Polskie łupki mają konkurencję

Nad Wisłą firmy w coraz gorszych nastrojach czekają na łupkowy sukces. Tymczasem Wielka Brytania wyrasta na nową łupkową Polskę

Dobrym barometrem nastrojów w branży łupkowej jest coroczna specjalistyczna konferencja Shale Gas Europe. Jeszcze cztery lata temu przyjechali na nią do Warszawy najwięksi inwestorzy ze światowej branży wydobywczej, a z nimi tłum pomniejszych, dynamicznych firm. Od tego czasu tłum się przerzedza, a nastroje marnieją. Wczoraj, na piątej edycji konferencji, pomiędzy stanowiskami firm hulał wiatr, a zarządzający miny mieli nietęgie. — Słabo — komentował znany menedżer z branży, rozglądając się za nielicznymi przechodzącymi obok kolegami.

SUKCESÓW BRAK:
SUKCESÓW BRAK:
Państwowy PGNiG ma w Polsce 12 łupkowych koncesji, na których do końca 2015 r. zamierza wykonać kilkadziesiąt odwiertów. Sukcesów na razie nie ma, porażki – są, np. na Lubocinie, gdzie pierwszy odwiert poziomy PGNiG nie wyszedł.
[FOT. BLOOMBERG]

Czekali na innych

Trudno o zapał, kiedy od sześciu lat czeka się na sukces. W tym czasie firmy zrobiły w Polsce 66 odwiertów w celu poszukiwania gazu z łupków, z czego udany jest w zasadzie jeden — Lewino, na Pomorzu. Firma San Leon uzyskała tam wyniki dające nadzieję na 200-400 tys. stóp sześc. gazu dziennie. Samotnie ciężko się idzie naprzód. Dlatego San Leon, mimo że dobre wyniki Lewina zna już od stycznia, dopiero w przyszłym roku weźmie się za wiercenie poziome i szczelinowanie hydrauliczne. A to przecież kluczowe zabiegi poszukiwawcze w branży łupkowej.

— Czekaliśmy na wyniki prac innych firm, prowadzonych w okolicy Lewina — przyznaje Paweł Chałupka, dyrektor zarządzający San Leon Energy w Polsce.

Latem na Pomorzu wiercenia prowadził również 3Legs. Wraz z partnerem, ConocoPhillips, badał złoże Lublewo, ale wyniki były słabe. Na tyle słabe, że inwestorzy 3Legs nie byli już zainteresowani wykładaniem dodatkowych pieniędzy na operacje w Polsce. Firma sprzedała koncesje ConocoPhillips i zamyka działalność nad Wisłą. Złoże Gapowo, też nieopodal, badała natomiast firma BNK Polska. Prace zakończyła już kilka tygodni temu, testy trwają, oficjalnego rezultatu brak.

— Gdyby wyniki były zachęcające, już dawno odtrąbiliby sukces — zauważa menedżer jednej z firm poszukiwawczych działających w Polsce. Sukcesów nie ogłosiły też dotychczas państwowe firmy szukające gazu w łupkach, czyli PGNiG i PKN Orlen.

Inwestorzy tracą wiarę

Paweł Chałupka przyznaje, że niepowodzenia innych graczy z branży przełożyły się na lekkie opóźnienia decyzyjne w San Leonie. Firma nadal widzi jednak potencjał w Polsce.

— Do dziś zainwestowaliśmy tu 250 mln EUR. Na najbliższe 12 miesięcy zaplanowaliśmy prace na odwiercie Lewino i Szymkowo. Może to wyglądać skromnie, ale pamiętajmy, że polskie łupki są dziś na zakręcie — precyzuje Paweł Chałupka.

Zakręt znajduje odzwierciedlenie w notowaniach firm, których działalność koncentruje się na poszukiwaniu gazu łupkowego w Polsce. Akcje San Leona kosztują dziś w Londynie jedną czwartą tego, co przed rokiem, podobnie jak akcje BNK, notowane w Toronto. To oznacza mniejszą wiarę inwestorów, a zatem i mniejsze możliwości pozyskiwania finansowania. San Leon zapewnia jednak, że finansowanie dla zaplanowanych inwestycji jest już przygotowane.

Wyspy się rozpędzają

Inwestorzy łupkowi coraz chętniej zerkają tymczasem na Wielką Brytanię. Złoża tam są, a podejście rządu do poszukiwań jest coraz przychylniejsze. Wyspiarskimi kontraktami interesuje się już United Oilfield Services, firma wykonawcza założona specjalnie na potrzeby obsługi polskiego rynku. „UK is the new Poland” — ogłosił już na łamach branżowego magazynu Denis McKee, założyciel UOS. W Wielką Brytanię zainwestowała też firma Hutton, która ma w Polsce sześć koncesji. Przejęła na Wyspach firmę poszukiwawczą. Optymiści jednak jeszcze są, choć wydają się egzotyczni.

— Jeśli chodzi o łupkowe perspektywy, to numerem jeden w Europie jest Polska — uważa Richard Zhang, reprezentujący chińską firmę Honghua International, oferującą sprzęt wiertniczy. Jego firma ma w Polsce biuro od ponad dwóch lat, ale jeszcze nic nie sprzedała, ani nad Wisłą, ani w ogóle w Europie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane