SaMasz z Białegostoku
Pierwszą kosiarkę Antoni Stolarski zbudował w garażu. Dziś jego firma należy do czołowych producentów tych maszyn na świecie.
Konstruowanie maszyn interesowało go od zawsze. Dlatego Antoni Stolarski skończył technikum budowy okrętów, a potem budowę maszyn na Politechnice Gdańskiej. Przez 10 lat pracował w Stoczni Gdynia, następnie w białostockim Instalu. Jednak tak naprawdę zawsze marzył o samodzielnej działalności.
— Wprawdzie praca w państwowym zakładzie to spokój i stabilność, ale ja miałem wrażenie, że nie mogę się tam spełnić. Miałem mnóstwo pomysłów, ale ciągle spotykały mnie ograniczenia. Poza tym w państwowej firmie nie było mowy o tym, żeby mieć duży wpływ na podejmowanie decyzji. A ja chciałem decydować sam — podkreśla Antoni Stolarski.
Aż chciało się pracować
Podjął ryzyko i postanowił pójść na swoje. Założył firmę SaMasz, która początkowo zajęła się naprawą samochodów. Jednak już po dwóch miesiącach zmieniła profil. Stolarski uznał, że na rynku brakuje kopaczek do ziemniaków. Są to mało skomplikowane urządzenia, więc uruchomienie ich produkcji nie zajęło dużo czasu. Potrzebne maszyny i wyposażenie Stolarski pożyczył od rodziny i znajomych, a halę produkcyjną urządził w wynajętym garażu.
— Ogromnym problemem były materiały. Nawet zdobycie nakrętek czy śrub stanowiło nie lada kłopot. Jednak do pracy motywował dobry zysk. Jak już maszyna była gotowa, można ją było sprzedać o połowę drożej od ceny państwowej. I tak po sprzedaniu dwóch maszyn w ciągu miesiąca zarabiałem więcej niż na państwowej posadzie. Aż chciało się pracować — wspomina założyciel i właściciel SaMaszu.
Pomysł na złoty interes
Po dwóch latach produkował już 90 maszyn rocznie. Jednak rynek zaczął się nasycać. Stolarski szukał nowego wyzwania. Doszedł do wniosku, że złotym interesem może być produkcja kosiarek.
— Popyt na nie był ogromny, bo rolnicy mogli je dostać tylko przez przydziały, które i tak były bardzo ograniczone. A były to maszyny bardzo potrzebne — opowiada Stolarski.
Znów brakowało części, jednak dla zapalonego producenta nie było to problemem. Antoni Stolarski miał malucha z przyczepą i w poszukiwaniu potrzebnych elementów objeździł nim całą Polskę. Od sklepu do sklepu — nawet po kilkaset kilometrów dziennie.
— Dzięki temu poznałem chyba każde miejsce, w którym można było kupić artykuły metalowe. A jak już udało mi się wszystko złożyć i sprzedać, zarobek był konkretny — mówi prezes Stolarski.
Decyzja o produkcji kosiarek rolniczych była momentem przełomowym. Pierwsza złożona maszyna opuściła zakład w 1986 r. Popyt na kosiarki rósł, a firma systematycznie zwiększała produkcję. W 1994 roku sprzedaż wyniosła 140 kosiarek, a rok później — już dwa razy więcej. Lawinowo rosło zatrudnienie. W czasie produkcji pierwszej kosiarki w firmie pracowały trzy osoby, a w 1995 r. — już ponad 180.
— Szersza kadra to coraz więcej projektów. Dzięki temu w naszym biurze konstrukcyjnym powstało już kilkadziesiąt modeli nowych kosiarek rolniczych. I wciąż powstają nowe — podkreśla Antoni Stolarski, który osobiście sprawuje pieczę nad biurem projektowym i sam ma na koncie kilkanaście patentów.
