Posarmackie progi: gość w dom…

Emil Górecki
opublikowano: 30-11-2007, 00:00

Dwory i pałace znów gościnnie otwierają drzwi, choć tylko nieliczne przyciągają dawnym klimatem. Ale gość czuje się w nich jak miły gospodarzom przedwojenny rezydent.

Tekst: Emil Górecki

W drzwiach witają właściciele. Nie widać recepcji ani szyldu, bo to raczej domy gościnne niż hotele czy pensjonaty. Na ścianach — fotografie dawnych mieszkańców. Nie ma starych, ciężkich mebli. To przecież nie muzeum, tu się mieszka.

— Wszystko ma być do dotykania i używania. Nawet nalewki, które robi mąż, stoją przy kominku, by goście mogli ich spróbować — tłumaczy Ewa Rotnicka-Janiec, właścicielka pałacyku w Grochowiskach Szlacheckich.

Źródło polskości

Spadkobiercy przedwojennych ziemian odzyskują dobra przodków. Inne pałace, dwory i zamki wystawia się na sprzedaż. Zdaje się, że taki zabytek może być jedynie kulą u nogi dla właściciela: zdewastowany, zamieszkały przez niezbyt majętne rodziny, położony z dala od dużego miasta, a w dodatku — pod nadzorem konserwatora zabytków. Jeśli jednak poświęcić się dla takiego miejsca, może ono stać się źródłem satysfakcji. I dochodów.

Żadna instytucja państwowa nie prowadzi statystyk tego, co się dzieje z wiejskimi dworami, pałacami i zamkami. Czas poświęca im dr Maciej Rydel, miłośnik kultury ziemiańskiej, spokrewniony z Lucjanem Rydlem, bohaterem „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego. Według jego badań, w Polsce wykorzystuje się — jako pensjonaty, ośrodki konferencyjne i hotele — prawie 50 dworów i ponad 140 pałaców i zamków. Niedużo.

— Winna jest nieuregulowana sytuacja prawna wielu obiektów. Na remont i wyposażenie trzeba też dużych pieniędzy. A potem — pomysłu, jak utrzymać wyremontowane budowle — mówi Rydel.

Ważne, by komercyjna inwestycja w zabytkowych wnętrzach nie wypaczała historycznych walorów. A niestety, często nowi właściciele urządzają pałace według własnych, kiczowatych wyobrażeń.

— Złote klamki, marmurowe posadzki, kryształowe żyrandole i „rembrandty” na ścianach. Nie tak to bywało przed wojną... Marzy mi się, że będziemy zapraszać do Polski cudzoziemców i pokazywać im, jak wygląda dwór żyjący — z atmosferą i klimatem. Bez zbędnego blichtru — rozmarza się Maciej Rydel.

Olśniony cudzoziemiec

Biznesowe obiekty urządzone z gustem są — na razie — rzadkością. Da się je policzyć na palcach: pałac w Kurozwękach, zamek w Krokowej, dworek w Woli Suchożeberskiej i jeszcze kilka innych. Często należą do przedwojennych właścicieli lub rodzin o korzeniach ziemiańskich.

— Utrzymanie pałacu wymaga stałej obecności, poświęcenia i dobrego pomysłu. Nie wszyscy są gotowi na opuszczenie miast, mało kto ma biznesowe pojęcie i zacięcie. Potomkowie ziemian często marzą, że zamieszkają w pałacu po pradziadkach. Wielu z tych, którzy tak myśleli, było zmuszonych do sprzedaży odremontowanych obiektów, bo nie mogli ich utrzymać — twierdzi Jerzy Mańkowski, właściciel pałacu w Brodnicy, dawniej menedżer w dużej firmie.

Maciej Rydel uważa, że Niemcom, Francuzom czy Brytyjczykom nie zaimponujemy polskimi zamkami i pałacami. Naszą siłą są dwory, w tej formie spotykane jedynie w Polsce. Oczywiście, ich funkcje muszą być inne niż przed laty, ale trzeba zachować nić ciągłości z historią budynków.

— Prawie połowa naszych gości to obcokrajowcy. Wybierają nasz pałac nie tylko przez bliskość lotniska, ale dlatego że we własnych krajach nie byłoby ich stać na luksus nocowania w prawdziwym pałacu — uważa Agnieszka Kisielewska, dyrektor pałacu w Leźnie, należącego do Uniwersytetu Gdańskiego.

Oto przykłady gustownie odnowionych pałaców i dworów polskich, pomysłowo użytkowanych przez nowych właścicieli.

Na początku XVIII wieku uczestnik bitwy chocimskiej, podskarbi koronny Jan Jerzy hrabia Przebendowski, zbudował w Leźnie koło Gdańska wspaniały pałac. „Salonów i pokojów łatwobyś więcej niż 30 naliczył, każdy w odrębnym guście (...). Całe Prusy takiego gmachu nie widziały, i że do zamków sławnych krzyżackich porównać by go można” — pisano o nim wówczas.

