Co ty, k…, wiesz o inwestowaniu — zapytałby Bogusław Linda patrząc na wyniki badań dotyczących inwestowania zrealizowane przez Grupę IQS na zlecenie "Pulsu Biznesu". Większość pytanych (59 proc.) jako najbardziej zyskowną inwestycję w minionym roku wskazała nieruchomości. Tymczasem dane pokazują, że nieruchomości staniały. Co ciekawe, najsłabiej zorientowani są młodzi (15- -24 lat) — 73 proc. z nich jest przekonanych o zyskach z nieruchomości w 2009 r.
Na drugim miejscu znalazło się złoto (36 proc.), a tuż za nim lokata bankowa (34 proc.). Socjologowie tłumaczą wybór kryzysem.
— Polacy czuli się bezpiecznie z inwestowaniem w coś, co ma fizyczną i namacalną wartość, jak grunty czy nieruchomości, lub jest gwarantowane przez skarb państwa. Banki cieszą się dużym zaufaniem, a na dodatek prześcigały się wysokością oprocentowania lokat. Można uznać, że Polacy zachowali się racjonalnie, choć jest to też przejaw konserwatyzmu — mówi prof. Janusz Czapiński z Uniwersytetu Warszawskiego.
Na najlepszych lokatach można było zarobić 9-10 proc. Złoto przyniosło 24,5 proc. zysku. Niby dużo, ale znów można było wybrać lepiej — cena srebra wzrosła o 47 proc., a miedzi o ponad 140 proc.
Zapatrzeni w bezpieczne inwestycje Polacy nie dostrzegli sporych zysków, które w 2009 r. przyniosły akcje i fundusze inwestycyjne. Można było na nich zarobić nawet ponad 100 proc. Tymczasem za najbardziej zyskowne uznało je jedynie 22 i 25 proc. pytanych.
— Media tak nagłaśniały kryzys, że trzeba było być totalnie oderwanym od wiadomości, by zdecydować się na agresywne inwestowanie — przypomina prof. Janusz Czapiński.
Potwierdzają to twarde dane — w całym 2009 r. do funduszy inwestycyjnych klienci wpłacili jedynie 2,5 mld zł.
Więcej w środowym Pulsie Biznesu