Polskie start-upy z dystasem do OZE

opublikowano: 14-10-2019, 22:00

Alternatywne źródła energii nie cieszą się dużym zainteresowaniem wśród MŚP. Firmy wydają się nie zauważać rosnących w tej dziedzinie możliwości

Polskie środowisko startupowe może pochwalić się wieloma sukcesami, odniesionymi na trudnych rynkach, w tym w Stanach Zjednoczonych, mateczniku tego typu biznesów. Jednak rynek odnawialnych źródeł energii (OZE), o którym mówi się od tylu lat, nie jest przesadnie przez start-upy eksplorowany.

Innowacje w wielu przypadkach powinny zmienić adresatów. Często są
nimi np. mało nowoczesne elektrownie. Nowatorskie rozwiązania niewiele im
pomogą — podkreśla Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energii Odnawialnej.
Zobacz więcej

ZMIENIĆ KIERUNEK:

Innowacje w wielu przypadkach powinny zmienić adresatów. Często są nimi np. mało nowoczesne elektrownie. Nowatorskie rozwiązania niewiele im pomogą — podkreśla Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energii Odnawialnej. FOT. WM

— Generalnie OZE jest dla początkujących przedsiębiorców tematem trudnym. W Polsce koszt uzyskania jednej kilowatogodziny jest stosunkowo wysoki, a nowo powstała instalacja zwraca się po ponad 10 latach. Także w świadomości młodego biznesu nie jest to produkt ani usługa szeroko dostępna, w przeciwieństwie do rozwiązań przygotowywanych przez start-upy zajmujące się oprogramowaniem czy internetem — mówi Bartłomiej Głowacki z Solace House, firmy zajmującej się innowacyjnym budownictwem.

OZE to tematyka wysoko innowacyjna, nie tylko technologicznie, ale i społecznie, jednak nie jest ona specjalnie popularna wśród inwestorów. Wedle raportu „The State of European Tech” przygotowanego przez Atomico fundusze venture capital inwestują w fintechy blisko 5 mld EUR. Na dalszych miejscach pod względem inwestycji są start-upy pracujące nad usprawnieniem sprzedaży i optymalizacją procesów. Rozwiązania z półki z zieloną energią znajdują się na szarym końcu.

Mało innowatorów

Do zielonej Doliny Krzemowej w Polsce wciąż daleko, jednak przy rosnącym zainteresowaniu instalacjami OZE zarówno ze strony dużego biznesu, jak i gospodarstw domowych i samorządów stosowanie rozwiązań pochodzących od start-upów może mieć olbrzymi wpływ na koszty wdrażania alternatywnych rozwiązań — nie mówiąc już o pieniądzach, jakie można na tym zarobić. W Unii Europejskiej obroty na rynku OZE w ubiegłym roku wyniosły 155 mld EUR, a udział źródeł odnawialnych będzie wciąż rosnąć.

W Polsce też są fundusze VC inwestujące w nowoczesną energetykę, takie jak PGE Ventures, ale interesują je przede wszystkim innowacje mające usprawnić procesy w tradycyjnej energetyce. Polskim firmom nie można odmówić sukcesów na odcinku zielonej transformacji. Ma je na swoim koncie np. spółka HanPlast produkująca m.in. instalacje fotowoltaiczne i równocześnie zasilająca fabrykę z tego źródła. Kolejna spółka to zielonogórska EkoEnergetyka, która sprzedaje na świecie stacje do szybkiego ładowania, np. elektrycznych autobusów.

Jednak większość start-upów zajmuje się innego typu działalnością. Usługi i produkty z OZE można podzielić na dwie kategorie. Pierwsza to taka, w której odnawialne źródła są nieodłączną częścią rozwiązania, wręcz fundamentem. Drugi segment to start-upy, które działają na rzecz infastruktury OZE i starają się wypracować rozwiązania udoskonalające sieć bądź korzystają z jej niedoskonałości. Solace House to przykład start-upu, który zawiązał się wokół kwestii OZE.

— Nasze domy powstały na podstawie metodologii projektowania zintegrowanego. Kluczowy był fakt posiadania paneli fotowoltaicznych na dachach naszych budynków i zasilania nimi instalacji elektrycznej domu. Projekt był rozpatrywany również pod względem barier, których należy uniknąć, by instalacja pracowała w pełni efektywnie. OZE było tu kluczowym czynnikiem — mówi Bartłomiej Głowacki.

Z podobnego punktu widzenia co twórcy Solace House wyszli Artur Racicki, szef Social WiFi, oraz Piotr Hołubowicz. Założyli oni Seedia, start-up produkujący meble miejskie z wmontowanym panelem słonecznym. Ich ławki umożliwiają zasilanie sieci Wi-Fi i ładowanie z uzyskanej tą drogą energii smartfonów i innych urządzeń przenośnych. Meble są w pełni autonomiczne, nie potrzebują kabli z internetem ani z energią elektryczną. Zebrane z ławek dane można podglądać w panelu klienckim spinającym system. Pozwala on również na monitorowanie stanu każdej ławki i optymalizowanie wykorzystania zasobów i stanu akumulatorów. Możliwe jest też zbieranie danych np. z sensorów ruchu.

W polskich miastach trwają przygotowania do instalacji ponad stu takich ławek, a zainteresowanych tym produktem jest wiele krajów, od Stanów Zjednoczonych po Izrael. Seedia oprócz ławek może dostarczyć działające z nimi w jednym systemie śmietniki, które same sygnalizują odpowiednim służbom, że są pełne. To daje możliwości zebrania jeszcze większej liczby danych dla miast, a także zmodernizowania zarządzania usługami publicznymi.

Co ciekawe, barierą dla rozwoju takich produktów jak wspomniane ławki jest nastawienie władz polskich miast, które dość nieśmiało wprowadzają tego typu rozwiązania. Tymczasem np. w Los Angeles już połowa urządzeń miejskich jest zasilana energią słoneczną. Stosunkowo niewielka liczba wdrożeń, a co za tym idzie — praktycznych testów utrudnia polskiemustart-upowi zarówno prace badawcze, jak i ekspansję zagraniczną. Bo w końcu im większa liczba wdrożeń, tym niższe koszty B+R i wejścia na nowe rynki. Inne ciekawe rozwiązania z Polski to np. radiowe zapory przeciwko ptakom i innym zwierzętom uderzającym w wiatraki.

Bez pieniędzy nie ma wdrożeń

Fachowcy projektujący usługi na rzecz firm działających w OZE narzekają na niedofinansowanie. Problemem jest też stosunkowo niewielka liczba wdrożeń. Młodym przedsiębiorcom technologicznym o wiele łatwiej jest opracować innowacyjną technologię np. czujnika, który będzie wspierał zarządzanie spalinami w kominie elektrowni węglowej, niż nowatorskie rozwiązania, które znajdą zastosowanie w zielonej branży.

— System wsparcia innowacji jest w Polsce skonstruowany tak, że ich adresatami i bazowymi obiektami do prac nad rozwiązaniami dla energetyki są mało nowoczesne elektrownie. To jest sprzeczne z samą zasadą innowacyjności, ponieważ dotyczy technologii już dzisiaj przestarzałej, której kosztowne innowacje już niewiele pomogą. A co najważniejsze — jeśli weźmiemy pod uwagę skalę Europy i całego rozwiniętego świata — są to rozwiązania, które nigdzie poza naszym krajem nie znajdą zainteresowania — mówi Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energii Odnawialnej.

Pozostawieni sami sobie

Skala rozwiązań OZE dostarczanych przez rodzime start-upy nie jest duża. W wielu przypadkach start-upy mające na koncie innowacyjne produkty i usługi usprawniająceproces uzyskania energii ze źródeł odnawialnych są pozostawione same sobie. Prywatny sektor nie rozwija się na razie zgodnie z oczekiwaniami, więc nie występuje sprzężenie zwrotne: inwestorzy nie chcą podejmować ryzyka związanego z wprowadzeniem niesprawdzonych rozwiązań, a startupowcy nie mogą liczyć na zbyt duże wsparcie finansowe ani pochwalić się dużą liczbą wdrożeń. Jako wyjątkowy przykład może tutaj służyć spółka XTPL, działająca w dziedzinie nanodruku.

Osiągnęła ona precyzję drukowania linii 400 razy cieńszych od ludzkiego włosa. Wrocławska firma stosuje tę technologię do drukowania linii metalicznych. Może ona mieć zastosowanie w produkcji ekranów dotykowych i paneli fotowoltaicznych. W przypadku ogniw warstwy są tak cienkie, że promienie światła nie odbijają się wewnątrz, a jedynie się załamują, dzięki czemu sprawność urządzenia jest o wiele wyższa. Na przykładzie XTPL doskonale widać bariery, jakie stoją przed start-upami. Spółka wciąż jest na etapie patentowania, które ma chronić jej pomysły. Obecnie jest właścicielem dziewięciu patentów, a władze spółki ogłosiły, że do końca 2020 r. opatentują jeszcze 26 rozwiązań.

To generuje spore koszty. Mało który polski start-up stać na zgłaszanie patentów równocześnie w Unii Europejskiej, Stanach Zjednoczonych i w Chinach. Akurat XTPL jest w o tyle dobrej, uprzywilejowanej sytuacji, że ma prężnie działające przedstawicielstwo w kalifornijskiej Dolinie Krzemowej, a jej twórcy mają ponad 10-letnie doświadczenie badawcze w segmencie fotowoltaiki. Jednak wydaje się, że — po pierwsze — przekierowanie całego strumienia wsparcia państwa na innowacje w energetyce konwencjonalnej, a po drugie — niewielkie wsparcie ze strony akademickiej skutkuje tym, że branża odnawialnych źródeł energii w najbliższym czasie będzie się rozwijała dzięki rozwiązaniom zagranicznym.

Sprawdź program "Venture Capital Forum", 10 grudnia 2019, Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Gozdowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu