Polska nie powinna się spieszyć do EMU

Inga Rosińska
opublikowano: 2002-01-02 00:00

Wprowadzenie euro do obiegu może umocnić kurs wspólnej waluty — uważa Pedro Solbes, komisarz UE ds. gospodarki i finansów. Jego zdaniem, Polska nie powinna się spieszyć z wchodzeniem do EMU.

Pedro Solbes, komisarz ds. gospodarki i finansów UE, przez ostatni rok nieustannie mierzył puls europejskich finansów i stopień przygotowania banków i instytucji do wprowadzenia euro.

— Nie czuję strachu, może pewną troskę. Przede wszystkim mam poczucie, że uczestniczę w historycznym wydarzeniu — mówi komisarz.

Jego zdaniem, argentyński scenariusz — dzięki wspólnej walucie — nie powtórzy się w strefie euro.

— Mamy system, który umożliwia wspólną pracę. Prowadzimy wspólną politykę monetarną, ale to także oznacza, że trzeba być koherentnym z punktu widzenia polityki podatkowej i polityki reformy strukturalnej gospodarki. Trudno, żeby sytuacja taka jak w Argentynie powstała w jednym z krajów Unii, ponieważ unijni partnerzy pilnują się nawzajem i to nieustannie — uważa Pedro Solbes.

Przeciętny mieszkaniec UE nie zdaje sobie sprawy, że euro już przeniknęło do gospodarczego obiegu Unii. Z kampanii informacyjnych dowiadywał się głównie, że od 1 stycznia będzie mógł za euro kupować towary w sklepie obok własnego domu. Tymczasem budowa systemu wymagała o wiele więcej pracy niż wydrukowanie nowych banknotów. Pedro Solbes przypomina, że euro miało już duży wpływ na gospodarkę Unii. Wśród dobroczynnych efektów wymienia sposób prowadzenia polityki gospodarczej korzystnej z punktu widzenia wzrostu i tworzenia nowych miejsc pracy.

— Jesteśmy bardziej niż kiedykolwiek chronieni przed szokiem gospodarczym z zewnątrz. Mamy o wiele szerszy rynek, który daje przedsiębiorstwom większe możliwości budowania firm międzynarodowych, bo mają większe pole manewru. Redukcja stóp procentowych to tylko margines, który widzą Europejczycy — mówi Pedro Solbes.

Według unijnego komisarza, kraje kandydujące do Unii nie muszą i wcale nie powinny spieszyć się z wchodzeniem do strefy euro. Jak podkreśla, teraz jest czas na budowanie prawdziwie rynkowych gospodarek i dostosowanie się do unijnego prawa, a na euro czas przyjdzie później. Zgodnie z przyjętymi przez państwa UE zasadami, nawet przy idealnie funkcjonującej gospodarce wejście do strefy euro jest możliwie najwcześniej w dwa lata po wejściu do UE.

— Kraje kandydujące do UE powinny się spieszyć z dostosowaniem do gospodarki rynkowej. Dla mnie problem krajów kandydujących w tym momencie to nie euro — mówi komisarz.