasie będziemy mogli pochwalić się informacjami o kolejnych spółkach z tego regionu planujących wejście na GPW — zapowiada Robert Kwiatkowski.

Możesz zainteresować się również: