Poprawa? Tak, ale po referendum

Wiktor Krzyżanowski
opublikowano: 2003-04-30 00:00

To, co dzieje się w polityce, szkodzi polskiej gospodarce — piszą w najnowszym raporcie o naszym kraju analitycy Morgan Stanley.

Polityka i politycy mają negatywny wpływ na postawy konsumentów. To szkodzi wzrostowi gospodarczemu — twierdzą ekonomiści banku inwestycyjnego Morgan Stanley (MS).

Według MS, sytuacja ze- wnętrzna poprawia się, problemem pozostaje jednak sytuacja w kraju.

— Konsumenci i przedsiębiorcy, oglądając telewizję, nie mają podstaw do optymizmu. To powoduje, że powstrzymują decyzje inwestycyjne, a to szkodzi gospodarce — uważa Oliver Weeks, odpowiedzialny za Polskę ekonomista MS.

I przedstawia dowody — poziom zaufania do rządu jest przerażająco niski, wskaźnik zaufania konsumentów Ipsos-Demoskop notuje rekordowo niskie poziomy, spada sprzedaż detaliczna.

Ekonomiści MS podkreślają, że główną przyczyną tego stanu rzeczy jest zamieszanie związane z tzw. sprawą Rywina, konflikt na linii prezydent — premier oraz napięcia w rządzie, choćby między ministrami finansów i gospodarki, dotyczące reformy finansów publicznych.

— Ta sytuacja ma pozytywny wpływ tylko na jeden wskaźnik: inflację. Ponieważ nie ma żadnych zagrożeń wzrostem cen, uważamy że można chociaż zdecydowanie obniżyć oprocentowanie — twierdzi Oliver Weeks.

Ekonomiści MS nie są jednak pesymistami — w ich ocenie negatywny wpływ polityków na gospodarkę utrzyma się tylko do referendum w sprawie członkostwa Polski w UE.

— Dwudniowe referendum powinno przynieść pozytywny wynik. A jeśli nie, decyzję na „tak” podejmie Sejm. Nie ma więc się o co martwić — uważa ekonomista MS.

Dodaje, że pomyślny wynik referendum będzie prawdziwym katalizatorem. Spowoduje także spadek napięcia politycznego oraz mniejsze poparcie dla partii populistycznych. Do Polski szybciej napływać zaczną też w drugiej połowie roku inwestycje zagraniczne — w związku z offsetem i inwestycjami infrastrukturalnymi z UE. Wszystko wskazuje też na to, że banki coraz odważniej będą pożyczać pieniądze.

— W II połowie roku gospodarka powinna się ożywić. W 2004 r. wzrost PKB osiągnie 4 proc. — zapowiada Oliver Weeks.