Pomiędzy długiem a kapitałem

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2015-02-20 00:00

Jeśli nie możesz dostać kredytu, a inwestorzy nie kwapią się do wyłożenia gotówki na twój projekt, nie musisz chować go do szuflady. Jest jeszcze mezzanine

Brak zabezpieczenia, mało interesująca branża albo ryzykowny projekt dyskwalifikują firmę jako kredytobiorcę. Marne też szanse, że na inwestycję skusi się w takim przypadku inwestor. Ale nic straconego — jest jeszcze jeden sposób na zdobycie pieniędzy, który nie będzie ani zwykłym długiem, ani wejściem kapitałowym.

TO MIAŁ BYĆ HIT:
TO MIAŁ BYĆ HIT:
— W USA mezzanine rozwinęło się na większą skalę właśnie w momencie, kiedy dostęp do finansowania dłużnego był utrudniony. U nas dzisiaj jest on bardzo łatwy. Średnio na rynku co roku pojawia się zaledwie jedna transakcja mezzanine — mówi Michał Popiołek, dyrektor departamentu finansowania strukturalnego w mBanku.
ARC

Trzecia opcja

— Finansowanie długiem i kapitałem to dwie skrajności. Wszystko to, co znajduje się pomiędzy, to mezzanine — produkty finansowe, które nie mieszczą się jednoznacznie w ramach ani udziałów, ani pożyczki — tłumaczy Piotr Broda, członek zarządu TFI BGK.

Takie pośrednie formy finansowania to dług podporządkowany oraz dług konwertowalny na akcje lub udziały. Idea długu podporządkowanego jest prosta — wierzyciel zgadza się być spłacany w dalszej kolejności w zamian za wyższe oprocentowanie.

— Oznacza to, że takie zobowiązanie przedsiębiorstwa nie wpływa na zdolność do pozyskiwania finansowania z banków, bo one są spłacane w pierwszej kolejności — mówi Piotr Broda.

Dużo mniej popularną formą finansowania jest dług zamienny na akcje lub udziały. W tym przypadku wierzyciel może wybrać, czy chce odzyskać pożyczone pieniądze powiększone o odsetki, czy zamienić je na udziały w przedsiębiorstwie. Kto powinien zainteresować się mezzanine?

— To dobry instrument do finansowania bardziej ryzykownych przedsięwzięć w przypadku firm, które już coś osiągnęły i chciałyby zrealizować kolejny ciekawy pomysł, który zwiększy ich wartość — mówi Michał Popiołek, dyrektor departamentufinansowania strukturalnego w mBanku.

— Mezzanine wykorzystywane jest najczęściej w sytuacjach dynamicznego rozwoju przedsiębiorstw, restrukturyzacji struktury kapitałowej, a także wykupów lewarowanych i menedżerskich — twierdzi Marcin Majewski, wiceprezes Augeo Ventures. Większe ryzyko naturalnie musi się jednak wiązać również z wyższym kosztem finansowania.

— Koszt mezzanine wynosi średnio 14 proc., jest to więc finansowanie droższe niż kredyt, ale jednocześnie tańsze niż pozyskanie pieniędzy z rynków kapitałowych — zapewnia Michał Popiołek.

W przypadku Mezzanine FIZAN oferowanego przez Noble Funds TFI finalny koszt finansowania to 12-18 proc. Jednak eksperci podkreślają, że mezzanine jest bardzo elastyczny. Harmonogram spłat może przybierać różne formy.

— Największa zaleta mezzanine to możliwość optymalnego dostosowania finansowania do indywidualnej sytuacji spółki. To taki produkt made-to-measure — mówi Rafał Lis, zarządzający Mezzanine FIZAN.

Dla małych

Mezzanine na polskim rynku funkcjonuje zaledwie kilka lat i do tej pory było raczej przeznaczone dla średnich i dużych przedsiębiorstw. Jednak od niedawna na rynku pojawiają się także podmioty, które takie finansowanie kierują do małych i średnich firm. Jednym z nich jest BGK, którego Fundusz Ekspansji Zagranicznej FIZAN jako jeden ze sposobów finansowania światowych ambicji naszych przedsiębiorców proponuje właśnie dług podporządkowany, który nie ograniczy takim firmom dostępu do pieniędzy z innych źródeł. Otwarcie na finansowanie za pomocą mezzanine ogłosił także fundusz BPM Capital. Na jedną inwestycję planuje przeznaczać od 2 do 10 mln EUR.

— Mezzanine to finansowanie także dla MSP, chociaż nie dla bardzo małych. Potrzebna jest zwykle kilkuletnia historia działalności, sprawdzony model biznesowy i historia finansowa, która pokazuje wzrost firmy — tłumaczy Paweł Zabrzycki, partner w BPM Capital.

Zapewnia, że fundusz zainwestuje w większość sektorów z wyłączeniem nieruchomości i branż „wrażliwych” typu produkcja, usługi dla biznesu, usługi i dobra konsumpcyjne czy ochrona zdrowia. Nie zaangażuje się także w start-upy.

Planuje tym sposobem finansować m.in. ekspansję zarówno organiczną, jak i przez M&A, wykupy przedsiębiorstw czy reorganizacje składu właścicielskiego. W mniejsze projekty inwestuje również Mezzanine FIZAN.

— Interesują nas sytuacje, w których możemy zainwestować pomiędzy 5 a 25 mln zł — mówi Rafał Lis.

Za trudne

Zdaniem Michała Popiołka, to pozytywne inicjatywy, jednak finansowanie mezzanine małych inwestycji może się nie opłacać firmom. — Mezzanine będzie najbardziej odpowiednie dla transakcji średniej wartości, od ok. 40 mln zł. W przypadku mniejszych może się okazać nieopłacalne, ponieważ do jego uzyskania wymagane jest przeprowadzenie wielu badań i procedur, które nie odbędą się bez zaangażowania innych podmiotów, a mają na celu uwiarygodnienie spełnienia założeń inwestycyjnych — mówi Michał Popiołek. Jego zdaniem, w Polsce w ogóle jest problem z zaistnieniem mezzanine na rynku.

— Kiedy w 2007 r. tworzyliśmy mezzanine w mBanku, byłem przekonany, że ta forma finansowania rozwinie się na dużą skalę. Do tej pory jednak sfinansowaliśmy zaledwie kilka transakcji za jego pomocą. Średnio na rynku co roku pojawia się tylko jedna tego typu transakcja. Główną barierą braku zainteresowania mezzanine jest łatwy dostęp do finansowania dłużnego. Banki chętnie pożyczają pieniądze, ponieważ mają dużą nadpłynność. W Stanach Zjednoczonych mezzanine rozwinęło się na większą skalę właśnie w momencie, kiedy dostęp do finansowania dłużnego był utrudniony. To była doskonała alternatywa dla firm, które potrzebowały pieniędzy na inwestycje — tłumaczy Michał Popiołek.

Uważa on, że drugą poważną barierą jest niewielka wiedza dotycząca mezzanine. Mechanizm takiego finansowania nie jest zresztą prosty.

— Z tego powodu firmy często nie chcą się w nie angażować, nawet jeśli byłoby to dla nich doskonałe rozwiązanie. Dodatkowo sytuację utrudnia fakt, że nie ma wypracowanych wzorów mezzanine, które mogłyby służyć za przykład — transakcji jest niewiele, a przy tym każdy robi to inaczej — mówi dyrektor departamentu w mBanku.

Kierunek jest dobry

Rafał Lis przekonuje jednak, że ponieważ klienci często nie rozumieją skomplikowanych struktur stosowanych przez mezzanine, fundusz swój produkt postanowił maksymalnie uprościć.

— Dlatego m.in. nie stosujemy żadnych dodatkowych opłat, ale też jesteśmy w stanie dostarczyć finansowanie bez elementu kapitałowego, co znacząco upraszcza konstrukcję. Nie ma wówczas dyskusji o wycenie biznesu, prawach korporacyjnych czy ścieżkach wyjścia — mówi Rafał Lis.

Zgadza się on z faktem, że polski rynek finansowania mezzanine jest słabo rozwinięty. Podmioty wyspecjalizowane w tej działalności można policzyć na palcach jednej ręki. Jednak perspektywy rynku jego zdaniem są optymistyczne. Od momentu uruchomienia Mezzanine FIZAN we wrześniu ubiegłego roku funduszowi udało się zrealizować siedem transakcji, w które zainwestował w sumie ponad 75 mln zł.

— Mezzanine FIZAN jest produktem dedykowanym małym i średnim przedsiębiorstwom. Obecnie mamy kilkanaście projektów mezzanine w przygotowaniu, w większości przypadków właśnie średnich przedsiębiorstw. Potwierdza to naszą tezę, na której budowaliśmy nasz produkt, że na polskim rynku brakowało właśnie tego typu finansowania dla mniejszych transakcji i mniejszych podmiotów. Interesują nas transakcje już od 5 mln zł, co znacząco kontrastuje z minimalnymi limitami obowiązującymi naszych konkurentów, które wynoszą 5-7 mln EUR — mówi Rafał Lis.