Obroty handlowe z Niemcami stanowią niemal jedną trzecią handlu zagranicznego Polski. Wśród towarów eksportowych znajduje się wiele gotowych dóbr, np. auta czy meble, produkowane przez polskie spółki należące do niemieckich koncernów.
Potencjał Niemiec jako rynku zbytu dla polskich produktów wraz z akcesją jeszcze wzrośnie. Oczekuję, że możliwości wskazane przez Niemieckie Biuro Inwestycji Zagranicznych również polskim przedsiębiorcom w Warszawie, trafią w przyszłości silniej do świadomości i zostaną wykorzystane.
Szanse wzrostu handlu i inwestycji między Polską a Niemcami w jeszcze większym stopniu dotyczą Polski i Unii Europejskiej. 70 proc. wymiany handlowej Polski przypada na 15 obecnych członków Unii. Po poszerzeniu UE do 25 państw, wartość wymiany handlowej z krajami spoza organizacji jeszcze bardziej spadnie. Całkowite przyjęcie norm Unii ułatwi działalność handlową polskich firm i doprowadzi do wzrostu wartości wymiany.
Po integracji ze strefą euro handel Polski z UE nie będzie obciążony ryzykiem kursowym. Wewnętrzny rynek Unii, który w 2004 r. zwiększy się do 450 mln mieszkańców — czyli konsumentów — oferujący otwarte granice, łatwiejszy przepływ pracowników, towarów i usług, ożywi gospodarkę. Wzrosną szanse Polski na utrzymanie się w globalnej, bardzo konkurencyjnej gospodarce.
O mocnym politycznym poparciu Niemiec dla wejścia Polski do Unii Europejskiej mówiono już tak dużo, że oszczędzę sobie wyjaśnień. Także niemiecka gospodarka spodziewa się pozytywnej decyzji polskiego społeczeństwa w referendum 7 i 8 czerwca oraz przystąpienia do UE 1 maja 2004 r. Trudno wyobrazić sobie poszerzenie Unii Europejskiej bez Polski, bo wtedy pozbawiłaby się ona możliwości rozwoju, które obecni członkowie UE świetnie wykorzystali. Unia potrzebuje Polski i — jestem pewien — Polska również potrzebuje Unii.
Herbert Quelle radca handlowy Niemiec