... będące tłumaczeniem przeznaczonym dla Moskwy. Decyzja o restrykcjach zdecydowanie sprawniej przechodzi w USA, gdzie realnym decydentem jest prezydent.

Obosieczność sankcji w wymianie handlowej jest oczywistością. Unijny pakiet teoretycznie nie ma bezpośredniego wpływu na gospodarkę Polski i innych państw regionu, wszak nie dostarczaliśmy do Rosji broni, technologii, tzw. sprzętu podwójnego zastosowania czy kapitałów. Notabene właśnie uderzenie w rosyjski sektor finansowy realnie będzie najmocniej odczuwalne. Jak na zwyczajową rozlazłość decyzyjną UE, uchwalenie sankcji niecałe dwa tygodnie po zestrzeleniu malezyjskiego samolotu to i tak wydarzenie epokowe. Trudno jednak uniknąć wrażenia, że wspólnotowe potęgi pomyślały przede wszystkim, aby nie zaszkodzić sobie, a dopiero w drugiej kolejności — by nacisnąć na Rosję. Przykładem jest embargo na broń, dotyczące jedynie kontraktów nowych, zatem francuskie okręty Mistral wzmocnią flotę agresora w majestacie unijnej zgody.
Sankcje wprowadzono na rok, z możliwością łagodzenia ich lub zaostrzania.
Podstawą ma być ocena sprawowania się Rosji w sprawie Ukrainy. Cóż za nieprawdopodobna naiwność! Przecież postawa Władimira Putina nie pozostawia wątpliwości — dzięki agresji udało mu się radykalnie podnieść poziom nacjonalizmu w rosyjskim społeczeństwie i uzyskać
ogromne osobiste poparcie. Dlatego nie będzie problemem udźwignięcie przez gospodarkę i budżet Rosji następstw sankcji, szacowanych nawet na 150 mld EUR w ciągu dwóch lat. Oczywiście brednią jest teza cara Kremla, że zatrzymanie transferu technologii wręcz… przysłuży się gospodarce Rosji i przyczyni się do zwiększenia jej innowacyjności.
Zdecydowanie trudniej będzie pogodzić się ze stratą może nawet 90 mld EUR po stronie unijnej. Wspólnota teoretycznie ma ponieść te koszty solidarnie. Na razie wiadomo tylko, kto zapłaci najszybciej — błyskawiczna odpowiedź Moskwy trafia rykoszetem w absolutnie niewinne polskie owoce i warzywa. Rosja nagle wprowadza od 1 sierpnia „czasowe” ograniczenia wwozu naszych jabłek i innych smacznych płodów rolnych. Niby-merytoryczny powód — wykrycie w nich robaków i szkodników — to oczywiście lipa. Zresztą strona rosyjska specjalnie nawet nie ukrywa, że zsynchronizowane terminowo embargo to odpowiedź na unijne sankcje w kompletnie innych sektorach. W pierwszej chwili przychodzi nam na myśl przysłowie Kowal zawinił, a Cygana powiesili — jednak ma ono zastosowanie co najwyżej w sensie branżowym. Dla Rosji bowiem Polska jest w wojnie o Ukrainę siłą sprawczą, wręcz kwintesencją zła — to właśnie u nas zakiełkowała idea unijnego partnerstwa wschodniego…