Kolejni właściciele majątku zaniedbali pałac, dużych zniszczeń dokonały stacjonujące w Leźnie wojska napoleońskie. Dzisiejszą bryłę gmachu i park wokół zawdzięczamy gdańskiej rodzinie kupieckiej Hoene, która władała posiadłością do 1945 r.

Po wojnie powstał tu PGR, którego działalność doprowadziła do upadku kompleksu. W 1989 roku przejęła go Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, od której w 1994 roku odkupił go Uniwersytet Gdański. Gmach był całkowicie zniszczony i rozkradziony. W środku stał jedynie piec. Władze uniwersytetu odrestaurowały budynek i stworzyły w nim ośrodek konferencyjny. W 2004 roku zakończono remont zrujnowanej oficyny, w której dziś znajduje się hotel z 16 pokojami. Na gości czeka również 8 apartamentów oraz 6 sal konferencyjnych. Pałacem opiekują się jego dobre duchy — Agnieszka Kisielewska (na zdjęciu) i Marzena Dronszkowska.

Klasycystyczny dworek szlachecki z gankiem wspartym na kolumnach zbudowała w Grochowiskach Szlacheckich Teofila Korytowska w końcu XVIII w. W portyku znalazł się herb Mora, którym pieczętowała się rodzina władająca majątkiem do czasów międzywojennych.

W 1974 roku dwór odrestaurował PGR, który nim zarządzał. Obiekt mieścił przedszkole, klubokawiarnię i mieszkania dla pracowników, część ogrodów przeznaczono na działki pracownicze.

W 1996 roku dworek odkupili prywatni właściciele, którzy jednak sprzedali go pięć lat później Ewie Rotnickiej-Janiec (na zdjęciu), właścicielce restauracji w nieodległym Poznaniu. Działa tu restauracja, sukcesywnie remontowane są pokoje hotelowe. Oryginalne piwnice sprzed ponad 30

Pierwszą budowlą na wzgórzu Korzkiew koło Krakowa była — wzniesiona w 1352 roku przez Jana z Syrokomli — obronna i mieszkalna wieża. Dwieście lat później dobudowano do niej nowe części i przekształcono w warowny zamek. W 1720 roku rodzina Jordanów przebudowała go: dodano loggię i nadano ostateczny kształt. Kilkadziesiąt lat później inni właściciele przenieśli się do zbudowanego u podnóża wzgórza dworku, przekształcając stary budynek w lamus. Zamek popadł w ruinę i w latach 50. XX wieku przejął go skarb państwa. W 1989 roku odkupiła go Magda Piasecka-Ludwin, bratanica Barbary Piaseckiej-Johnson, a osiem lat później przejął go Jerzy Donimirski (na fotografii), architekt i właściciel kilku hoteli. Kiedy było to możliwe, zamieszkał z rodziną w zamkowej wieży, by doglądać prac restauracyjnych. Dziś zamek proponuje gościom apartamenty oraz salę bankietową. Wkrótce powstanie muzeum i skansen.

Pałac w Brodnicy wznieśli w 1890 roku wnuczka generała Dezyderego Chłapowskiego Antonina oraz jej mąż Wacław Mańkowski. W pałacowym parku pochowano Józefa Wybickiego, autora słów hymnu narodowego. Mańkowscy przetrwali w Brodnicy obydwie wojny. Rodzice dzisiejszego właściciela musieli opuścić majątek po reformie rolnej, kiedy to przeszedł on pod zarząd pobliskiego PGR. W pałacu zamieszkało kilka rodzin, a właściciele wyjechali za granicę.

W latach 90. ich syn Jerzy (na zdjęciu) znalazł ogłoszenie o sprzedaży pałacu rodziców i zablokował transakcję. W 1998 roku nabył pałac i sześciohektarowy park od skarbu państwa, korzystając z prawa pierwokupu. Wkrótce zamieszkał w odnowionym budynku, a pozostałe 10 pokojów przeznaczył dla gości. Piwnice kryją klub jazzowy i siłownię. W pałacu można również zorganizować szkolenie, wesele czy inną i

Rzepiszew — mała wioska niedaleko Łodzi, z czterohektarowym parkiem i klasycystycznym dworem z 1840 roku, wzniesionym przez rodzinę Leopoldów. W czasie II wojny kompleks przeszedł pod zarząd niemiecki, po jej zakończeniu — aż do 2000 roku — mieściła się w nim szkoła. Wówczas majątek wrócił do spadkobiercy dawnych właścicieli.

Witkowscy szukali podobnego obiektu w okolicy przez kilka lat. Ofertę sprzedaży dworu znaleźli w gazecie. Dziś mieszka w nim trzypokoleniowa rodzina Roberta Witkowskiego (fotografia). Pięć pokoi jest przeznaczonych dla gości. Witkowscy wzbraniają się przed określeniem „hotel”. Mówią raczej o domu otwartym. W planach — odkopanie parkowych stawów. Potem może uda się odbudować oficynę i spichlerz. Emil Górecki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu