Według danych GUS od stycznia do czerwca oddano do użytku 68 129 mieszkań, czyli prawie o 25 proc. więcej niż w pierwszej połowie 2011 r. i o 6,8 proc. więcej niż w pierwszym półroczu 2010.
W porównaniu z pierwszą połową 2011 r. do 80 681 (o 0,8 proc.) wzrosła również liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto. Jednak już w samym czerwcu rozpoczęto budowy 13 361 mieszkań, czyli o 16,2 proc. mniej niż rok temu i o 14,3 proc. mniej niż w maju.
Wydano również mniej pozwoleń na budowę — o prawie 20 proc. niż w czerwcu 2011 r. i o około 3 proc. niż w maju. To pierwsze oznaki zwalniania tempa przez deweloperów. Dane za wcześniejsze miesiące były zawyżone, bo wielu inwestorów zdecydowało się szybciej rozpocząć budowy w obawie przed wprowadzoną pod koniec kwietna ustawą deweloperską.
Duża nadpodaż mieszkań, trudny dostęp do finansowania i niższa zdolność kredytowa klientów to jeszcze nie wszystkie wyzwania, jakie czekają rynek w tym roku. Tylko do końca grudnia kupujący mieszkania mogą skorzystać z rządowego programu dopłat Rodzina na swoim.
— Deweloperzy już wzięli sprawy w swoje ręce. Co chwila pojawiają się nowe propozycje, które mają zastąpić rządowy program. Przykładem może być wprowadzona przez nas oferta „Zamieszkaj teraz, zapłać za rok”. W jej ramach klient płaci 20 proc. ceny lokalu i może od razu się do niego wprowadzić. Na uregulowanie reszty płatności ma rok. Początkowo ofertę wprowadziliśmy w inwestycjach Verdis i Sakura, ale ze względu na duże zainteresowanie postanowiliśmy włączyć do programu również osiedla Gemini II i Naturalis — mówi Andrzej Gutowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Ronson.
Zdolność niezagrożona
Brak programu Rodzina na swoim formalnie nie spowoduje obniżenia zdolności kredytowej klientów, ponieważ aby zaciągnąć kredyt z dopłatami, należy się wykazać takimi samymi dochodami jak w przypadku kredytu bez dopłat.
Jednak na decyzję o zaciągnięciu kredytu w dużej mierze wpływa wysokość rat. Część osób, mimo posiadania zdolności kredytowej, nie zdecyduje się na kredyt właśnie ze względu na zbyt wysokie raty, które dzięki programowi dopłat są, zależnie od kredytu, niższe nawet o 700-800 zł. Część klientów z pewnością zaciągnie kredyt bez dopłat, ale będzie on niższy, niż gdyby był to kredyt preferencyjny.
— Do końca roku ceny nieruchomości na rynku pierwotnym powinny się utrzymać na stabilnym poziomie, gdyż wielu deweloperów cenę metra kwadratowego ustala tak, aby odpowiadała limitowi cen w rządowym programie. Spodziewam się zatem, że także po 1 października, kiedy zostanie ustalony nowy limit, ceny mieszkań na rynku pierwotnym zostaną do niego dostosowane — ocenia Michał Krajkowski, główny analityk Domu Kredytowego Notus.
Czy zatem należy się spodziewać spadków cen mieszkań w przyszłym roku? W tej sprawie głosy są podzielone. Zdaniem Jarosława Szanajcy, prezesa Dom Development, deweloperzy powinni być przygotowani na różne scenariusze rozwoju sytuacji.
Z kolei Dror Dory Kerem, dyrektor zarządzający Neocity uważa, że warszawski rynek nieruchomości czeka czasowe spowolnienie. Zacznie zwyżkować dopiero w drugiej połowie 2014 r. Nie spodziewa się jednak, że ceny mieszkań będą dalej spadały, bo deweloperzy nie narzucają tak wysokich marż jak jeszcze do niedawna.
Deweloper zastąpi rząd
Choć deweloperzy twierdzą, że nie obawiają się dużego spadku popytu w przyszłym roku, nie tylko Ronson próbuje zachęcić klientów do zakupów i zrekompensować im brak dopłat. W połowie czerwca Dom Development wprowadził program „Nasza rodzina”. Deweloper oferuje dopłaty do rat kredytowych.
Ich wysokość zależy od wartości mieszkania i okresu dopłat (5 lub 8 lat). Program jest skierowany do wszystkich kupujących mieszkanie na osiedlach inwestora poza Grzybowską 4 i Operą 2. Aby wziąć udział w programie, trzeba też skorzystać z usług działu doradztwa kredytowego Dom Development. Nie ma ograniczeń dotyczących wieku, stanu cywilnego czy sytuacji mieszkaniowej. Program działa w wybranych współpracujących z inwestorem bankach. Inny stołeczny deweloper — J.W. Construction — przygotował z kolei program „Lokum”.
— W ramach tej inicjatywy finansujemy zakup mieszkania osobom, które mają wkład własny na poziomie 30 proc. i dochód umożliwiający spłatę kredytu. W przeciwieństwie do banków naszą ofertę kierujemy również do klientów wykonujących tzw. wolne zawody czy prowadzących działalność gospodarczą — wyjaśnia Tomasz Panabażys, wiceprezes J.W. Construction Holding.
Choć promocje deweloperów zachęcą część potencjalnych klientów do zakupu mieszkania, to jednak raczej nie pobudzą rynku tak jak w latach kryzysu na rynku nieruchomości zrobił to program Rodzina na swoim.