Choć Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna (PSSE) była jedną z pierwszych, w których po wyborach doszło do wymiany zarządu, bo stało się to już w lutym tego roku, to wciąż w niej iskrzy. Pod koniec czerwca walne nie przegłosowało punktu o udzieleniu absolutorium poprzedniemu zarządowi: prezes Teresie Kamińskiej (powołanej w 2007 r. przez poprzedni rząd PiS) i wiceprezesowi Józefowi Beli.

Wet za wet
Na stronie strefy pojawił się komunikat wymieniający nieprawidłowości, które były tego przyczyną. — Dziś [15 lipca — red.] złożymy zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Opublikowany na stronie komunikat jest stanowiskiem zarządu, a zawarte w nim kwestie były poruszane podczas zgromadzenia wspólników, na którym nie udzielono absolutorium członkom poprzedniego zarządu — mówi Stanisław Dunajski, rzecznik Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.
— Usłyszałam te zarzuty po raz pierwszy. Wnioskowałam o przerwę, by zapoznać się z dokumentami. Skarb państwa odrzucił ten wniosek. Wszystkie podane w komunikacie zarzuty pod moim adresemsą nieprawdziwe, a wiele z nich nosi cechy oszczerstwa. Podjęłam wszelkie dostępne możliwości prawnej ochrony przed zniesławieniem i pomówieniem — mówi Teresa Kamińska.
Przypomina, że jej praca była systematycznie oceniana przez resort skarbu, jednostki samorządu terytorialnego i ARP, a strefa była wielokrotnie kontrolowana przez NIK, PARP, audytorów i aparat skarbowy. Wyniki nigdy nie wskazywały na nieprawidłowości.
Sporne punkty
Zarzutów jest siedem. Pierwszy to raport OLAF (Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych) na temat wydatkowania dotacji na „Wyposażenie Gdańskiego Parku Naukowo-Technologicznego”, wskazujący na nepotyzm w strefie — spółka syna Teresy Kamińskiej dostała zlecenie. To sprawa sprzed kilku lat, a prokuratura, która wszczęła postępowanie, umorzyła je. Wnioskiem z raportu jest rekomendacja, by strefy ekonomiczne stosowały przepisy ustawy o zamówieniach publicznych, z czego obecnie są zwolnione.
Kolejny punkt to transakcja zakupu sprzętu po zawyżonej wartości, co przyniosło ponad 3,5 mln zł straty, a pieniądze trafiły do spółki z USA powiązanej z rajami po datkowymi. — Przestrzegaliśmy ścisłej procedury: musiały być co najmniej trzy oferty, najlepszą rekomendowała komisja przetargowa złożona z pracowników, dopiero potem wniosek trafiał do zarządu — mówi Teresa Kamińska.
Jest też zastrzeżenie do wyprowadzania rentownych działalności, chodzi np. o Wirtualne Biuro czy Centrum Konferencyjno-Szkoleniowe, na zewnątrz spółki. Była prezes twierdzi, że zespół spółki był zbyt mały, by zajmować się tymi projektami, a oddanie ich operatorom było korzystne. Kolejny zarzut dotyczy przekazania Europejskiemu Instytutowi Bezpieczeństwa Wewnętrznego sprzętu wartości prawie 1 mln zł, na udostępnianiuktórego instytut potem zarabiał.
Jednocześnie nowy zarząd PSSE uważa, że umowy i informacje o sprzęcie były na tyle zakamuflowane, że z drukarki 3D korzystała tylko jedna firma, a inne nawet nie zdawały sobie sprawy z jej istnienia. Następny problem to niegospodarność przy zarządzaniu nieruchomościami firmy i wybór w przetargu spółki, która otrzymywała dwukrotnie wyższą cenę od rynkowej.
— Chodzi o zarządzanie w parku technologicznym, w którym znajdują się najnowocześniejsze laboratoria spełniające wiatowe standardy. Zleciliśmy to firmie, która zna park od podszewki. Zarząd porównuje stawki z zarządzaniem zwykłym biurowcem — punktuje Teresa Kamińska.
Ostatnie dwa zastrzeżenia dotyczą niekorzystnych umów podpisywanych z firmami prawniczymi oraz wynajmu powierzchni w Gdańskim Parku Naukowo-Technologicznym (m.in. firmie syna prezes Kamińskiej) na preferencyjnych warunkach. — Właśnie dostałam kolejne pismo z CBA. Musimy uporządkować sprawy po poprzednim zarządzie, który naraził spółkę na straty — mówi Aleksandra Jankowska, prezes PSSE.
Agenci CBA wkroczyli pod koniec czerwca do 12 z 14 stref ekonomicznych i zabezpieczyli dokumenty w związku z badaniem prawidłowości finansowych, rozliczania szkoleń i przedsięwzięć reklamowych. © Ⓟ