Pomysł PSL warty 375 mld zł

  • Jacek Kowalczyk
16-03-2012, 10:18

Państwo powinno dopłacać matkom do kapitału emerytalnego — twierdzą ludowcy. Ten pomysł zwiększyłby jednorazowo ukryte zobowiązania państwa o setki mld zł.

Koncepcja emerytur częściowych, przedstawiona w ubiegłym tygodniu przez premiera Donalda Tuska, spodobała się koalicyjnemu PSL. Chodzi o to, by osoby, którym brakuje najwyżej dwa lata do emerytury i nie mogą znaleźć pracy, miały prawo do wcześniejszych, ale niższych świadczeń.

Waldemar Pawlak, szef PSL
Zobacz więcej

Waldemar Pawlak, szef PSL

— Emerytury częściowe to krok w dobrym kierunku — mówi Andżelika Możdżanowska, senator PSL.

Ludowcy deklarują, że z takim mechanizmem zabezpieczającym są w stanie poprzeć reformę podniesienia wieku emerytalnego. PSL ma jednak do propozycji premiera jedno „ale”. Donald Tusk proponował, by prawo do emerytury częściowej miały osoby, które w czasie swojej kariery zawodowej zgromadziły na rachunkach emerytalnych pewien określony kapitał, wystarczający na wypłatę przynajmniej minimalnej emerytury.

Według PSL, taki zapis uderza w matki, które poświęciły znaczną część kariery na wychowanie dzieci. Ich kapitał mógłby być niewystarczający do przejścia na emeryturę częściową.

— Byłoby to barbarzyńskie potraktowanie kobiet, które rodziły dzieci i zajmowały się ich wychowaniem — mówi Krzysztof Kosiński, rzecznik PSL. Dlatego ludowcy proponują, by państwo dopłacało kobietom do kapitału emerytalnego po 20-30 tys. zł za każde urodzone przez nie dziecko.

— Mamy nadzieję, że premier dostrzeże sytuację kobiet — mówi Krzysztof Kosiński. PSL nie przedstawia jednak wyliczeń, ile takie dodatkowe składki kosztowałyby budżet państwa.

— Szczegółowe wyliczenia trwają, zakończą się w przyszłym tygodniu — mówi Krzysztof Kosiński.

Według szacunków „Pulsu Biznesu”, gdyby obecnie wprowadzić dopłatę w wysokości 25 tys. zł, zwiększałoby to ukryte zobowiązania państwa o 375 mld zł. Obecnie bowiem około 15 mln Polaków to dzieci kobiet w wieku produkcyjnym. Ten koszt byłby — w sposób narastający — rozłożony na wiele lat. Najpierw byłyby to kwoty maksymalnie po kilkaset mln zł rocznie, później — wraz ze wzrostem liczby kobiet przechodzących według tego modelu na emerytury — mogłyby sięgać nawet kilkudziesięciu miliardów złotych.

Czy PO zgodzi się zapłacić tę cenę za poparcie PSL dla swojej reformy? W poniedziałek ma się odbyć spotkanie w tej sprawie.

— Emerytury częściowe to krok w dobrym kierunku — mówi Andżelika Możdżanowska, senator PSL.

Ludowcy deklarują, że z takim mechanizmem zabezpieczającym są w stanie poprzeć reformę podniesienia wieku emerytalnego. PSL ma jednak do propozycji premiera jedno „ale”. Donald Tusk proponował, by prawo do emerytury częściowej miały osoby, które w czasie swojej kariery zawodowej zgromadziły na rachunkach emerytalnych pewien określony kapitał, wystarczający na wypłatę przynajmniej minimalnej emerytury.

Według PSL, taki zapis uderza w matki, które poświęciły znaczną część kariery na wychowanie dzieci. Ich kapitał mógłby być niewystarczający do przejścia na emeryturę częściową.

— Byłoby to barbarzyńskie potraktowanie kobiet, które rodziły dzieci i zajmowały się ich wychowaniem — mówi Krzysztof Kosiński, rzecznik PSL. Dlatego ludowcy proponują, by państwo dopłacało kobietom do kapitału emerytalnego po 20-30 tys. zł za każde urodzone przez nie dziecko.

— Mamy nadzieję, że premier dostrzeże sytuację kobiet — mówi Krzysztof Kosiński. PSL nie przedstawia jednak wyliczeń, ile takie dodatkowe składki kosztowałyby budżet państwa.

— Szczegółowe wyliczenia trwają, zakończą się w przyszłym tygodniu — mówi Krzysztof Kosiński.

Według szacunków „Pulsu Biznesu”, gdyby obecnie wprowadzić dopłatę w wysokości 25 tys. zł, zwiększałoby to ukryte zobowiązania państwa o 375 mld zł. Obecnie bowiem około 15 mln Polaków to dzieci kobiet w wieku produkcyjnym. Ten koszt byłby — w sposób narastający — rozłożony na wiele lat. Najpierw byłyby to kwoty maksymalnie po kilkaset mln zł rocznie, później — wraz ze wzrostem liczby kobiet przechodzących według tego modelu na emerytury — mogłyby sięgać nawet kilkudziesięciu miliardów złotych.

Czy PO zgodzi się zapłacić tę cenę za poparcie PSL dla swojej reformy? W poniedziałek ma się odbyć spotkanie w tej sprawie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Pomysł PSL warty 375 mld zł