Polskie schody są długie i strome

MAG
opublikowano: 30-05-2008, 00:00

Nasza oferta w porównaniu z niemiecką wypada blado — twierdzą specjaliści, którzy na co dzień obsługują inwestorów.

Nasza oferta w porównaniu z niemiecką wypada blado — twierdzą specjaliści, którzy na co dzień obsługują inwestorów.

Eksperci twierdzą, że oferowane w Niemczech tereny są przygotowane pod potrzeby konkretnych inwestorów, podczas gdy w Polsce inwestor często musi sam zapewnić sobie infrastrukturę.

— Na ogół to inwestor załatwia przyłącza energii i gazu czy „wydeptuje” wyjazd na drogę wojewódzką. Wyliczyłem kiedyś, że inwestor musi zdobyć 17 różnych pieczątek, zanim zacznie budowę, i to przy niewielkim projekcie — mówi Janusz Gawroński z firmy Jacek Piechota Solution Partners.

Pomocne są oczywiście specjalne strefy. Część oferuje w pełni przygotowane działki. Strefy mogą też przejmować rolę samorządu w wydawaniu pozwoleń na budowę. Ale i w strefach jest coś, co odstrasza inwestorów — przetargi.

— Inwestorzy nie rozumieją, dlaczego muszą przystępować do przetargów. Najczęściej firma kupuje grunt w przetargu nieograniczonym. Dostaje zezwolenie na działalność w specjalnej strefie ekonomicznej, ale też w przetargu. To frustruje. Spotkałem się ostatnio z dwiema ofertami inwestycyjnymi z Niemiec. Ceny były niewiele wyższe od cen wywoławczych na grunty w Polsce. Tyle że w Niemczech inwestor może wjeżdżać z maszynami i budować halę po miesiącu od zakupu — mówi Janusz Gawroński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAG

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu