Polska może trafić do unijnej ławki

Na wschodzie Europy nabrzmiewa problem, który może być poważniejszy od brexitu — ostrzega agencja Bloomberg. Ten problem to Polska.

Zmiana na stanowisku premiera w najmniejszym stopniu nie wpłynie na antyeuropejską retorykę rządu w Warszawie — wynika z opublikowanej na stronie internetowej Bloomberga analizy zatytułowanej „Polska może trafić do unijnej oślej ławki”. Wybór Mateusza Morawieckiego świadczy tylko o tym, że po przeprowadzeniu zmian w systemie sądownictwa Jarosław Kaczyński zdecydował się skupić na kwestiach gospodarczych. Nowy premier do tej pory popierał autorytarne posunięcia swojej ekipy i dalej będzie realizował wolę Jarosława Kaczyńskiego.

Tymczasem w Unii Europejskiej coraz poważniej pod uwagę brane jest wyciągnięcie wobec Polski konsekwencji. Na listopadowym spotkaniu unijnych ministrów wielu z nich poruszyło kwestię ograniczenia dostępu do funduszy strukturalnych dla krajów, które nie respektują zasad praworządności — przypomina Bloomberg.

Do tej pory sięgający 2022 r. plan finansowania inwestycji w będącej na czysto największym odbiorcą unijnych funduszy Polski nie został zmniejszony i wynosi 229 mld EUR. Jednak za uzależnieniem wypłat dla krajów członkowskich od wywiązywania się przez nie ze zobowiązań, w tym respektowania rządów prawa, opowiedział się już prezydent Francji Emmanuel Macron i nowy rząd Holandii.

— W Brukseli narasta poczucie, że solidarność nie jest uliczką jednokierunkową. Trudne do wytłumaczenia stają się transfery, które po odliczeniu wpłat wynoszą na czysto 10 mld EUR rocznie, jeśli otrzymujący je kraj sprzeciwia się przyjętym w bloku regułom. Najwyższy czas, by UE zareagowała, jeśli nie chce stracić sensu swojego istnienia — ocenił w wypowiedzi dla Bloomberga Bruno Dethomas, doradca w think tanku GPLUS i były ambasador UE w Polsce. Do tej pory kosztem autorytarnej polityki rządu PiS był zmniejszający się wpływ Polski na politykę UE. Jeśli jednak spór na linii Warszawa — Bruksela się zaostrzy, Polska trafi do unijnej oślej ławki — twierdzi Bloomberg.

Tymczasem w reakcji na postępowanie w sprawie praworządności rząd podsyca antyunijne nastroje w kraju, a odebranie funduszy unijnych tylko by mu to ułatwiło. W ten sposób UE zacząłby grozić rozwód znacznie bardziej niepokojący w sferze symbolicznej od tego ze stojącą od zawsze z boku Wielką Brytanią — rozwód z krajem kluczowym dla rozszerzenia UE na wschód po upadku żelaznej kurtyny.

— Wrogość wobec UE to element DNA PiS i gdyby to od niego zależało, Polska wyszłaby ze wspólnoty. Jednak Kaczyński wie, że nie może tego zrobić, bo Polacy na członkostwie korzystają. Dlatego partia stara się powoli budować negatywne nastawienie do UE, nie deklarując jednocześnie zamiaru jej opuszczenia — komentuje cytowany przez agencję Marcin Matczak, profesor prawa Uniwersytetu Warszawskiego. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Polska może trafić do unijnej ławki