Mocne i wydajne
Dziś SaMasz to jeden z największych na świecie producentów kosiarek. Ma w ofercie kosiarki bębnowe, dyskowe i czołowe, przednie, tylne i boczne. Produkuje też inne maszyny rolnicze i części zamienne. Białostockie kosiarki są uznaną marką na rynkach europejskich i światowych. Trafiają do ponad 30 krajów — obecnie najwięcej do Rosji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Chorwacji oraz Hiszpanii. Ale kosiarki SaMaszu można spotkać także m.in. w Urugwaju, Indiach, Arabii Saudyjskiej, Japonii czy Nowej Zelandii. Teraz firma podbija rynki Rumunii i Bułgarii.
Dotychczas firma skupiała się głównie na sprawdzonym już sektorze odbiorców z mniejszych i średnich gospodarstw. Produkuje jednak coraz więcej maszyn dla gospodarstw dużych.
— Zdarza się, że rolnicy przyczepiają do ciągników małe, tanie kosiarki, przez co tracą i czas, i pieniądze, bo muszą godzinami objeżdżać pole. A warto pamiętać, że dzięki większej maszynie jednostkowe koszty są niższe. W związku z tym teraz chcemy skupić się na maszynach wydajnych i mocnych, a jednocześnie niedrogich — podkreśla Antoni Stolarski.
Zgodnie z życzeniami
Dobrych wyników nie byłoby bez silnie rozwiniętej sieci dystrybucji. W jej skład wchodzi około 80 firm handlowo-usługowych w Polsce i około 40 za granicą. SaMasz nie tylko dostarcza sprzęt, ale też — jeśli chodzi o większe i skomplikowane maszyny — uruchamia je i uczy użytkownika obsługi na jego własnym polu.
— Maszyny są modyfikowane zgodnie z życzeniami, jakie mają nasi odbiorcy w Europie i na świecie — mówi prezes SaMaszu.
I tak na przykład specjalnie dla Duńczyków firma opracowała kosiarkę w wersji lewej, chociaż wcześniej produkowała tylko modele prawe i czołowe. Popularnością w Europie cieszy się też skonstruowany przez inżynierów SaMaszu przyrząd tnący do produkowanych dawniej w Niemczech kosiarek samobieżnych Fortschritt. To jeden z najczęściej spotykanych zestawów do zbioru zielonek, zwłaszcza w Rosji i na Białorusi.
Ubiegły rok był dla firmy rekordowy, jeśli chodzi o obroty — SaMasz osiągnął 44,5 mln zł.
— Ten wynik będzie trudno powtórzyć, mimo że w naszej ofercie pojawiły się nowe wyroby. Idziemy w kierunku obsługi największych gospodarstw, a także lotnisk. Będziemy również rozwijać sektor komunalny. Dużym zainteresowaniem cieszy się nasza nowa kosiarka wysięgnikowa, zawieszana na ciągniku i przeznaczona do wykaszania poboczy, skarp, rowów melioracyjnych i innych miejsc, do których trudno dotrzeć — mówi Antoni Stolarski.
Nie ma jak na swoim
Sposób na sukces? Zdaniem prezesa SaMaszu, decydujące są inwestycje, konsekwencja oraz samodoskonalenie.
— Jeśli zarabiamy pieniądze, trzeba je od razu inwestować. Należy się rozwijać — bo przecież zawsze można coś poprawić. To połączenie daje wyniki — uważa Stolarski.
Służy też radą wszystkim, którzy mają pomysły, a nie realizują się w pracy.
— Kiedy czujecie się niedocenieni — idźcie na swoje. Dzięki temu nikt nie będzie za was decydował. Naprawdę warto — zachęca prezes SaMaszu.
gazela biznesu
SaMasz
InŻ. Antoni Stolarski
ul. Trawiasta 30
15-161 Białystok
tel. 085-664-70-30
faks 085-664-70-41
e-mail: [email protected]
www.samasz.pl
firma w liczbach:
Obroty:
2003 21,6 mln zł
2004 26,9 mln zł
2005 37,9 mln zł
2006 38,4 mln zł
2007 44,5 mln zł
Zysk (2007) 1,9 mln zł
Zatrudnienie 330 osób
50
tys. Tyle kosiarek wyprodukował SaMasz od początku działalności.
65
Tyle typów maszyn ma w ofercie firma SaMasz.
Sylwester Sacharczuk