Pomysł BA nie kusi Lufthansy

Krzyżanowski Tomasz
opublikowano: 2000-03-03 00:00

Pomysł BA nie kusi Lufthansy

Internet obniży koszty dystrybucji biletów o 50 proc.

LATANIE W SIECI: Bob Ayling, szef British Airways, jest gorącym zwolennikiem wykorzystania Internetu przez linie lotnicze. Nie wiadomo jednak, czy swoim entuzjazmem zarazi konkurentów. fot. ARC

British Airways, wraz z innymi dużymi przewoźnikami europejskimi, chce stworzyć internetowe biuro podróży, które sprzedawałoby bilety lotnicze. Brytyjczycy kuszą partnerów wizją ogromnej obniżki kosztów. Sceptycznie do tego pomysłu podchodzi m.in. niemiecka Lufthansa.

Europejskie linie lotnicze coraz częściej dostrzegają korzyści płynące z wykorzystania Internetu. Szacuje się, że sprzedaż biletów przez sieć może obniżyć koszty sprzedaży i dystrybucji nawet o 50 proc.

Entuzjazm BA

Najbardziej entuzjastycznie nastawioną do pomysłu sprzedaży biletów przez Internet jest British Airways. W najbliższych dwóch latach brytyjski przewoźnik chce zainwestować w przedsięwzięcia internetowe 100 mln GBP (prawie 660 mln zł). Przedstawiciele BA liczą, że przed końcem 2003 r. około 50 proc. wszystkich biletów będzie sprzedawanych przez sieć. Obecnie ta sprzedaż w przypadku BA stanowi mniej niż 2 proc.

Jednym z pomysłów na zintensyfikowanie sprzedaży jest stworzenie — wraz kilkunastoma największymi przewoźnikami w Europie — wspólnego internetowego biura podróży. Bob Ayling, prezes British Airways, twierdzi, że zainteresowanie pomysłem jest bardzo duże i wkrótce można się spodziewać podjęcia konkretnych decyzji. W ubiegłym miesiącu analogiczny sojusz zawiązały cztery największe linie amerykańskie.

Sceptycyzm Lufthansy

Choć przewoźnicy są zgodni, że Internet stwarza im ogromne możliwości obniżenia kosztów, wcale nie jest pewne, czy do powstania wspólnego przedsięwzięcia rzeczywiście dojdzie. Bardzo ostrożnie do pomysłu podchodzi np. Lufthansa.

— Rozmowy trwają, ale żadne wiążące decyzje nie zapadły. Lufthansa nie podpisała listu intencyjnego — mówi Dale Lorens, rzecznik Lufthansy w Londynie.

Niewykluczone, że Lufthansa, która sprzedaje za pośrednictwem Internetu 5 proc. biletów, będzie chciała zwiększyć ten odsetek na własną rękę, opierając się na systemie rezerwacyjnym Amadeus (spółka Amadeus jest w 25 proc. własnością Lufthansy). Według Ireneusza Mardańca, przedstawiciela Amadeusa w Polsce, linie lotnicze będą sprzedawać coraz więcej biletów przez Internet, ale zakładany przez niektórych przewoźników gigantyczny wzrost nie jest prawdopodobny. Nie należy też spodziewać się, by w ciągu kilku lat zniknęły tradycyjne agencje pośredniczące w sprzedaży biletów.

W negocjacjach uczestniczy także Swissair, ale jego przedstawiciele nie chcieli ujawnić żadnych szczegółów. Szwajcarski przewoźnik sprzedaje bilety przez Internet od października 1999 r. (mniej niż 1 proc. całości sprzedaży).

Plany LOT

Polskiego przewoźnika nie zaproszono na razie do rozmów, ale LOT także zamierza zwiększać sprzedaż za pośrednictwem sieci.

— Jeszcze dwa lata temu badania wykazywały, że koszt dostarczania biletów, a także utrzymania strony byłby porównywalny z prowizjami, jakie płacimy agencjom. Dziś jest już inaczej — mówi Leszek Chorzewski, rzecznik LOT.

Na razie bilety LOT można kupić przez Internet w Stanach Zjednoczonych. Polski przewoźnik chce w najbliższym czasie zintensyfikować taką sprzedaż w innych krajach, m.in. w Niemczech.