Wobec słabnącej strony popytowej inwestor kalkuluje coraz wyższe ryzyko spadku cen mieszkań. W tej sytuacji może on kierować się w stronę alternatywnych, bezpiecznych form lokowania środków, które zaczynają się pojawiać w warunkach wyższych stóp procentowych - uważają analitycy rynku nieruchomości z PKO BP. Zaznaczają jednak, że popyt inwestycyjny ma większe szanse utrzymać się w dużych miastach, gdzie istnieje silna presja na wzrost stawek najmu oraz zainteresowanie ze strony funduszy, lokujących pieniądze w mieszkaniach pod wynajem.
Z obserwacji sprzedaży mieszkań w popularnych regionach analitycy PKO BP wysnuwają jednak wniosek, że popyt inwestycyjny spadł w ostatnim czasie jeszcze mocniej niż konsumpcyjny.

Ten ostatni gwałtownie się obniżył za sprawą spadku zdolności kredytowej. Według szacunków PKO BP, ponad 60 proc. kupujących będzie miało o ponad połowę niższą siłę nabywczą z powodu wzrostu stóp procentowych i wskutek wprowadzanych przez banki (za rekomendacją KNF) zmian w zasadach wyliczania zdolności.
Ten ostatni czynnik już znalazł odzwierciedlenie w danych o sprzedaży kredytów hipotecznych - w marcu liczba wniosków spadła o 5,9 proc. r/r (wobec spadku o 36,3 proc. w lutym), bo klienci chcieli zdążyć przed wejściem ostrzejszych rygorów.
Od kwietnia przy wyliczaniu zdolności kredytowej banki mają uwzględniać wyższe koszty utrzymania gospodarstwa, a do liczenia zdolności kredytowej przyjmować oprocentowanie powiększone o 5 pkt proc.
Analitycy PKO BP spodziewają się w związku z tym powrotu dynamiki sprzedaży hipotek do wysoce ujemnej dynamiki w kolejnych miesiącach. Prognozują, że wartość udzielonych kredytów w 2022 r. spadnie do 60 z 85,7 mld zł w 2021 r., a ich liczba z 250 do 170 tys.
Taki odsetek wolumenu transakcji na rynku mieszkań w II półroczu 2021 stanowiły zakupy z udziałem kredytu hipotecznego.
