Polskość w gospodarce nie jest zero-jedynkowa

Łukasz RawaŁukasz Rawa
opublikowano: 2026-02-24 14:30

Local content wyrasta na jeden z najgorętszych tematów w polskiej gospodarce. Budzi nadzieje na wzmocnienie krajowych firm i technologii, ale jednocześnie rodzi pytania o granice ekonomicznego patriotyzmu w świecie otwartych rynków i międzynarodowych łańcuchów dostaw.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • czym w praktyce ma być komponent krajowy
  • jak państwo chce mierzyć polskość firm i łańcuchów dostaw
  • jaką wartość będą mieć inwestycje publiczne w najbliższych latach
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Otwierając dyskusję nt. „Local content — jak budować narodowy kapitał wzdłuż łańcuchów wartości” Ignacy Morawski, jej prowadzący, podkreślił, że już samo pojęcie local content zawiera paradoks. Posługiwanie się angielskim terminem w opisywaniu idei wspierania lokalnej przedsiębiorczości i jej wykorzystania w ogromnych inwestycjach publicznych świadczy o tym, że nasze myślenie jest silnie uzależnione od międzynarodowego kontekstu.

Odnosząc się do tego paradoksu, Przemysław Ciszak, dyrektor generalny w Ministerstwie Aktywów Państwowych (MAP), powiedział, że administracja używa angielskiego określenia jedynie technicznie.

— Nazwa local content została kiedyś zapożyczona z brytyjskich dokumentów, na których się wzorowaliśmy. W oficjalnych materiałach jej nie używamy. W zarządzeniu powołującym zespół, którego zadaniem jest zwiększanie udziału krajowych firm w najważniejszych projektach inwestycyjnych państwa, mówimy o komponencie krajowym, próbując wprowadzić polski odpowiednik i nim się posługiwać — zapewnił Przemysław Ciszak.

Skala tych projektów liczona jest w setkach miliardów złotych w najbliższych latach — sięgają one 200 mld zł rocznie, a wraz ze spółkami skarbu państwa nawet 300–400 mld zł.

— Problem ma charakter aksjologiczny — jak w wielkiej transformacji gospodarczej doprowadzić do sytuacji, w której społeczeństwo finansujące ją podatkami uzyska jak największy zwrot z inwestycji. Mówiąc wprost — żeby jak najwięcej wartości z nich zostało w Polsce. To idea leżąca u podstaw konkretnych regulacji — tłumaczył dyrektor generalny w MAP.

Motorem transformacji, przede wszystkim energetycznej, ale także zbrojeniowej i infrastrukturalnej, mają być największe spółki skarbu państwa.

Czym jest komponent krajowy

Resort aktywów państwowych chce oprzeć definicję komponentu krajowego nie na prostym podziale polskie–zagraniczne, lecz na mierzalnych kryteriach.

— Mówiąc językiem prawniczym, podeszliśmy do tego od strony podmiotowo-przedmiotowej. Po pierwsze, komponent krajowy to udział krajowych podmiotów w inwestycjach państwa z uwzględnieniem całych łańcuchów dostaw. Po drugie, musieliśmy określić, czym jest podmiot krajowy. Nie będzie to zero-jedynkowe: przygotowujemy matrycę określającą stopień krajowości danego podmiotu — powiedział Przemysław Ciszak.

W praktyce to próba policzenia polskości gospodarczej — od kwestii właścicielskich po udział lokalnych dostawców — i dopiero na tej podstawie projektowanie zasad udziału firm w strategicznych inwestycjach.

Jak zmierzyć polskość firmy

Najtrudniejsze jest stworzenie katalogu kryteriów pozwalających ocenić stopień krajowości przedsiębiorstwa.

— Kryteriów może być wiele: siedziba, beneficjent rzeczywisty, rezydencja podatkowa, struktura zatrudnienia, w tym kadra zarządzająca, a także pochodzenie wykorzystywanych technologii. Te elementy będą uwzględniane przy wartościowaniu strony podmiotowej — wyliczał dyrektor generalny w MAP.

Na razie nie wiadomo, jaka będzie waga poszczególnych parametrów.

— Ktoś może zapytać, czy siedziba będzie stanowiła 50 czy 40 proc. oceny. To wciąż przedmiot dyskusji. W praktyce przecieramy szlak, bo dotychczas stosowano raczej dwa proste kryteria: siedzibę i rezydencję podatkową, a czasem także beneficjenta rzeczywistego — stwierdził Przemysław Ciszak.

Drugim filarem ma być element przedmiotowy, czyli analiza łańcucha dostaw. Tu pojawia się największe wyzwanie — formalnie polska firma nie zawsze oznacza polską wartość dodaną.

— Można wskazać wiele podmiotów w pełni krajowych: polska siedziba, pracownicy, kapitał, nawet spółka skarbu państwa, a jednocześnie komponenty wykorzystywane w realizacji zamówienia są w minimalnym stopniu krajowe i pochodzą z różnych części świata — podkreślił Przemysław Ciszak, dodając, że widać to np. przy projektach energetycznych, takich jak farmy fotowoltaiczne czy magazyny energii.

W efekcie ocena komponentu krajowego ma obejmować nie tylko właściciela projektu, lecz cały ekosystem dostawców, technologii i produkcji, czyli realne miejsce powstawania wartości w gospodarce.

Możesz zainteresować się również: