Polskie cargo w ogonie Europy

opublikowano: 27-03-2019, 22:00

Lotnicze przewozy towarowe w Polsce rosną w tempie dwucyfrowym. Jednak stanowią tylko 1 proc. europejskiego rynku.

Drogą lotniczą na świecie codziennie transportowanych jest 140 tys. ton ładunków. W Polsce 106 tys. ton… rocznie. Wartość globalnego rynku lotniczego cargo szacuje sie na 18,6 mld USD, europejskiego na ok. 6 mld USD. Polska ma potencjał, by poprawić swoją pozycję, konieczne są jednak inwestycje w infrastrukturę. Obecnie tylko 30 proc. polskich towarów wylatuje z polskich lotnisk, reszta trafia do największych europejskich portów.

– Rynek lotniczego cargo w Polsce rozwija się stosunkowo szybko. Na przestrzeni ostatnich 2–3 lat mieliśmy do czynienia ze wzrostem dwucyfrowym. Natomiast nie należy się zbyt mocno tym sugerować, nasz rynek to ciągle ok. 1 proc. rynku europejskiego — mówi agencji Newseria Tomasz Pyka, dyrektor sprzedaży klastra Europy Północno-Wschodniej w DB Schenker.

Z danych ULC wynika, że przez pierwsze trzy kwartały 2018 r. w polskich portach lotniczych obsłużono blisko 84 tys. ton towarów. Najwięcej, ponad 67,7 tys. ton, na Lotnisku Chopina w Warszawie. Rynek lotniczego cargo wzrósł w 2018 r. o 8 proc. (wynik po trzech kwartałach). W 2017 r. polskie lotniska obsłużyły ponad 106 tys. ton, o blisko 12 proc. więcej niż w 2016 r. Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych wskazuje, że kraje, które choć o 1 proc. poprawią obsługę ładunkówpowietrznych, mogą liczyć na 6-procentowy wzrost w wymianie towarowej z zagranicą. Choć transport towarów drogą lotniczą ma tylko 1-procentowy udział w globalnym wolumenie transportu, to pod względem wartości już 35 proc. To szansa dla Polski.

— Potencjał polskiego rynku lotniczego cargo jest trudny do zbadania, ponieważ mierzy się go przede wszystkim ilością dóbr, które opuszczają terytorium Polski drogą lotniczą. Dziś zaledwie ok. 30 proc. polskich towarów wylatuje z polskich lotnisk, natomiast reszta trafia do czterech głównych lotnisk, które dzielą między siebie 80 proc. wolumenu europejskiego. Są to Frankfurt, Paryż, Londyn i Amsterdam — wskazuje Tomasz Pyka.

W lotniczym cargo dominują przewozy pasażerskie (kilkadziesięciu procent) oraz loty transkontynentalne. To oznacza, że największe terminale cargo to jednocześnie największe pasażerskie lotniska, np. w Paryżu, Amsterdamie czy Londynie. Polsce brakuje lotniczego hubu, takim mógłby się stać Centralny Port Komunikacyjny. Konieczne są też inwestycje.

— Największym wyzwaniem branży lotniczego cargo w Polsce jest infrastruktura naziemna. Mam tu na myśli lotniska przygotowane do obsługi dużych ilości cargo. Również infrastruktura drogowa, ponieważ nieodłącznym elementem transportu lotniczego jest transport drogowy do portu lotniczego i z niego. To największe wyzwanie, podobnie jak przekonanie wielkich graczy, że polskie lotniska są gotowe obsługiwać tego typu wolumeny — ocenia Tomasz Pyka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu