W tym roku PKB Polski urośnie o 3 proc. — prognozuje Bank Światowy. Analitycy uważają, że będzie lepiej.
Gospodarki nowych członków Unii Europejskiej (Bułgaria, Czechy, Estonia, Węgry, Łotwa, Litwa, Polska, Rumunia, Słowacja i Słowenia) wreszcie wyszły na prostą, po raz pierwszy od rozpoczęcia globalnego kryzysu finansowego. Choć ożywienie w tej grupie jest nadal wystawione na duże ryzyko, perspektywy wzrostu są obiecujące — oceniają ekonomiści Banku Światowego.
Największymi ryzykami dla "Dziesiątki" są problemy części krajów strefy euro z zadłużeniem oraz duża zmienność na rynkach długu.
— Z drugiej strony szybkie ożywienie w światowym handlu i produkcji oraz solidny wzrost w krajach wschodzących są czynnikami wspierającymi kraje Europy — mówi Kaspar Richter, ekonomista Banku Światowego dla Europy i środkowej Azji.
Zdaniem BŚ, w tym roku gospodarki "Dziesiątki" urosną łącznie o 1,5-1,7 proc., a w przyszłym o 3,1-3,6 proc., po spadku o 3,6 proc. w 2009 r. Na tym tle świetnie wygląda Polska.
— Polska gospodarka bardzo dobrze poradziła sobie z kryzysem — mówi Peter Harrold z Banku Światowego.
Jego zdaniem, w tym roku dobra passa będzie kontynuowana.
— W pierwszym kwartale PKB wzrósł o 3 proc. m.in. dzięki stabilnemu popytowi wewnętrznemu i stosunkowo niedużemu uzależnieniu od sytuacji w innych krajach Europy. W kolejnych kwartałach dynamika będzie wysoka — twierdzi Peter Harrold.
W efekcie w tym roku polski PKB ma zwiększyć się o 3 proc., w 2011 o 3,7 proc., a rok później o 4 proc. Lepszy wynik od Polski będzie miała w 2010 r. jedynie Słowacja, ale trzeba pamiętać, że w ubiegłym roku jej PKB spadł o niemal 5 proc.
— Tegoroczna prognoza jest konserwatywna i zbliżona do szacunków resortu finansów — ocenia Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale.
Podobnego zdania jest Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.
— W pierwszej połowie roku gospodarka radziła sobie bardzo dobrze, w drugiej powinno być jeszcze lepiej, dlatego PKB może wzrosnąć w całym 2010 r. o 3,5 proc. — prognozuje Grzegorz Maliszewski.
Jego zdaniem, szacunki na kolejne lata są bardziej prawdopodobne.
— Trudno jednak o dokładną prognozę, bo nie wiadomo, jaki wpływ na Polskę będzie miała nadchodząca konsolidacja fiskalna w innych krajach — mówi ekonomista Banku Millennium.