Komunikatory internetowe mają szansę usprawnić wymianę informacji w firmach. Twórcy tego typu oprogramowania zamierzają wprowadzić płatne wersje dla klientów korporacyjnych.
Od pewnego czasu internauci mogą korzystać z bezpłatnych programów do wymiany informacji w czasie rzeczywistym. Komunikatory — bo o nich mowa — mają już spore grono użytkowników. Coraz częściej interesują się też nimi firmy, których pracownikom oprogramowanie tego typu zapewnia szybki kontakt, bez konieczności opuszczania stanowiska pracy.
Komunikatory internetowe coraz częściej wypierają pocztę elektroniczną. Są od niej szybsze, pozwalają bowiem porozumiewać się w czasie rzeczywistym. Informacje napisane na jednym stanowisku są od razu widoczne na innym. Umożliwiają także wysyłanie SMS-ów w przypadku, gdy osoba, z którą chcemy się porozumieć, opuściła swoje stanowisko pracy. Wreszcie komunikator umożliwia „śledzenie” współpracowników — w każdej chwili możemy sprawdzić, czy osoby z naszej książki adresowej są zalogowane w sieci czy nie.
Twórcy komunikatorów twierdzą, że możliwości ich rozwoju na obecnym etapie zależą przede wszystkim od potrzeb użytkowników. Dotąd tego typu oprogramowanie wykorzystywane było głównie w celach prywatnych. O zaletach komunikatorów szybko przekonali się jednak ludzie, którzy w pracy potrzebują szybkiej komunikacji bez potrzeby odrywania wzroku od monitora. W USA tego typu oprogramowanie stało się popularne w pracy maklerów czy dealerów.
Na odpowiedź producentów nie trzeba było długo czekać — do sprzedaży rozbudowanych wersji komunikatorów przygotowują się przede wszystkim portale internetowe. O takiej decyzji informowało Yahoo!, które od 2003 roku planuje wprowadzenie do oferty płatnej wersji swojego komunikatora, przeznaczonej dla klientów korporacyjnych. Umożliwiać ma ona autoryzowany dostęp, centralne zarządzanie systemem komunikacyjnym wewnątrz firmy, a także szyfrowanie komunikatów. Yahoo! zamierza oferować outsourcing systemu komunikacyjnego. Pomysł dotarł też do Polski. Twórca najpopularniejszego polskiego programu tego typu, jakim jest Gadu-Gadu, nie myśli jednak o wersji płatnej.
— Na razie nie widzę powodu, dla którego ktoś miałby płacić za nasz komunikator, używając go w firmie, a prywatnie, w domu, mieć go za darmo — mówi Łukasz Foltyn, twórca Gadu-Gadu.
Dodaje, że prowadzona przez niego spółka SMS Express utrzymuje się obecnie z reklam. Na ten komfort stać jednak tylko liderów — twórcy mniej popularnych komunikatorów na pewno ucieszyliby się z możliwości uzyskania dodatkowych przychodów.
— Na razie rynek komunikatorów w Polsce ogranicza się do użytkowników indywidualnych, korzystających z bezpłatnych programów. Ponieważ jednak zainteresowanie nimi rośnie również wśród korporacji, w ciągu pół roku chcemy wprowadzić dodatkowo bogatszą wersję oprogramowania. Możliwe, że będzie ona elementem większego pakietu usług świadczonych za pośrednictwem Internetu — zapowiada Wojciech Gala, dyrektor ds. rozwoju produktów w Wirtualnej Polsce.
Dodaje, że komunikatory dla firm będą wzbogacone o możliwość przesyłania obrazu czy dźwięku, co może być przydatne przy organizowaniu wirtualnych konferencji. WP planuje również większe zintegrowanie ich z pocztą elektroniczną.
Największym problemem dla twórców komunikatorów i ich użytkowników pozostaje brak jednolitego standardu komunikacyjnego. Użytkownicy jednego programu nie mogą porozumieć się z osobą używającą innego. Na rynku funkcjonuje ponad 20 głównych typów komunikatorów. Odstrasza to firmy od ich wykorzystania.
– Aby komunikatory były szerzej wykorzystywane, konieczna jest integracja pomiędzy rozwiązaniami różnych firm. W tym celu muszą powstać odpowiednie standardy komunikacyjne — twierdzi Michał Gołębiewski odpowiedzialny za komunikację marketingową w polskim oddziale Microsoftu.
Co ciekawe, jego firma nie ma wyraźnej strategii związanej z komunikatorami. Traktuje je jako jeszcze jeden element Windows.
— Integracja jest domeną liderów, a w kwestii komunikatorów Microsoft do nich nie należy. Ale gdy czołowi twórcy tego typu oprogramowania porozumieją się co do standardu, Microsoft nie pozostawi tego bez odzewu — uważa Sławomir Stępniewski, prezes Hypermedia.
