Polska jak Sepp Blatter między Merkel a Putinem

Rozmawiała Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 12-09-2019, 22:00

Różnice między Niemcami a Rosjanami są tak duże, że potrzebny jest łącznik. Polscy przedsiębiorcy potrafią zagrać tę rolę — uważa Paweł Gos prezes firmy Exact Systems

„PB”: Exact Systems działa i w Rosji, i w Niemczech. Czym różni się robienie biznesu w obu krajach?

Paweł Gos: Jest wiele różnic kulturowych, które powodują, że do biznesu w każdym z tych krajów trzeba podejść indywidualnie. Choć Niemcy stoją technologicznym rozwojem, zaawansowanymi systemami produkcyjnymi, bardzo wysoką wydajnością pracy i efektywnością, nie idzie to w parze na przykład z technologią bankową: bankowością online, systemami windykacyjnymi czy systemami płatności faktur. Niemieccy kontrahenci nieraz rozliczali się z nami czekami, bo nie mieli kont bankowych. W Rosji firmy, które są globalnymi dostawcami części, mają dużo standardów globalnych. Koloryt rosyjski jest troszeczkę inny. Rosjanie pracują dłużej niż Polacy czy Niemcy, natomiast ich efektywność i wydajność jest niższa. Bardzo dużo rzeczy załatwia się przez telefon, mniej się pisze mejli, co nie oznacza mniej formalizmu. Pod każdym przelewem czy wypłatą pieniędzy z banku muszą być robione paszportowania, czyli specjalne dokumenty, które pozwalają na przepływ pieniądza. Polska ułańska fantazja, która nieraz pomaga przedsiębiorcom, jest w Niemczech nie do zaakceptowania. Tam trzeba się przygotować do każdego tematu, zrobić badanie pod kątem danego projektu. W Rosji jest łatwiej — można rzucić pomysł, który bez większego przygotowania jest akceptowany.

Do którego z tych krajów łatwiej polskiej firmie wejść i dlaczego?

O wiele łatwiej jest wejść do Rosji. Przede wszystkim mamy mniejszą barierę językową, bo dogadamy się, nawet nie znając języka, co w Niemczech jest niemożliwe. Ponadprzeciętne zaangażowanie rosyjskiego pracownika, zostawanie po godzinach, mocne angażowanie się w projekty to są atuty rosyjskiego biznesu. Trzeba też jednak powiedzieć o ciemnej stronie: dużo rzeczy załatwia się za pewne prowizje. Takich przypadków akurat nie mieliśmy, ale wiem, że się zdarzają.

Zaskoczyła mnie pana odpowiedź, bo spodziewałam się, że w dobie sankcji i słabych relacji politycznych powie pan, że łatwiej wejść do Niemiec. Czy polityka nie przeszkadza polskim firmom? Niewiele się słyszy o takich, które otwierają zakłady w Rosji, wchodzą tam, inwestują...

Ochrona własności w Rosji jest różnie interpretowana. Dzisiaj coś jest moje, jutro może nie być już moje albo należeć do kogoś, kogo nie znam. W Niemczech natomiast rynek jest bardzo hermetyczny. Niemcy chcą współpracować tylko z Niemcami. Choć na spotkaniu nie dadzą po sobie poznać i człowiek wychodzi przekonany, że jest w stanie coś sprzedać, to okazuje się, że nic z tego nie będzie. Dlatego dokonaliśmy akwizycji, aby spokojnie schować się za niemiecką flagą i prowadzić działalność już jako niemiecka firma.

1646e18c-8c31-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Czy to działa?

Tak, natomiast nadal nie jest łatwo. Niemcy mają bardzo hierarchiczne podejście do obowiązków i zarządzania firmami. Nierzadko prezesami firm, i to niekoniecznie rodzinnych, są osoby z tytułem naukowym. Tytuł automatycznie gwarantuje o wiele lepsze postrzeganie, co ułatwia zdobywanie kontrahentów czy budowanie wiarygodności. W Polsce czy w Rosji tytuł naukowy takiego bezpośredniego wpływu nie ma.

Czy polskie firmy mogą wykorzystać te różnice kulturowe? Rozdźwięk między Rosjanami a Niemcami jest tak wielki, że właśnie Polacy mogliby być pośrednikiem między nacjami. Może to jest szansa dla polskich firm?

I tak się dzieje. Uważam, że Polska potrafi wykorzystać geopolityczną lokalizację. Dużo niemieckich firm dzięki kontaktom z polskimi menedżerami łamie stereotypy, które towarzyszą nam od lat — Polaka, który kradnie samochody i zaraz potem je przewozi do Rosji czy do innych krajów byłego ZSRR. To rzeczywiście jest dla nas szansa.

Podsumowując: czy to szczęście czy przekleństwo, że z jednej strony mamy Rosję, a z drugiej Niemcy?

To pytanie bardziej historyczne. Pamiętam piękne zdjęcie podczas mistrzostw świata w piłce nożnej w RPA. Po lewej stronie siedziała Angela Merkel, w środku Sepp Blatter, ówczesny prezes FIFA, a po prawej Władimir Putin. Powstał mem z podpisem: „No to teraz Sepp Blatter wie, jak czuje się Polska”. Dokładnie tak jest. Trzeba umieć grać i być łącznikiem między biznesem niemieckim a rosyjskim.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiała Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy