Producent opakowań plastikowych podtrzymuje prognozy finansowe — mimo że wciąż nie ruszyła fabryka na Ukrainie.
Uruchomienie produkcji za wschodnią granicą to jedyna obietnica, złożona w trakcie publicznej emisji w lutym, jakiej Plast-Boxowi nie udało się dotąd zrealizować. Wcześniej giełdowa firma kupiła nowe maszyny do fabryki w Słupsku i spłaciła większość zadłużenia, którego skutkiem były straty. Ukraiński poślizg nie wpłynie na plany finansowe spółki, która po pierwszym półroczu zrealizowała trzecią część prognozy zysku na 2004 r.
Waldemar Pawlak, prezes Plast Boxu, przyznaje że spółka ma problemy z rozpoczęciem inwestycji na Ukrainie.
— Jednak robimy wszystko, aby do tego doszło w tym roku. Zwłoka nie przeszkodzi nam w realizacji prognoz finansowych na koniec roku, które zakładają osiągnięcie 47 mln zł przychodów i 3 mln zł zysku netto. Rynek rozwija się w takim tempie, że szacunki, które pierwotnie uwzględniały ukraińską inwestycję, osiągnie sama polska spółka — zaznacza szef Plast Boxu.
Dodaje, że rosnąca ilość zamówień z Unii przeszła najśmielsze oczekiwania. Eksport sięgnął 37 proc. przychodów firmy. Dlatego Plast Box chce rozbudować moce słupskiej fabryki. Wartość planowanych inwestycji ma wynieść 1,5 mln EUR. Nie ma jednak mowy o nowej emisji akcji. Spółka będzie się starać o dofinansowanie ze środków Unii.
Plast Box osiągnął w drugim kwartale zysk netto wysokości 0,92 mln zł wobec 0,98 mln zł rok wcześniej. Przychody wyniosły 14,7 mln zł (wzrost o 14,6 proc). Zysk operacyjny zwiększył się natomiast o 47 proc. — do 1,6 mln zł.