Polski Cukier rusza na podbój świata

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 22-02-2011, 00:00

Od Mołdawii po Brazylię sięgają plany ekspansji Krajowej Spółki Cukrowej, która ma jej dać piąte miejsce w Europie.

W tym roku zacznie się prywatyzacja koncernu, który zarabia krocie. Szkoda, że nie przez giełdę — mówią analitycy

Od Mołdawii po Brazylię sięgają plany ekspansji Krajowej Spółki Cukrowej, która ma jej dać piąte miejsce w Europie.

Niewiele jest firm z polskim kapitałem, które w krótkim czasie mogą sobie pozwolić na serię dużych inwestycji. I to w kilku różnych zakątkach świata. A z takim właśnie międzynarodowym rozmachem zamierza się rozwijać państwowa Krajowa Spółka Cukrowa (KSC), znana też jako Polski Cukier. Stać ją na to, bo zarabia krocie.

— W zakończonym 30 września roku obrotowym 2009/2010 udało się nam zwiększyć obroty do 1,5 mld zł. Zysk netto sięgnął 188 mln zł. Na dobry wynik miały wpływ m.in. efekty restrukturyzacji (odeszło z pracy ponad 300 osób), a także obfite plony buraków cukrowych, dzięki którym wyprodukowaliśmy 60 tys. ton cukru ponad przyznany limit. Nadwyżkę korzystnie sprzedaliśmy poza UE — mówi Marcin Kulicki, prezes Krajowej Spółki Cukrowej.

Ucieczka do przodu

Zarząd widzi szansę na poprawę zysku w tym roku. Głównie dzięki znacznie wyższym niż w 2010 r. cenom cukru. Jednocześnie uspokaja, że ceny cukru w Polsce osiągnęły już górny pułap i nie będą dalej szły w górę (producenci sprzedają go obecnie za 3,30-3,50 zł za kg).

Koncern chce wykorzystać dobrą koniunkturę i wielkie zyski do międzynarodowej ofensywy.

— Chcemy zwiększać potencjał produkcyjny, jednak głównie poza Polską, w krajach, gdzie nie obowiązują limity produkcyjne. Pierwszy tego typu projekt zagraniczny już dopinamy. Chodzi o przejęcie od banku, nieczynnego od dwóch lat zakładu cukrowniczego w Mołdawii (w Cupcini). W ciągu trzech lat chcemy w nim osiągnąć produkcję na poziomie 50 tys. ton rocznie. Na realizację tego projektu wydamy około 15 mln EUR — zapowiada Marcin Kulicki.

To jednak dopiero początek zagranicznej ekspansji.

— Szukamy też innych możliwości produkcyjnych, aby przygotować się do uwolnienia rynku cukru w Unii Europejskiej w 2014 r., kiedy to znikną limity produkcyjne i cła na cukier. Na rynku utrzymają się wtedy tylko najsilniejsze podmioty, z odpowiednio dużym potencjałem i skalą produkcji. Dlatego planujemy zrealizowanie podobnego projektu inwestycyjnego do tego w Mołdawii, w jednym z krajów za naszą wschodnią granicą. W tym roku chcemy też rozpocząć produkcję cukru trzcinowego poza Europą. Prawdopodobnie w Brazylii — deklaruje prezes KSC.

Ambicją zarządu jest uczynić z niej dużego gracza międzynarodowego z produkcją roczną na poziomie 1 mln ton cukru (obecnie 550 tys.). To dałoby awans na piąte miejsce w Europie (obecnie siódme).

Meandry prywatyzacji

Szefowie koncernu będą mieć w tym roku pełne ręce roboty także z powodu mającej wreszcie ruszyć prywatyzacji.

— Z tego, co mi wiadomo, resort skarbu wyłoni wkrótce doradcę prywatyzacyjnego, który wyceni spółkę i uruchomi prywatyzację naszej spółki w modelu plantatorsko-pracowniczym. Do sprzedania jest około 80 proc. akcji. Zainteresowanie ze strony plantatorów jest duże i jeśli cena nie będzie wygórowana, to, moim zdaniem, prywatyzacja się powiedzie. Inny model prywatyzacji nie jest obecnie możliwy bez istotnych zmian ustawowych — mówi Marcin Kulicki.

Czy prywatyzacja plantatorsko-pracownicza spółki się uda i czy to najlepszy model prywatyzacji dla tego koncernu oraz budżetu państwa? Głosy ekspertów są podzielone.

— Nie znam siły nabywczej plantatorów buraków cukrowych, ale może się okazać, że nie dysponują oni wystarczająco dużym kapitałem do objęcia wszystkich oferowanych akcji koncernu. Zwłaszcza, że w obecnej sytuacji budżetu państwa nie spodziewam się zastosowania przez rząd jakichś ulg wobec plantatorów. Być może więc potrzebna będzie zmiana modelu prywatyzacji i dopuszczenie do niej inwestora strategicznego —komentuje Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Według niego KSC byłaby łakomym kąskiem dla inwestorów i szybko można by ją sprzedać za dobrą cenę.

Adam Kaptur, analityk Millennium DM, dodaje, że KSC dałoby się też z powodzeniem sprywatyzować przez giełdę. Podkreśla, że na GPW notowany jest już ukraiński producent cukru (Astarta), a jego akcje, podobnie zresztą jak i innych notowanych u nas ukraińskich firm rolno-spożywczych, cieszą się dużym wzięciem ze strony inwestorów. Jego zdaniem, czas na debiut giełdowy takiej firmy jak KSC byłby w tym roku wyjątkowo korzystny z uwagi na bardzo dobrą koniunkturę na rynku cukru.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu