PORTALE SPIERAJĄ SIĘ O LOGO PKOL
Internet Idea zarzuca Onetowi bezprawne korzystanie z symbolu olimpiady
DOBRY INTERES: Zgodnie z umową, PKOl, w zamian za prawa do znaku, będzie uczestniczył w zyskach z reklam wykupywanych w serwisie. Może na tym zarobić nawet kilkaset tysięcy złotych — twierdzi Marek Tomkiewicz, członek zarządu Internet Idea. fot. Małgorzata Pstrągowska
Internet Idea, właściciel portalu YoYo.pl, zakupił od PKOl prawa do użytkowania na wyłączność w polskiej przestrzeni internetowej znaku olimpijskiego. Symbole olimpijskie pojawiają się jednak również w innych serwisach. Przedstawiciel Internet Idea twierdzi, że narusza to prawa jego firmy.
Większość portali internetowych przygotowuje na zbliżające się igrzyska serwisy olimpijskie. Oprócz tych obecnych w portalach, istnieją również dwa oddzielne serwisy poświęcone igrzyskom.
Jedyną firmą, która zakupiła od PKOl i Polskiej Fundacji Olimpiskiej prawo do wykorzystywania znaku olimpijskiego, jest Internet Idea, właściciel portalu YoYo.pl i serwisu Sydney 2000.
Pieniądze w błoto
— Właścicielem znaku przedstawiającego pięć połączonych kół jest MKOl. PKOl jest z kolei właścicielem symbolu olimpiskiego na biało-czerwonym tle. Prawa do wykorzystywania tego znaku zakupiła firma Internet Idea — tłumaczy Arkadiusz Bęcek, dyrektor marketingu w Polskiej Fundacji Olimpiskiej.
Właściciel portalu YoYo.pl nie zapłacił jednak konkretnej kwoty, lecz zobowiązał się do przekazania na rzecz PKOl ustalonego procentu wpływów z reklamy. Ani Komitet, ani Internet Idea nie ujawniają, jak duży będzie to odsetek.
Oficjalny znak PKOl na igrzyska będzie wykorzystywany przez serwis Sydney 2000 zgodnie z prawem. Jak twierdzi Arkadiusz Bęcek, bezprawne jest wykorzystanie któregoś ze znaków olimpijskich do celów komercyjnych. Serwis internetowy pełni jednak taką samą rolę jak prasa, czyli informacyjną, a wykorzystywanie znaków olimpijskich do celów informacyjnych nie jest zabronione. Wynika z tego, że właściciel YopYo.pl zapłacił za coś, za co wcale płacić nie musiał.
Onet odpiera zarzuty
Przedstawiciele portalu Onet.pl, do którego, między innymi, Internet Idea kieruje swoje zarzuty, twierdzą, że znak, który został wykorzystany w ich serwisie, jest tylko zbliżony do zastrzeżonego symbolu olimpijskiego.
— Logo, które widnieje w naszym serwisie olimpijskim, zostało opracowane przez naszych grafików i nieco różni się od symbolu MKOl. Poza tym nie wykorzystujemy go w celach komercyjnych, tylko informacyjnych — uważa Magdalena Maliszewska z portalu Onet.pl.
Innego zdania jest Marek Tomkiewicz, członek zarządu Internet Idea.
— Z naszej umowy z PKOl jasno wynika, że jesteśmy jedynymi uprawnionymi użytkownikami znaku w polskiej przestrzeni internetowej. Wykorzystanie symbolu pięciu kół, które są integralną częścią znaku PKOl, narusza nasze prawa. Ciągłe wykorzystywanie symboli olimpijskich na stronach serwisów internetowych nie ma znaczenia informacyjnego tylko komercyjne, a na to prawo nie zezwala. Zeskanowaliśmy wszystkie strony, na których, naszym zdaniem, bezprawnie wykorzystano znak olimpijski i wyślemy je do PKOl, który jest właścicielem logo — mówi Marek Tomkiewicz.
Obniżanie kosztów
Uruchomienie serwisu olimpijskiego nie jest dla portali wielkim obciążeniem finansowym. Do ich obsługi nie zatrudnia się nowych pracowników.
— Nasz serwis informacyjny o igrzyskach tworzyć będzie osiem osób. Są to dziennikarze przesunięci do tej pracy z innych działów. Oprócz tego, wraz z jedną z redakcji pokryjemy koszty pobytu w Sydney naszego wspólnego wysłannika. To właśnie koszty wydelegowania do Australii dziennikarza, czyli około 25 tys. zł, pochłoną najwięcej środków — informuje Ireneusz Pawlik, redaktor naczelny serwisu sportowego w portalu Arena.pl.
Niektóre portale nie wysyłają nawet do Sydney dziennikarzy i będą opierać się na informacjach agencyjnych.
— Podpisaliśmy oddzielną umowę z AFP i tworząc serwis olimpijski będziemy opierać się na informacjach tej agencji — dodaje Magdalena Maliszewska.
Na 20 tys. zł szacuje koszt uruchomienia serwisu olimpijskiego Paweł Strykowski, współwłaściciel firmy Wizja Net.
— Serwis Olimpiada 2000 będzie obsługiwać od trzech do siedmiu osób, zatrudnionych wcześniej przy innych zadaniach. Oprócz tego ponieśliśmy koszty związane z korzystaniem z serwisu PAP i reklamą. Koszty uruchomienia serwisu olimpijskiego wyniosły około 20 tys. zł — twierdzi Paweł Strykowski.
Nie tylko dla zysku
Trudno powiedzieć, w jakim stopniu serwisy olimpijskie okażą się rentowne. Marek Tomkiewicz szacuje, że wpływy z reklam powinny wynieść 2 mln zł. Bardziej ostrożny jest Paweł Strykowski.
— Serwis Olimpiada 2000 ma przede wszystkim promować naszą firmę. To, czy przyniesie zyski, nie jest najważniejsze, szczególnie że nie ponieśliśmy w związku, jego stworzeniem dużych nakładów — sumuje Paweł Strykowski.
SPORNY ZNAK: Internet Idea, który wykupił prawa do znaku PKOl (z lewej), zarzuca Onetowi, że bezprawnie wykorzystuje na swojej stronie poświęconej igrzyskom zmodyfikowany sybol olimpiady (z prawej).