Polskiego programistę ciągnie za granicę

opublikowano: 16-08-2017, 18:37

Nie wszystkim specjalistom IT wystarcza już praca na lokalnym podwórku, bardziej kuszące są dla nich międzynarodowe projekty. Dla polskich firm nie jest to dobra wiadomość.

Zatrudnienie i utrzymanie dobrych specjalistów IT już teraz stanowi duże wyzwanie dla przedsiębiorstw. Najlepsi, zwłaszcza osoby z dobrą znajomością języka angielskiego, są zasypywani ofertami, ale wcale nie mają ochoty na częstą zmianę pracy. 

- Specjaliści z branży IT najczęściej chcą „zagrzać miejsce” w jednej firmie, ale takiej, która spełni wszystkie ich oczekiwania. Oferta finansowa jest bardzo ważna, jednak atrakcyjne wynagrodzenie nie wystarczy, by przyciągnąć doświadczonych ekspertów. Na popularności zyskują więc niestandardowe benefity, pozapłacowe dodatki i możliwości wprowadzenia elastycznych godzin pracy – wylicza Karolina Czemerys, lider zespołu rekrutacji IT w Hays Poland. 

Programiści mają też ambicje uczestniczenia w tworzeniu nowych technologii i rozwiązań, oczekują również dostępu do nowinek branżowych. Atrakcyjne są więc dla nich oferty międzynarodowych firm. 

W międzynarodowej firmie

Z najnowszego badania Hays Poland wynika, że 38 proc. specjalistów IT bardzo wysoko ocenia swoją gotowość od wyjazdu i podjęcia pracy za granicą (spośród tej grupy 13 proc. aktywnie szuka zatrudnienia poza Polską, a 25 proc. bierze pod uwagę możliwość emigracji zarobkowej). Kolejnych 31 proc. respondentów rozważy opcję wyjazdu, jeśli wynagrodzenie i perspektywy rozwoju będą atrakcyjniejsze niż u krajowych pracodawców. 

Możliwość wyjazdu wyklucza jedynie 15 proc. respondentów. Natomiast 16 proc. badanych odpowiada: „raczej nie biorę pod uwagę wyjazdu za granicę”. 

Nie jest to komfortowa sytuacja dla krajowych pracodawców, którzy do pokonania mają jeszcze jedną barierę – coraz większe niedobory specjalistów IT na rynku pracy. Konkurencja o pozyskanie najlepszych jest w związku z tym wyjątkowo duża. Do gry zaczynają więc wchodzić osoby nieposiadające zatrudnienia kierunkowego.

- Przykład: stanowiska „service desk”, na których coraz częściej zatrudniane są osoby z bardzo dobrą znajomością języków obcych oraz wysokim poziomem obsługi klienta. Podobną sytuację obserwuje się w kontekście programistów – wiele osób samodzielnie lub poprzez kursy uczy się podstaw programowania i rozpoczyna karierę zawodową. Także osoby odpowiedzialne za systemy IT często wywodzą się z biznesu – są księgowymi, osobami z HR czy logistyki. Decydują się na zmianę zawodową równoznaczną z objęciem roli konsultanta. Innym przykładem są osoby na stanowiskach testerów manualnych, analityków biznesowo-systemowych (wcześniej analityków biznesowych) oraz „project manager'ów” – zauważa Karolina Czemerys.

Szybki kurs programowania

Zjawisko to ma znacznie szerszy wymiar. Również część globalnych firm oferuje pracę osobom, które nie posiadają pełnych kwalifikacji z zakresu IT. W takim przypadku pod uwagę brane są tzw. umiejętności miękkie – wg badania Hays Poland są one ważne dla 84 proc. pracodawców. Najistotniejsze to: skuteczna komunikacja z innymi (98 proc. wskazań), aktywność w pracy (78 proc.), umiejętność działania w zespole (76 proc.), szybkie rozwiązywanie problemów (56 proc.) czy zdolność dopasowywania się do zmiennych warunków pracy (52 proc.). Liczy się również umiejętność pracy pod presją (35 proc. odpowiedzi). 

- Dodatkowo, aby zwiększyć pulę kandydatów na stanowiska związane z nowoczesnymi technologiami, część firm organizuje kursy, programy stażowe oraz tzw. akademie, po zakończeniu których najlepszym osobom oferowane jest stałe zatrudnienie – dodaje Karolina Czemerys.

Wymusza to m.in. spadek liczby absolwentów kierunków informatycznych, spowodowany głównie względami demograficznymi. Przedstawiciele szkoły programowania Kodilla przewidują nawet, że do 2020 r. liczba przyjętych studentów zmaleje o 42 tys. względem roku 2006. Z drugiej strony, poziom zatrudnienia w sektorze IT będzie cały czas się zwiększać. 

Sposób na to, jak poradzić sobie z deficytem pracowników w sektorze IT, znalazła np. warszawska spółka Connectis. Uruchomiła własną szkołę programowania - przeprowadziła już dwie edycje programu C_school. Swoim kursantom od razu zapewnia pracę. 

- Większość naszych absolwentów realizuje już projekty IT na rynku. C_school cieszy się zainteresowaniem wśród firm, również tych pracujących nad niszowymi technologiami. W ten sposób wspieramy biznes na Pomorzu, w Warszawie oraz na Śląsku – wymienia Monika Paliwoda z firmy Connectis, dyrektor C_school. 

Można się spodziewać, że w najbliższych latach podobnych inicjatyw na krajowym rynku  będzie się rodzić znacznie więcej. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Polskiego programistę ciągnie za granicę