POMPY: ROŚNIE RYNEK ZBYTU
Producentów tej branży nawet w Polsce nie dotknęła recesja
Niepozorna dziedzina — produkcja pomp przemysłowych — może przynieść w najbliższych latach bardzo duże zyski — prognozują Amerykanie. Popyt na pompy powinien nieustannie rosnąć także nad Wisłą.
Przyszłość przemysłu pompiarskiego rysuje się w różowych barwach. Firmy oferujące zarówno małe pompy laboratoryjne, jak i potężne maszyny, mogące zawrócić wodę w rzekach, wkrótce zanotują wzmożony ruch w interesach.
Ostrożność nie zawadzi
Amerykańska agencja konsultingowa Freedonia przewiduje, że światowe obroty pompami osiągną sumę 37,5 mld USD (130 mld zł) w 2002 roku. W 1997 roku było to 26,4 mld USD (91 mld zł). Produkcja spadnie tylko w niektórych krajach, dotkniętych ostatnio gospodarczym kryzysem — takich jak Malezja czy Korea Południowa.
Koncerny z branży niechętnie patrzą teraz na region azjatycki, który na początku lat 90. przyczynił się do ich szybkiej ekspansji. Zawiodły ich także rynki Europy Środkowej i Wschodniej i Ameryki Łacińskiej, w związku z czym teraz ich uwagę przyciąga raczej Europa Zachodnia i Ameryka Północna.
— Sektor ma przed sobą czasy o wiele lepsze, niż wiele osób sądzi — powiedział „Financial TimesowiŐŐ Ron Garrick, prezes firmy Weir — największego brytyjskiego wytwórcy pomp.
Jego opinię podziela także Ryszard Maj, członek zarządu Wafapomp — największego polskiego producenta pomp.
Zachodnie przesycenie
Polski rynek pomp nieustannie rośnie. Programy restrukturyzacyjne i prywatyzacyjne przedsiębiorstw wymuszają unowocześnianie sprzętu. Chociaż więc żywotność maszyn wytwarzanych przez Wafapomp wynosi około 25 lat, spółka nie może narzekać na brak zamówień. Jej udział w rynku wzrósł z 8,4 proc. w 1996 roku do 12,2 proc. obecnie.
— Spodziewamy się bardzo silnego popytu ze strony petrochemii, energetyki i gospodarki komunalnej — tłumaczy Ryszard Maj.
Krajowi producenci pomp nie mają żadnych barier osłonowych, w związku z czym muszą walczyć z silną zagraniczną konkurencją. Są to głównie firmy niemieckie. Największa z nich —KSB — zajmuje w produkcji pomp trzecią pozycję na świecie.
Rynek zachodni jest nasycony, dlatego tamtejsze firmy szukają miejsca także u nas. Z kolei nasz eksport stał się w ostatnich latach nieopłacalny.
— W tej chwili eksportujemy tylko dla utrzymania rynku, bowiem finansowo coraz mniej nam się to opłaca — wyznaje Waldemar Kowalski, dyrektor biura zarządu Wafapomp.
Ceny do wyboru
Producenci pomp nie muszą się obawiać o swoją przyszłość przede wszystkim dlatego, że oferują szeroki asortyment wyrobów. Tanie pompy cyrkulacyjne, kosztujące poniżej tysiąca zł, znajdują zastosowanie m.in. w systemach centralnego ogrzewania. Wielkie pompy, w cenie kilku milionów, kupuje sektor chemiczny i energetyczny.
Różową przyszłość zapewniają producentom pomp także ekolodzy. W Europie i Stanach Zjednoczonych wprowadzane są coraz ostrzejsze normy środowiskowe dotyczące oczyszczania wody. To znakomicie może zrównoważyć spadek popytu na pompy w niektórych regionach świata.