W Polsce tylko Autosan sprzedaje więcej autobusów niż Solbus. Firma z Solca Kujawskiego przymierza się do rynków zagranicznych.
Jeszcze kilka lat temu mówiło się, że Solbus, producent autobusów z Solca Kujawskiego, ściga się z Jelczem, Solarisem czy Kapeną. Teraz, jeśli spojrzeć na sprzedaż na polskim rynku, można powiedzieć, że to tamte firmy muszą gonić Solbusa. Dodatkowo, spółka założona przez Antoniego Sliżaka nie zwalnia tempa rozwoju. Tegoroczne zwycięstwo w regionalnym rankingu Gazel Biznesu to przecież powtórzenie sukcesu sprzed roku.
— W zeszłym roku sprzedaliśmy 149 autobusów. Miało być o kilkanaście więcej, ale niektóre dostawy się opóźniły — mówi Michał Śliżak, dyrektor ds. marketingu w Solbusie.
Według firmy JKM, analizującej rynek autobusów, tegoroczny wynik kujawskiego producenta daje mu drugie miejsce pod względem sprzedaży nowych pojazdów w Polsce. Liderem pozostał Autosan, jednak w zeszłym roku stracił on prawie 10 proc. udziałów w rynku, m.in. na rzecz Solbusa. W 2005 r. co piąty nowy autobus kupiony w Polsce został wyprodukowany w Sanoku, jednak niedaleko za nim jest firma Antoniego Śliżaka, do której należy ponad 14 proc. krajowego rynku. Sprzedaż pojazdów marki Solbus wzrosła w ciągu ostatniego roku o ponad 20 proc.
— Zaczynaliśmy od 35 pojazdów w 2003 r., teraz to prawie pięć razy więcej. W 2005 r. mogło być jeszcze lepiej, ale zaszkodził nam import starych autobusów wyprzedawanych przez Bundeswehrę — podkreśla Michał Śliżak.
Od szwalni po autobus
Początki Solbusa sięgają jednak lat 80. Wtedy to Antoni Śliżak wraz z żoną założyli zakład krawiecki. Pieniądze, które udało się w ten sposób zarobić, obrotne małżeństwo zainwestowało w hurtownię farb i lakierów. Wtedy też nawiązały się pierwsze kontakty handlowe z Autosanem i Jelczem.
— Na początku lat 90. Autosan popadł w tarapaty finansowe. Wtedy to, w rozliczeniu, firma rodziców zamiast pieniędzy dostała... autobus — opisuje Michał Śliżak.
To był impuls do otwarcia kolejnego biznesu. Powstała firma leasingowa Blue Line która była m.in. dilerem Jelcza i Autosana. Trzy lata temu pojawiła się kolejna okazja, której Antoni Śliżak nie mógł się oprzeć. Solbus, który rozpoczynał produkcję autobusów na licencji czeskiego SOR-a, popadł w kłopoty fiansowe.
— Nie zlękliśmy się głuchej ciszy w opuszczonej hali fabrycznej i podpisaliśmy umowę przejęcia udziałów w tej spółce — wspomina przedstawiciel kujawskiej Gazeli.
Dziś w Solcu Kujawskim produkuje się kilkanaście pojazdów miesięcznie, a sama firma jest wizytówką miasta. Aby osiągnąć ten sukces, potrzebne były inwestycje w park maszynowy, zatrudnienie ponad 200 pracowników i budowa sieci serwisowej w całej Polsce.
Wzór Solarisa
Teraz w Solbusie przyszedł czas na zmierzenie się z nowymi wyzwaniami, a także na kolejne inwestycje w technologię. Wpłynęły na to przede wszystkim unijne przepisy, które wymagają instalacji w nowych pojazdach silników spełniających normę Euro 4.
W planach kujawskiej Gazeli jest także produkcja modelu własnej konstrukcji, czyli SN11. To pojazd miejski, który na ubiegłorocznych targach w Kielcach spotkał się z dużym zainteresowaniem. Nie oznacza to bynajmniej, że Solbus porzuci swoją dotychczasową specjalizację, czyli produkcję autobusów międzymiastowych, używanych choćby przez PKS-y.
Kolejnym etapem w rozwoju firmy ma być eksport. Dobry przykład dał Solaris. Bez ekspansji za granicę trudno będzie zwiększyć sprzedaż, dlatego szefowie Solbusa będą zadowoleni, jeśli w tym roku uda się powtórzyć wynik z 2005 r.
— Do tej pory bardzo szybko rośliśmy, teraz koncentrujemy się na zmianach, które mają być fundamentem przyszłego rozwoju. Musimy być jak wąż, zmienić skórę, aby móc jeszcze urosnąć — przekonuje Michał Śliżak.
Jak dodaje, Solbus będzie także inwestował w jakość, a przy tym dbał o dobre ceny.
— Chcemy być odpowiednikiem Skody wśród autobusów, co będziemy akcentować podczas targów motoryzacyjnych w Hanowerze. Myślę, że przypadniemy Europie do gustu — przekonuje.
Dlatego też zyski będą szły na kolejne inwestycje, a plany idą w miliony. Te najbardziej potrzebne to zakup nowej hali produkcyjnej i kabiny lakierniczej.



