Polskie wege rośnie

opublikowano: 18-04-2017, 22:00

Produkty z europejskim znaczkiem V-label, oznaczającym spełnianie norm wegan i wegetarian, to w Polsce rynek raczkujący, ale z dużymi ambicjami

Polacy deklarujący się jako weganie lub wegetarianie to V-label jedynie 3,2 proc. wszystkich obywateli, zaś aspirujący do niejedzenia mięsa — 3,7 proc., czyli łącznie 2,7 mln osób — wynika z badania instytutu Homo Homini z 2013 r.

MOC CERTYFIKATU: Znaczek ma pomóc małym producentom wegańskiej lub wegetariańskiej żywności przebić się na trudnym rynku, a dużym wzmocnić pozycję za granicą.
ARC

Dużo liczniejsza może być jednak grupa tzw. fleksitarian, którzy dopuszczają mięso w diecie, ale raczej rzadko i głównie z hodowli przyjaznych środowisku. Cytujące te badania Stowarzyszenie Vege Polska podkreśla jednak, że potrzebne są nowe badania, bo cztery lata to w tej dziedzinie prawdziwa epoka. Lawinowo rośnie zarówno świadomość konsumencka, zamiłowanie do zdrowego trybu życia, jak też liczba osób zmieniających żywieniowe zwyczaje, zwłaszcza wśród pokolenia tzw. milenialsów.

Od września 2016 r. Stowarzyszenie Vege Polska posiada licencję, aby oznaczać zgłoszone produkty znakiem „V” — europejskim certyfikatem ważnym dla wegan i wegetarian upowszechnionym przez Szwajcarów na całym kontynencie już 20 lat temu. W ciągu pół roku V-Label przyznano w Polsce kilkudziesięciu produktom kilku producentów, zarówno małym, jak i większym, dla których było ono konieczne dla powodzenia za granicą.

— Duże firmy zgłaszają się do nas same, bo albo wiedziały już o prestiżu związanym z tym oznaczeniem, albo zagraniczni dystrybutorzy ich produktów oczekiwali od nich takiego oznaczenia. Do mniejszych firm docieramy na razie najczęściej podczas różnych branżowych targów — mówi Przemysław Chojnicki ze Stowarzyszenia Vege Polska, koordynator oznaczenia V-Label w naszym kraju. Certyfikat dotyczy produktów spożywczych, kosmetycznych, higienicznych oraz usług, np. gastronomii.

Posiada dwa rodzaje etykiet, osobną dla wegetarian,czyli dopuszczającą niektóre składniki pochodzenia zwierzęcego, takie jak miód, jaja czy mleko, osobną, dla wegan — wyróżniającą produkty niezawierające żadnych składników pochodzących od zwierząt.

Certyfikat kosztuje od kilkunastu do kilkuset euro od produktu na rok. Ostateczny koszt zależy od wielkości firmy oraz liczby produktów zgłoszonych do badania. Aby go otrzymać, trzeba nie tylko dostarczyć pełną listę składników oraz wiele zaświadczeń dla potwierdzenia wiarygodności, ale także być przygotowanym na audyt lub badanie w laboratorium produktu ze sklepowej półki. To ostatnie dotyczy zwłaszcza tych zakładów, które mają produkcję mieszaną.

W Polsce certyfikat V-Label nadano wyłącznie producentom żywności wegetariańskiej i wegańskiej: producentowi sojowych wędlin, naturalnych soków czy zdrowych batonów. Stowarzyszenie przyznaje, że rynek w Polsce dopiero raczkuje, ale z roku na rok się zmienia. Dlatego też stawia sobie ambitne cele: chce w ciągu dwóch lat zdobyć zasięg podobny do funkcjonującego w Niemczech — przodujących w europejskich statystykach popularności żywności roślinnej.

— Kraje zachodniej Europy już wiele lat temu uświadomiły sobie, że zmiana nawyków żywieniowych ma wpływ na koszty funkcjonowania państwa, np. wydatki na ochronę zdrowia oraz na ochronę środowiska. Półki z żywnością wegańską czy wegetariańską zajmują tam spore powierzchnie sklepów. Polacy dopiero gonią Europę, więc także polskie firmy dopiero zaczynają zdawać sobie sprawę z tego trendu i konieczności certyfikatów na swoich produktach — mówi Przemysław Chojnicki z V-Label Polska.

V-Label: Certyfikat potwierdzający wegetariański lub wegański charakter produktu przyznawany jest od 1996 r. przez Europejską Unię Wegańską oraz współpracujące organizacje krajowe. Na świecie znaczek widnieje już na 10 tys. produktów pochodzących z 39 krajów, m.in. na jedzeniu, kosmetykach, artykułach higienicznych oraz czasami na punktach usługowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Polecane