Polska obrywa za OFE

Jacek Kowalczyk
10-01-2011, 00:00

Giełda traci, a koszt obsługi rządowego długu rośnie. Rozbicie drugiego filara psuje wizerunek Polski na świecie.

Zagranica coraz częściej porównuje nas do Węgier, "zielona wyspa" idzie w niepamięć

Giełda traci, a koszt obsługi rządowego długu rośnie. Rozbicie drugiego filara psuje wizerunek Polski na świecie.

Decyzja rządu o wycofaniu się z reformy emerytalnej psuje postrzeganie Polski na globalnych rynkach finansowych. W górę idzie oprocentowanie obligacji skarbowych — rentowność "dziesięciolatek" wzrosła w piątek do 6,21 proc. i jest najwyższa od stycznia 2010 r. Spadki notuje polska giełda, choć na innych parkietach na świecie indeksy pną się w górę. Rynki finansowe zapominają o sukcesie Polski w czasie globalnego kryzysu.

Bratanek Węgra

— Polska ma świetny system emerytalny, który uważany jest w Europie za wzór. Gwarantował długoterminową stabilność finansową państwa. Rząd wybrał jednak drogę Węgier i poświęcił go dla politycznego celu: uniknięcia prawdziwych reform — mówi Lars Christensen, główny ekonomista rynków wschodzących Danske Banku.

Rząd pod koniec ubiegłego roku zdecydował się ograniczyć o dwie trzecie udział kapitałowego filara w systemie emerytalnym. Większa część składek przekazywana będzie na wypłaty bieżących emerytur, co ograniczy deficyt w finansach publicznych, ale zwiększy zobowiązania państwa w dłuższym okresie.

— Rynki źle przyjmują zmiany w OFE. Rząd wysłał w świat jasny sygnał, że zanim weźmie się do reform wydatkowych, będzie szukał ratunku w zmianach zasad rachunkowości. Wszędzie w Europie lata 2010-11 to okres ograniczania wydatków publicznych, tylko nie w Polsce — podkreśla Bartosz Pawłowski, strateg rynku obligacji w BNP Paribas w Londynie.

Analitycy zwracają uwagę, że wzrost oprocentowania rządowych obligacji to częściowo skutek słów Marka Belki, prezesa Narodowego Banku Polskiego, który zapowiedział podwyżkę stóp procentowych. Przekonują jednak, że to niejedyny powód.

— Słowa Marka Belki sprawiły, że nie zobaczyliśmy osłabienia złotego. Natomiast oprocentowanie obligacji rośnie, bo klimat wokół Polski i polskich aktywów się psuje. Jesteśmy coraz częściej porównywani do Węgier, a coraz rzadziej pamięta się "zieloną wyspę" — twierdzi Bartosz Pawłowski.

Węgry są dzisiaj na cenzurowanym na rynkach finansowych, bo posunęły się jeszcze dalej niż Polska w rozbijaniu kapitałowego systemu emerytalnego — włączyły do filara publicznego nawet oszczędności już odłożone w filarze kapitałowym.

— Dobrze, że polski rząd nie posunął się aż tak daleko, jak rząd w Budapeszcie. Na korzyść Polski działa to, że europejska klasyfikacja długu publicznego jest dla was niesprawiedliwa i Eurostat nie chce zgodzić się na jej zmianę. Lepiej jednak byłoby, gdyby rząd redukował deficyt ograniczaniem kosztów niż zmianami w OFE — mówi Tim Ash, szef analityków rynków wschodzących w Royal Bank of Scotland.

— Działania polskiego rządu są po prostu rozczarowujące — dodaje Lars Christensen.

Zmarnowana szansa

Krytycznie o polskim rządzie pisze też tygodnik "The Economist", dotąd chwalący nas za odporność na kryzys. "W przeszłości rząd tłumaczył swoją bierność wetem prezydenta Kaczyńskiego. Nowe tłumaczenie jest takie, że bolesne reformy byłyby po myśli opozycji" — czytamy w najnowszym wydaniu tygodnika. Wspomniano też o "rozrzutności rządu" i utrzymywaniu "przywilejów emerytalnych rolników i policji, pozostałych po okresie socjalizmu".

— Rząd dzięki dobremu wizerunkowi w czasie kryzysu miał szansę, by trwale obniżyć koszt obsługi długu. Gdyby wykorzystał ten okres do przeprowadzenia reform, dobra opinia na rynkach ugruntowałaby się. Niestety, zmarnował okazję i oprocentowanie znowu rośnie — zaznacza Bartosz Pawłowski.

Analitycy twierdzą, że oprocentowanie obligacji będzie dalej szło w górę. Są jednak i pozytywy. Wzrost kosztów obsługi długu może zmusić rząd do bardziej zdecydowanych reform.

— Postrzeganie Polski popsuło się i rząd może próbować to naprawić. Tym razem będzie musiał pokazać rynkowi coś więcej niż tylko zabiegi księgowe, dlatego rośnie prawdopodobieństwo realnego zaostrzenia polityki fiskalnej — twierdzi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku.

okiem maklera

Wstęp do scenariusza węgierskiego

Paweł Kubiak, makler DM BZ WBK

Porównując przebieg wydarzeń na polskiej giełdzie z sytuacją na rynkach zagranicznych, nietrudno od kilku sesji dostrzec to, że globalna podaż upodobała sobie warszawski parkiet. Przyczyn takiego zachowania naszego rynku należy doszukiwać się w planach rządu, który swoimi zapowiedziami zmusił do reakcji nie tylko krajowych, ale przede wszystkim zagranicznych graczy. Z ich punktu widzenia plany polskich polityków mogą stanowić faktyczny wstęp do zastosowanej przez Węgrów pod koniec ubiegłego roku nacjonalizacji funduszy emerytalnych. Dlatego nie można się dziwić ich nerwowości, skoro — wszystko na to wskazuje — polityka raz jeszcze weźmie górę nad racjami i interesami inwestorów oraz akcjonariuszy polskich spółek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Polska obrywa za OFE