Polski biznes jedzie pod palmę

opublikowano: 08-12-2015, 22:00

W tym roku rynek firmowych podróży motywacyjnych rośnie aż miło, prąc w stronę 1 mld zł. Jednym z magnesów mają być m.in. Seszele

Rynek wyjazdów biznesowych, tzw. incentive travel, znów rośnie w najlepsze. Tylko w tym roku jego wartość wyniesie 950 mln zł — szacuje branża. To już niemal 15 proc. wartości wszystkich wyjazdów zagranicznych Polaków.

MORZA SZUM, PTAKÓW ŚPIEW:
MORZA SZUM, PTAKÓW ŚPIEW:
Rajskie Seszele szykują się na najazd Polaków. Podsyłać ich mają agencje organizujące programy motywacyjne dla firm. Okazuje się, że umiejętne kuszenie egzotyczną wycieczką daje wymierne efekty biznesowe.
Fotolia

— Rynek wyjazdów dla biznesu rozwija się dynamicznie, w tempie 12-15 proc. rocznie, mimo że cena za osobę jest 3-krotnie wyższa niż w przypadku klientów indywidualnych — potwierdza Michał Czerwiński, prezes i udziałowiec agencji InDreams, która tylko w tym roku planuje 40 mln zł przychodu. InDreams i notowana na NewConnect ICP Group to jedni z liderów rozproszonego rynku turystyki biznesowej.

Krzysztof Michniewicz, prezes ICP, a zarazem prezes Stowarzyszenia Organizatorów Incentive Travel, ocenia, że ostatnie lata to dojrzewanie lokalnych organizatorów biznesowych wycieczek, a jednocześnie intensywna edukacja rynku.

— Można spodziewać się konsolidacji, mniejszym firmom będzie w ten sposób łatwiej sprostać oczekiwaniom ze strony np. międzynarodowych korporacji — mówi Krzysztof Michniewicz.

Rachunek z podróży

W przyszłym roku branża oczekuje kolejnych, dwucyfrowych zwyżek. Skąd ten optymizm? Okazuje się, że budżety marketingowe rok po roku przesuwają się tam, gdzie mają największe mierzalne przełożenie na sprzedaż i zysk. Zatem nie tylko kampanie w internecie wchodzą w grę. 60 proc. tegorocznych wyjazdów firmowych to tzw. wypady motywacyjne zorganizowane nie dla pracowników, lecz dla kluczowych dystrybutorów i klientów.

Jak dowodzą badania przeprowadzone przez międzynarodową Federację Incentive, 80 proc. partnerów dużych firm uważa, że wyjazd zafundowany przez firmę jest lepszą i dłużej pamiętaną formą nagrody niż premia finansowa. Polscy liderzy incentive travel zainwestowali w ostatnich latach miliony złotych w zbudowanie narzędzi informatycznych potwierdzających tę tezę.

— Mamy własny system informatyczny, za pomocą którego realizujemy programy aktywizacji sprzedaży dla wielkich, jak też mniejszych biznesów. Każdy uczestnik ma swoje konto i jest zaangażowany w realizację celów sprzedażowych, a po ich realizacji może wziąć udział w wyjeździe w różne atrakcyjne zakątki świata. Taki proces trwa nawet rok i zakłada konkretny wzrost sprzedaży w zamian za różnego rodzaju benefity. Efekty? Przechodzą oczekiwanianaszych klientów — twierdzi Michał Czerwiński.

Procent na wyspie

A liczby? Z analizowanych przez „PB” przypadków wynika, że przy budżetach przekraczających 0,5 mln zł koszty poniesione na cały projekt wyjazdu motywacyjnego pochłonęły zaledwie 15-20 proc. zwiększonych obrotów firmy. Tu swoje doświadczenia ma np. polski Inter Cars, który kilka miesięcy temu, z okazji 25-lecia spółki, wysłał na Seszele ponad 100 kluczowych klientów oraz partnerów.

— Mieliśmy zarezerwowaną dla siebie jedną z wysp — przyznaje Radosław Grześkowiak, dyrektor marketingu w Inter Carsie. To właśnie m.in. Seszele typowane są, po nasyceniu USA czy Wyspami Kanaryjskimi, na hit podróży motywacyjnych nad Wisłą. Tu jeszcze jednak dużo jest do zrobienia: Polacy to ledwie niecały 1 proc. ruchu turystycznego w tamtym regionie świata.

— Rynek turystyki na Seszelach rośnie w tempie 10-15 proc. rocznie. To wynik zwiększonej liczby połączeń lotniczych, inwestycji w bazę hotelową oraz bliskiej współpracy z liniami Emirates Airlines — podkreśla Karen Confait, menedżer z rządowego biura turystyki Seszeli odpowiadający m.in. za Polskę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane