Polskie minibrowary rosną w siłę

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 25-11-2010, 00:00

Choć sprzedaż piwa w Polsce się kurczy, to w kraju szybko przybywa minibrowarów. Ich biznes kwitnie.

Choć sprzedaż piwa w Polsce się kurczy, to w kraju szybko przybywa minibrowarów. Ich biznes kwitnie.

Po ciężkim dla dużych firm browarniczych 2009 r., w którym sprzedaż piwa w Polsce spadła o ponad 8 proc., sytuacja niewiele się poprawiła. Przedstawiciele branży szacują, że rynek piwa skurczy się w tym roku o kolejne 3-4 proc. Paradoksalnie, mimo silnego regresu na rynku piwa, świetnie radzą sobie rosnące jak grzyby po deszczu minibrowary restauracyjne.

— Kiedy przymierzaliśmy się do uruchomienia pierwszej restauracji z minibrowarem w 2004 r., na polskim rynku działały tylko trzy takie placówki. Obecnie jest ich już 21, z czego 6 należy do naszej sieci Bierhalle — mówi Jerzy Becz, członek zarządu i współwłaściciel spółki QLT Restaurant Bar.

Ujawnia, że koszt inwestycji w jeden lokal sięga od 1,8 do nawet 4,2 mln zł w zależności od lokalizacji. Okazuje się jednak, że jest to bardzo zyskowny interes.

— Sprzedaż sieci Bierhalle szybko rośnie. W tym roku przekroczy na pewno 18,5 mln zł, a w 2012 r. spodziewamy się wzrostu do 22,8 mln zł. Wynik finansowy na poziomie EBITDA sięga 12 proc. — wylicza Jerzy Becz.

Jego firma dostrzega duży potencjał na polskim rynku i chce otwierać od 2 do 4 lokali rocznie do 2015 r. Na dowód tego podaje, że na rynku niemieckim działa blisko tysiąc minibrowarów.

— W Polsce jest miejsce dla 80, maksymalnie 100 browarów restauracyjnych. Jeśli każdy z nich wyprodukuje rocznie 1-2 tys. hl piwa, to ich łączna produkcja wyniesie tyle, ile produkcja jednego niedużego browaru przemysłowego. Minibrowary nie będą więc w stanie zagrozić pozycji dużych browarów, a ich rozwój będzie wręcz dla całej branży korzystny. Dzięki nim poprawi się wizerunek piwa i będzie promowana kultura spożywania tego napoju — mówi Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich.

Duże browary też szukają sposobów na zwiększenie sprzedaży.

— Na rynku coraz większą rolę będą odgrywały firmy z innowacyjnym podejściem. Popularnością cieszą się piwa z segmentu ekonomicznego oraz lokalne, ale np. Desperados jest dowodem na to, że nawet produkty z segmentu premium sprzedają się bardzo dobrze, jeśli tylko zaoferujemy konsumentom atrakcyjną propozycję. W pierwszych dwóch kwartałach 2010 r., mimo spadku całego rynku o prawie 4 proc., to piwo o smaku tequili zanotowało ponad 30-procentowy wzrost — mówi Xavier Belison, prezes Grupy Żywiec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy